Feta w Bielsku-Białej fot. Kornel Ałdaś

Feta w Bielsku-Białej

Rekord grał bezkompromisowo do samego końca. Na zakończenie sezonu pokonał beniaminka z Głogowa, choć przynajmniej w pierwszej połowie nie było widać specjalnej różnicy między pierwszą a ósmą drużyną ligi.

Rekord Bielsko-Biała
Euromaster Chrobry Głogów

Rekord Bielsko-Biała - Euromaster Chrobry Głogów
4:1

 
Wprawdzie już w 3. minucie wynik otworzył Jan Janovsky, ale wcale nie świadczyło to o przewadze gospodarzy. W pierwszej połowie to wręcz goście częściej oddawali groźne strzały, tyle że w bramce Rekordu po raz kolejny pewnymi interwencjami popisywał się Krystian Brzenk. Tak było choćby już minutę po bramce Janovsky'ego, gdy z lewej strony uderzał Łukasz Pieczyński. W 9. minucie Piotr Pietruszko niecelnie strzelił z dystansu, a sekundy później młodszy z braci Pieczyńskich był de facto sam przed golkiperem po podaniu Sebastiana Szali, ale Brzenk znakomicie wyszedł z bramki. Zresztą oprócz Łukasza cała trójka rodem z Akademii FC Pniewy spisywała się bardzo dobrze, a i pozostali głogowianie starali się dorównać bardziej znanym i utytułowanym kolegom. Na przykład Kamil Kaczmar w 13. minucie uderzył z woleja równie fantastycznie, co przy tym strzale interweniował Brzenk. Tymczasem jak na złość Rekordziści skontrowali, a na listę strzelców ponownie wpisał się Janovsky. Po chwili szanse na bramkę nr 3 miał Paweł Machura, lecz dla odmiany skutecznie zatrzymał go Wojciech Wójtowicz. Na 5 minut przed końcem pierwszej połowy goście wreszcie dopięli swego. Najpierw sporo problemów Brzenkowi sprawił Pietruszko, a nieskutecznie dobijał Andrzej Koryciński, ale zaskakującym strzałem sekundy później popisał się Tomasz Urbaniak i Euromaster zdobył kontaktowego gola, który kwestię zwycięstwa pozostawiał otwartą do drugiej połowy.

Ta znów zaczęła się od ataków Euromastera. Niedługo po wznowieniu gry Kaczmar przejął piłkę na środku boiska, jednak naciskany z obu stron przez wracających gospodarzy trafił w wybiegającego Aleksandra Waszkę. Zaś w 25. minucie Szala mógł - a wręcz powinien - doprowadzić do remisu. Głogowski zawodnik dostał idealne wgranie na długi słupek od Urbaniaka i stojąc może metr przed bramką... przestrzelił. Niewykorzystane akcje szybko się zemściły. Sygnał ostrzegawczy dał Piotr Szymura, zwodem do środka mijając Grzegorza Nowaka i uderzając na bramkę Wójtowicza. Golkiper przyjezdnych zdołał wyciągnąć nogę i zablokować strzał, podobnie jak kilka sekund później "rozbroił" bombę Machury. Sytuację na boisku w przeciągu dwóch minut wyjaśnił Artur Popławski. Kapitan reprezentacji Polski w 30. minucie podał w tempo do Piotra Bubca, któremu pozostało dopełnić formalności, a minutę później osobiście pokonał Wójtowicza. Z 2:1 zrobiło się 4:1, co praktycznie odebrało gościom szansę na sprawienie niespodzianki. Wprawdzie jeszcze w 32. minucie niewiele do szczęścia zabrakło Dariuszowi Pieczyńskiemu, lecz końcówka (Euromaster nie wycofywał bramkarza) była już w pełni kontrolowana przez nowych mistrzów Polski. Dwukrotnie podwyższyć mógł jeszcze Łukasz Mentel, raz uderzając tuż nad bramką, a raz w słupek, lecz wynik utrzymał się do końca.

Euromaster zakończy sezon na 8. miejscu w tabeli, o ile tylko Wisła Kraków nie da sobie urwać punktów w Chojnicach - wówczas głogowian przeskoczyliby futsaliści Red Devils. A Rekord... Rekord mógł spokojnie świętować tydzień temu w drodze powrotnej z wyjazdowego meczu z Czerwonymi Diabłami. Zwycięską fetę zaplanowano właśnie na sobotę i stawiła się na niej cała masa oficjeli, od Kazimierza Grenia i Janusza Szymury po prezesa Śląskiego Związku Piłki Nożnej Rudolfa Bugdoła i prezydenta Bielska-Białej Jacka Krywulta. Przed Rekordem jeszcze bitwa o odrobienie strat z pierwszego ćwierćfinałowego meczu Halowego Pucharu Polski (0:3 z Cleareksem Chorzów). Drużyna Adama Krygera wciąż ma bowiem szansę zgarnąć wszystkie trofea w tym sezonie (licząc jeszcze z Superpucharem).