Gwiazda zaskoczyła w Katowicach fot. Maciej Jurkiewicz / AZS UŚ Katowice

Gwiazda zaskoczyła w Katowicach

Wynik konfrontacji drużyny, która we własnej hali bije wszystkich, z przeciwnikiem, który przegrywa wszystko, wydawał się oczywisty. Ale nie dla podopiecznych Tomasza Klimasa. Gwiazda jako pierwsza w lidze wywiozła więc punkt z Szopienic.

AZS UŚ KatowiceGwiazda Ruda Śląska31.10.2015 godz. 20:00

AZS UŚ Katowice - Gwiazda Ruda Śląska
3:3 (0:2)

Protokół meczowy

Mecz nieźle rozpoczęli miejscowi, którzy mieli rzut wolny pośredni po błędzie rudzian i ponownym, nieprzepisowym odegraniu do bramkarza. Paweł Barański zagrał do Roberta Gładczaka, a piłka po strzale kapitana gospodarzy i rykoszecie trafiła w poprzeczkę. Później jednak w tej odsłonie zdecydowanie lepszym teamem byli goście. Najpierw błąd w wycofaniu piłki do partnera popełnił Jędrzej Jasiński, a  próbujący to wykorzystać Dmytro Drozd pomylił się nieznacznie strzałem z dziesiątego metra. Później w 5. minucie na niesygnalizowany strzał z dystansu zdecydował się Jakub Haase, a futbolówka zakończyła swój lot na poprzeczce bramki AZS-u. Minutę później padł pierwszy gol w tym meczu, a jego autorem był Łukasz Biel. Wykorzystał on dogranie z lewego skrzydła i bez trudu wpakował piłkę do siatki z ośmiu metrów. Akademicy starali się odpowiedzieć, ale ich próby były nieudane.

W 10. minucie podopieczni Błażeja Korczyńskiego mieli najlepszą w pierwszej połowie okazję na wyrównanie. Po świetnym zagraniu Barańskiego z rzutu rożnego, na strzał z linii pola karnego zdecydował się Krzysztof Piskorz. Piłka z mocnym hukiem trafiła jednak tylko w spojenie bramki Dawida Barteczki. 3. minuty po tym fakcie Gwiazda podwyższyła prowadzenie. Na lewej stronie boiska błąd popełnił przy wyprowadzaniu piłki Robert Gładczak, a futbolówkę przejął zawodnik gości. Popędził wzdłuż linii bocznej boiska i dograł do ustawionego na piątym metrze Jacka Hewlika, któremu pozostało tylko skierować piłkę do pustej bramki. Do końca pierwszej odsłony zawodnicy z Rudy Śląskiej kontrolowali przebieg gry, a jeszcze przed syreną sygnalizującą przerwę trener Akademików udał się zdenerwowany do szatni. Z pewnością przekazał tam swoim podopiecznym wiele ostrych słów.

Wszyscy zgromadzeni na hali w Szopienicach mieli jednak świadomość, że tydzień wcześniej katowiczanie do przerwy przegrywali z FC Toruń 0:3, ale udało im się finalnie wygrać, dzięki świetnej postawie po przerwie. Bardzo podobnie było i tym razem. W 23. minucie wyraźnie faulowany w polu karnym Gwiazdy był Tomasz Szczurek i pewnie kontaktowego gola zdobył Paweł Barański. Chwilę później bardzo dobrze dzisiaj dysponowany Dawid Barteczka opuścił boisko z kontuzją, a zastąpił go doświadczony kolega - Aleksander Waszka. Minutę po pierwszej bramce dla miejscowych mieliśmy już wyrównujące trafienie w wykonaniu znowu Barańskiego. Młodzieżowy reprezentant Polski tym razem otrzymał podanie od Roberta Gładczaka i uderzeniem z pierwszej piłki pokonał wprowadzonego przed momentem golkipera przyjezdnego zespołu. Gracze z Katowic mogli wyjść na prowadzenie w 25. minucie spotkania. Uderzenie Tomasza Dury z połowy boiska minęło już Waszkę, ale na linii bramkowej w ostatniej chwili głową piłkę wybił Łukasz Biel. Pierwszą groźną akcję po przerwie goście wyprowadzili dopiero dwie minuty później. Po stracie Marcina Minkusa na własnej połowie okazję na zdobycie bramki miał Jewhen Daniłejko, ale na raty wybronił to uderzenie Rafał Krzyśka.

W 30. minucie gospodarze w końcu dopięli swego i wyszli na prowadzenie. Akademicy wyprowadzili szybką kontrę i finalnie piłkę na drugim metrze otrzymał Marcin Minkus. Nie miał on problemów z pokonaniem Waszki i futbolówkę do siatki skierował uderzeniem między nogami bramkarza Gwiazdy. Warto odnotować, że na 10 minut przed końcem spotkania oba zespoły miały już na koncie po 5 przewinień. Efekty tak ostrej gry mogły przynieść bramki kolejno w 32. i 33. minucie, ale przedłużonych rzutów karnych nie wykorzystali Robert Gładczak oraz Mateusz Krzymiński. Na 5 minut przed zakończeniem rywalizacji podręcznikową akcję wyprowadzili przyjezdni. Długie podanie pod linię końcową boiska otrzymał Jacek Hewlik i umiejętnie zgrał piłkę głową wzdłuż bramki gospodarzy. Tam znalazł się niepilnowany Dmytro Drozd, który nie mógł chybić w tej sytuacji. Kilkanaście sekund po tym trafieniu swój dorobek strzelecki powinien powiększyć Dura, ale po uderzeniu z sześciu metrów piłka odbiła się od obu słupków bramki i... wyszła w pole. W końcówce szalę zwycięstwa na swoją korzyść mogli przechylić Hewlik oraz Drozd, jednak z ich uderzeniami cudownie poradził sobie były Krzyśka. Z kolei najlepszą okazję na trafienie dla Azetesiaków miał Jasiński, jednak jego strzał z przedłużonego rzutu karnego kapitalnie wybronił Waszka.

Podział punktów z pewnością nie satysfakcjonuje żadnej ze stron. Wynik taki jednak należy uznać za sprawiedliwy z przebiegu spotkania. W pierwszej połowie warunki dyktował zespół gości i schodził do szatni z dwubramkowym prowadzeniem. Po przerwie lepszym zespołem był AZS UŚ i w efekcie tego cały mecz kończy się remisem. Wyróżnić należy za świetną postawę w tym meczu Pawła Barańskiego i Jacka Hewlika. Pierwszy z nich zdobył dwie bramki i prezentował się świetnie zarówno w defensywie, jak i w ofensywie. Z kolei były gracz GKS-u Tychy zanotował tego dnia bramkę i cudowną asystę.

Po siedmiu kolejkach podopieczni Błażeja Korczyńskiego zajmują więc w tabeli siódmą pozycję i jeśli poprawią swoje wyniki w meczach wyjazdowych, z pewnością będą mogli walczyć w obecnych rozgrywkach o coś więcej, niż tylko utrzymanie w elicie. Gwiazda natomiast zdobyła pierwszy punkt w sezonie i swoją postawą na boisku udowodniła, że do samego końca walczyć będzie o zachowanie ekstraklasy w Rudzie Śląskiej.