Bartłomiej Nawrat w meczu z Red Devils Chojnice Bartłomiej Nawrat w meczu z Red Devils Chojnice fot. Paweł Mruczek (www.pawelm-foto.pl) / Rekord Bielsko-Biała

Lajki i Hejty 3. kolejki ekstraklasy

Wyróżniamy najlepsze i najgorsze momenty trzeciej kolejki ekstraklasy!

Bartłomiej Nawrat

Zamurował bielską bramkę przed atakami rozwścieczonych Czerwonych Diabłów, dzięki czemu zaledwie dwie strzelone bramki - niewiele jak na futsal - dały Rekordowi zwycięstwo nad liderem tabeli. O czyste konto w meczu drużyn na tym poziomie jest bardzo ciężko, a Bartkowi się to udało. Co więcej, Rekord po trzech kolejkach ma najmniej (ex aequo z Red Devils) straconych bramek, w czym jest spora zasługa reprezentacyjnego golkipera.

Gatta Active Zduńska Wola

Być może w futsalu odwrócenie wyniku z 0:2 na 4:2 nie jest sensacją na miarę strzelenia 5 bramek w 9 minut przez jednego zawodnika, ale mimo wszystko zasługuje na szacunek. Dobry początek GAF-u mógł wydawać się niespodzianką, szczególnie że niemal całą pierwszą połowę gospodarze do bramki trafić nie mogli. No właśnie... niemal całą, bo gol na 1:2 na 12 sekund przed syreną z pewnością wlał w zduńskowolan sporą dozę nadziei na drugą połowę, w której już tylko oni trafiali do siatki.

Twierdza Pniewy

W zeszłym sezonie pniewianie we własnej hali zdobyli 23 z 32 punktów. W tym - póki co - sześć z sześciu. O ile na wyjazdach w najlepszym wypadku można nazywać ich "ligowym średniakiem", to gdyby grali wszystko u siebie, to medale robiliby z zamkniętymi oczami. W tym sezonie odprawili już Euromaster i UŚ, ale z pewnością niejedna większa firma też w Pniewach punkty straci.

Andrzej Witkowski i Seweryn Dębowski

Nie chcę oceniać całości gwizdania w meczu w Chorzowie, bo całego spotkania nie widziałem. Widziałem jednak fragment, w którym Łukasz Tubacki przewraca się w okolicy linii 6. metra.  Nawet gdybym chciał był arcymiły dla arbitrów i stwierdził, że rzeczywiście faul był (bo być może był, choć ja go nie widzę), to nikt nie wmówi mi, że był on w polu karnym. O to też zdaje się głównie protestowali chorzowianie. Sędzia Witkowski nie był zasłonięty, w Chorzowie nie ma tylu linii ile choćby w Toruniu, więc o usprawiedliwienie bardzo ciężko. Decyzja tym bardziej niefortunna dlatego, że z tej szóstki padł jedyny gol w tym spotkaniu, więc można chyba mówić o wypaczeniu wyniku przez doświadczonego nawet na arenie międzynarodowej arbitra.

Wydarzenia po meczu w Chorzowie

Celowo hejt ten nie jest skierowany bezpośrednio ani do przedstawicieli Cleareksu, ani do gości ze Szczecina. Wszak nie będąc na miejscu nie moją rolą jest rozstrzygać, kto kogo wyzywał, kto pyskował i kto to wszystko zaczął. Faktem jest jednak, że jakiekolwiek spięcia słowne między zawodnikami/działaczami/trenerami na parkiecie tuż po zakończeniu meczu w obecności postronnych osób i dziennikarzy - do chwalenia się nie nadaje. Rozgoryczenie, załamanie czy zwyczajne ludzkie wkurwienie z jednej strony, a radość i duma z drugiej nie powinny być przeszkodami przed przybiciem piątki. Szczególnie w tak małym środowisku jak nasze futsalowe.

Euromaster i Gwiazda

Gdy tydzień temu narzekałem, że relację na stronie internetowej Orange Sport można oglądać tylko z terenu Polski, Rafał Kędzior na Twitterze polecił mi szybki powrót do kraju. Po tym jednak, co słyszałem o meczu Euromastera z Gwiazdą, muszę się chyba cieszyć, że owy powrót tak szybko nie nastąpił. Rzadko zdarza się, że po futsalowym spotkaniu słowo "sen" odmieniane jest przez wszystkie przypadki, a właśnie tak było w poniedziałkowy wieczór. Tym bardziej dziwi reakcja Aleksandra Waszki na facebooku. Oczywistą sprawą jest, że jeśli w meczu gra posiadacz złotego medalu MP, to mecz ten musi być pełen emocji ;) A poważnie to odporność na krytykę w naszym środowisku jest mniejsza niż zero, choć samej krytyki u nas też nie ma za wiele. Szanujcie tych kilku dziennikarzy, którzy coś czasami piszą o futsalu, bo niedługo może nie pisać nikt. Wszyscy jesteśmy związani z jakimiś klubami, żaden z nas nie ma na swoim koncie mistrzostwa, ale czy to powód, żeby nie pisać? A że nasz futsal niezbyt często rozpieszcza to i krytyka się zdarzy. Uwierzcie - można z tym żyć ;)