Od czasu kontuzji Marcina Kiełpińskiego drużyna Rafała Barszcza nie zdobyła choćby punktu
fot. ŚląskieTV
Gwiazda ucieka, GAF coraz słabszy
Faworytem śląskich derbów była GAF Jasna, ale - jak to w derbach - w hali na Halembie działy się cuda. Gliwiczanie przegrali czwarte spotkanie z rzędu i wizja awansu do pierwszej czwórki znacząco się od nich oddaliła.
Od początku spotkania widzieliśmy wiele nieporadności w rozegraniu obu zespołów. Jedyną rzeczą wartą odnotowania w pierwszych pięciu minutach jest żółta kartka dla kapitana przyjezdnych. Goście jedną z dwóch okazji w całej pierwszej odsłonie stworzyli sobie w 6. minucie gry, kiedy to Tomasz Lutecki otrzymał dobre podanie na siódmy metr. Naciskany przez zawodnika przeciwnego teamu uderzył jednak obok bramki. Później na boisku oglądaliśmy typowe futsalowe szachy. Miejscowi razem z GAF Jasna dawali popis swoich niedokładnych zagrań i niecelnych uderzeń. Kolejne chwile na parkiecie przyniosły trzy wyśmienite szanse podopiecznym Tomasza Klimasa. Szkoleniowiec rudzian nie mógł być jednak zadowolony, gdyż Bartosz Siadul dwa razy przestrzelił w idealnych sytuacjach. Do tego należy dodać "setkę" zmarnowaną przez dobrze dysponowanego Jacka Hewlika. W 17. minucie gliwiczanie powinni wyjść na prowadzenie. Po koronkowej akcji futbolówka została wycofana na siódmy metr do Macieja Mizgajskiego, a ten sam tylko wie, jak nie trafił w światło bramki. Riposta miejscowej ekipy okazała się zabójcza. Wojciech Działach otrzymał piłkę przed polem karnym GAF Jasna i momentalnie zdecydował się na strzał. Futbolówka zatrzepotała w siatce, a Michał Widuch mógł tylko śledzić tor jej lotu. Pierwsza odsłona zakończyła się minimalnym prowadzeniem Gwiazdy.
W drugiej części gry bardzo długo nic się nie działo w rudzkiej hali sportowej. Zmienić to próbował Andrij Kidanow, który zaskakującym uderzeniem z dystansu pocelował w poprzeczkę. Od tego momentu przez dłuższy czas mieliśmy prawdziwy festiwal nieskuteczności miejscowego zespołu. Olaf Białek, Szymon Łuszczek oraz Ariel Piasecki powinni podwyższyć prowadzenie swojego teamu. W 33. minucie z boiska za drugą żółtą kartkę wyleciał Mizgajski i przez kolejne dwie Gwiazda grała w przewadze. Gospodarze kompletnie nie byli w stanie wykorzystać przewagi w polu, ale z pomocą przyszedł im kolejny zawodnik gości. Dominik Śmiałkowski najpierw otrzymuje napomnienie za faul, a już chwilę później wylatuje za drugą żółtą po starciu ze Sławomirem Pękalą. Podczas tej gry w przewadze zespół z Rudy Śląskiej zdołał wyprowadzić na idealną pozycję Pawła Martyna. Ten z kolei z trzech metrów trafił w cudownie interweniującego na linii bramkowej Widucha. Na ostatnie chwile tej konfrontacji Rafał Barszcz zdecydował się wycofać bramkarza i wprowadzić kolejnego zawodnika do pola gry. Decyzja ta przyniosła dwie świetne okazje, jednak Tomasz Dura i Przemysław Dewucki nie wykorzystali "piłek meczowych". Tym samym po końcowym gwizdku sędziego w hali sportowej zapanowała prawdziwa euforia i kibice bardzo długo świętowali wygraną ze swoimi ulubieńcami.
Po spotkaniu radości z gry bez straconej bramki nie krył Szymon Łuszczek. - Chyba nigdy do tej pory w Futsal Ekstraklasie nie zagraliśmy na zero. Dziś się to udało i tym samym zwiększyliśmy swoje szanse na utrzymanie - powiedział kapitan miejscowego zespołu. Z kolei Damian Ficek jest świadom tego, że walka o najlepszą czwórkę praktycznie się dla gliwiczan skończyła. - Ale z taką grą na nią nie zasługujemy - podsumował zawodnik GAF Jasna Gliwice.
Po tej konfrontacji gospodarze awansowali na siódmą pozycję w tabeli i do gliwickiego zespołu tracą tylko jedno oczko. Przegrani natomiast nadal mieszczą się na piątej lokacie, ale po spotkaniu Euromastera z Rekordem może to jeszcze ulec zmianie.
Etykiety
- Ekstraklasa
- RELACJA
- Gwiazda Ruda Śląska
- GAF Gliwice
- Tomasz Lutecki
- Tomasz Klimas
- Bartosz Siadul
- Jacek Hewlik
- Maciej Mizgajski
- Wojciech Działach
- Michał Widuch
- Andrij Kidanow
- Olaf Białek
- Szymon Łuszczek
- Ariel Piasecki
- Dominik Śmiałkowski
- Sławomir Pękala
- Paweł Martyn
- Rafał Barszcz
- Tomasz Dura
- Przemysław Dewucki
- Damian Ficek

