Przemysław Dewucki nie pograł zbyt długo w meczu z Gattą - po dwóch żółtych kartkach wyleciał z boiska. W sumie w tym sezonie zebrał ich już pięć, będzie więc pauzował w najbliższym starciu z Cleareksem
fot. Paweł Antoń / AZS UMCS Lublin
Lajki i Hejty 6. kolejki ekstraklasy
Kto błysnął formą, a kto zawiódł w szóstej kolejce ekstraklasy?
AZS UŚ Katowice
Cóż to był za come back! Kiedyś Jerzy Dudek napisał książkę "do przerwy 0:3". Taki sam tytuł mogłaby mieć historia meczu z Katowic. Gdy już wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą torunian, że tak doświadczony trener jak Klaudiusz Hirsch nie da sobie wydrzeć zwycięstwa, prowadząc trzema bramkami, wszystko się odwróciło. Strzelanie tylko katowiczan i w pojedynku chyba najbardziej cenionych trenerów w Polsce górą jednak Błażej Korczyński.Red Dragons Pniewy
Dobra, wiem, że to może już być nudne - dawanie lajków za wygrane Red Dragons we własnej hali, ale jakoś nie przestają mnie zadziwiać. Odprawienie Cleareksu, który wydawało się, już wskoczył na właściwe tory, mimo wszystko jest pewną niespodzianką. Kto wie, może zeszłoroczne czwarte miejsce wcale nie było tylko jednorazowym wyskokiem...GAF Omega Gliwice
W końcu zwycięstwo GAF-u! Co prawda wygrana z ewidentnie najsłabszą drużyną w ekstraklasie, ale za to na jej trudnym terenie. Z pewnością nie jest to jeszcze to, czego oczekują w Gliwicach, ale czy to za efektowne, czy za minimalne wygrane - zawsze liczą się tylko 3 punkty. A te powędrowały do GAF-u.
Gatta Active Zduńska Wola
Strata punktów z beniaminkiem (podobno beniaminek z nazwy, ale mnie ten argument nie przekonuje), to dla jednego z głównych kandydatów do medali niezbyt dobry wynik. Szczególnie, że patrząc na ligową tabelę to również nie wygląda to kolorowo. Ja wiem, że mecz mniej, ale siódme miejsce chwały nie przynosi.FC Toruń
Już byli w ogródku, już witali się z gąską. Gdy zobaczyłem w przerwie meczu wynik 0:3, byłem niemal pewny, że torunianie spokojnie ten wynik dociągną do końca. Zespół doświadczony, trener jeszcze bardziej, więc wydawało się, że obrona połączona z punktowaniem rywala była scenariuszem bardzo prawdopodobnym. Strata pięciu bramek w 20 minut bez zdobycia żadnej zasługuje na sporego hejta.Przemysław Dewucki
Dziwna była ta nasza szósta kolejka. Na sześć spotkań, w aż pięciu oglądaliśmy czerwoną kartkę. Wszystkich zawodników, którzy w jednym meczu dwukrotnie obejrzeli żółty kartonik, bez sensu wymieniać, więc wybraliśmy tego, którego "czerwo" najbardziej się wyróżniło. Otóż, jak wieść niesie, Dewucki w meczu z Gattą nie był w pełni sił, dlatego nie wystąpił od początku spotkania. Na parkiecie pojawił się po przerwie, a już w 31 minucie z boiska wyleciał. 11 minut, gdy odejmiemy od tego czas, kiedy schodził na zmiany, to dość szybkie wylecenie z boiska. Etykiety