Paweł Barański: Trener Korczyński poukładał nasz zespół fot. Artur Szefer

Paweł Barański: Trener Korczyński poukładał nasz zespół

Dwa kolejne zwycięstwa sprawiły, że AZS UŚ Katowice po raz pierwszy od dawna wygrzebał się ze strefy spadkowej w tabeli ekstraklasy. Spory udział miał w tym Paweł Barański, który trafiał dla Akademików zarówno w starciu z AZS-em UG (zwycięska bramka na 3:2), jak i w meczu z Red Devils Chojnice. Młodego zawodnika zapytaliśmy, jaką metamorfozę przeszła jego drużyna w zimowej przerwie.

Ostatnie spotkania to zwyżka formy zarówno twojej, jak i całego AZS-u. Czy głównym powodem jest zmiana trenera na Błażeja Korczyńskiego, czy może na progres składa się więcej czynników?
- Na pewno zmiana trenera podziałała na nas pozytywnie. Widać, że zespół stał się kolektywem i każdy nawzajem się wspiera, co jest bardzo ważne. Trener Korczyński poukładał nasz zespół i nasza gra wygląda coraz lepiej, co udowadniają ostatnie mecze. Cieszymy się z każdego kolejnego zwycięstwa, ale teraz już myślimy o pucharze, a następnie o meczu w Pniewach, który miejmy nadzieję będzie kolejnym krokiem do utrzymania. Co do mojej formy, to muszę chyba podziękować Jędrzejowi Jasińskiemu, ponieważ dał mi ostatnio trochę trafnych wskazówek (śmiech).

Po waszym meczu z AZS UG Marcin Synoradzki stwierdził w swoim felietonie, że reprezentujecie poziom pierwszej ligi. Jak odniesiesz się do tych słów?
- Każdy ma swoje zdanie. Jeśli prezes Synoradzki tak uważa - nie mam z tym żadnego problemu. Myślę, że na te słowa nasz zespół zareagował wspólnie wygrywając z Red Devils 5:2.

W poprzednim sezonie mówiło się głośno o słabej organizacji sportowej w niektórych ekstraklasowych klubach, zarzucano na przykład brak regularnych treningów. Jak pod tym aspektem prezentuje się AZS UŚ Katowice?
- Uważam, że nie mamy na co narzekać. Trenujemy 3-4 razy w tygodniu, niczego nam nie brakuje, także w tym aspekcie Katowicom nie można nic zarzucić.

W tym sezonie dołączyli do AZS-u zawodnicy doświadczeni, jak wspomniany Błażej Korczyński czy Rafał Krzyśka. Jak takie osobowości wpływają na wasz młody zespół?
- Myślę, że osoby takie jak Błażej Korczyński czy Rafał Krzyśka dają nam dużo pewności siebie. Trener jeśli nie kieruje drużyną na boisku, to uważnie prowadzi ją zza linii bocznej. Dzięki Rafałowi zyskaliśmy pewność w grze obronnej. Zauważmy, że w ostatnich meczach nie traciliśmy więcej niż 2 gole, a nasi bramkarze... powoli sami wcielają się w rolę snajperów.

Wracając do ciebie. Rozwinąłeś się piłkarsko, dostajesz powołania na kadrę młodzieżową... Co zyskujesz dzięki udziałom w zgrupowaniach?
- Powołania na zgrupowania czy mecze reprezentacyjne to takie zwieńczenie ciężkiej pracy, jaką staram się wykonywać na meczach czy treningach. Cieszę się, że selekcjonerzy widzą mnie w reprezentacji. To, że rozwinąłem się piłkarsko, zawdzięczam każdemu kolejnemu trenerowi, który mnie prowadził oraz kolegom z zespołu.

Jesteś z Gliwic, dlaczego więc nie reprezentujesz barw któregoś z gliwickich zespołów? Jest ekstraklasowa GAF Jasna oraz aspirujący do awansu Nbit Gliwice.
- Byłem w zespole GAF-u, kiedy ten robił awans z pierwszej ligi do ekstraklasy, lecz przed początkiem poprzedniego sezonu zdecydowałem się na przejście do AZS UŚ. Z biegiem czasu jestem zadowolony z tego ruchu. Gra w ekstraklasie, reprezentacje młodzieżowe... jest naprawdę nieźle. Brakuje tylko gry o wyższe cele, ale kto wie...

Jaką drogę twoim zdaniem powinien obrać każdy aspirujący do gry na poziomie ekstraklasy zawodnik?
- Ciężka praca jest przepustką do gry w ekstraklasie. Poziom naszej ligi podnosi się i trzeba się naprawdę przyłożyć do tego co się robi, żeby coś osiągnąć.

Gdzie Paweł Barański widzi siebie za pięć lat? Uważasz, że masz szansę na wybicie się do topowych zespołów ligi?
- Gdzie widzę siebie za pięć lat? Bardzo trudne pytanie, bo tak naprawdę to nie wiem, co będę robił za 2 dni (śmiech). Pożyjemy, zobaczymy. Dalej będę ciężko pracował, a co z tego będzie, to się okaże.

Dziękuję za rozmowę