Łukasz Żebrowski: Dobre wyniki budują morale fot. Kacper Tarsa

Łukasz Żebrowski: Dobre wyniki budują morale

Pogoń 04 Szczecin tak jak rok temu była największym negatywnym zaskoczeniem sezonu, tak teraz jest pozytywnym. Portowcy wespół z Rekordem Bielsko-Biała przewodzą ligowej tabeli i to mimo, że znaczną większość spotkań rozegrali na wyjeździe. Skąd taka przemiana szczecinian? Między innymi o tym rozmawialiśmy z trenerem "zero-czwórki" Łukaszem Żebrowskim.

Remis w Chojnicach był "wisienką na torcie" - wyjechaliście bez porażki z Chojnic jako pierwsza drużyna w tym sezonie, podkreślając dobrą pierwszą część rozgrywek. Skąd ta diametralna zmiana w porównaniu z zeszłym sezonem?

- Przede wszystkim wyciągnęliśmy wnioski. Główny nacisk od początku okresu przygotowawczego kładliśmy na poprawę konsekwencji w grze - zarówno w ataku, jak i w obronie. Stopniowo staramy się eliminować błędy. Zawodnicy na parkiecie starają się w stu procentach realizować założenia przedmeczowe.

A na ile zmiana waszej postawy to kwestia psychiki?
- Psychika ma bardzo duże znaczenie w sporcie. Nie bez przyczyny często używamy stwierdzenia "głowa jest najważniejsza u piłkarza" lub "przegrali mecz w głowach". Dobre wyniki budują morale zawodników, wzmacniają ich psychicznie i mentalnie, ale również pozwalają grać na większym luzie, co sprzyja pokazaniu pełni umiejętności. Gorzej wygląda sytuacja po kilku nieudanych meczach. Kryzys się pogłębia i bardzo trudno odbudować się mentalnie. Grunt to nie załamywać rąk, starać się dotrzeć do drużyny oraz wyciągać wnioski.

Początek sezonu macie tym lepszy, że aż 5 z 7 spotkań zagraliście na wyjeździe. Z czego wygraliście aż 3 - czyli tyle ile przez cały poprzedni sezon. Co w tym aspekcie się zmieniło, że nastąpił taki progres?
- To jest właśnie ta wspomniana konsekwencja w grze. Staram się tak przygotować zawodników pod każdym względem, aby niezależnie od tego, czy gramy u siebie, czy na wyjeździe, realizowali założenia przedmeczowe.

Apetyty rosną w miarę jedzenia, ale czy nie będzie wam teraz trudniej? Niewielu na was w tym sezonie stawiało, tymczasem teraz nie ma już o lekceważeniu Portowców.
- Myślę sobie, że niezależnie od naszych ostatnich wyników, nikt nas przed sezonem nie lekceważył. Zdaję sobie sprawę, że mam zespół, który potrafi grać na wysokim poziomie. Przeciwnicy też o tym wiedzą. Moim zadaniem jest to wszystko poukładać i stworzyć zawodnikom warunki, w których maksymalnie będą wykorzystywać swój potencjał.

Jak ocenia pan formę Kamila Lasika? Po pierwszym, średnim w jego wykonaniu meczu w Bielsku, można było mieć powody do obaw. Błędy zdarzyły mu się także choćby w Chojnicach...
- Transfer Kamila to strzał w dziesiątkę. Jego forma z każdym meczem idzie w górę. Nie zapominajmy, że Kamil to jeszcze bardzo młody zawodnik, a już w jego zachowaniu na boisku widać dużą dojrzałość. Jego dobre interwencje pozytywnie wpływają na kolegów z drużyny, dodają im pewności. Reasumując Kamil Lasik to chłopak, który przy dalszym rozwoju na lata zagości między słupkami reprezentacji.

W jednym z wywiadów przed sezonem mówił pan, że mimo transferu Lasika chciałbyś wzmocnić się jeszcze jednym bramkarzem. Teraz gdyby można było wybrać, którą pozycję chciałby pan ewentualnie wzmocnić zimą?
- Na razie nie myślę o transferach. Być może w przerwie usiądziemy z działaczami i omówimy ten temat.

Podobno za często nie trenujecie na Arenie Szczecin. Jaki wpływ może to mieć na waszą formę u siebie?
- Na Arenie Szczecin trenujemy sporadycznie, a w ostatnim okresie właściwie wcale. Ale sprawę hali zostawiamy z boku. Wiedzieliśmy przed sezonem, że zderzymy się z tym problemem. Być może to się w przyszłości zmieni. Póki co musimy być na sto procent przygotowani do meczu niezależnie od miejsca jego rozgrywania.

Jest pan w klubie bodaj od samego początku. Jak ocenić rozwój klubu przez te już ponad 10 lat?
- Pogoń 04 Szczecin to już uznana marka w Polsce. Przeżywaliśmy różne okresy przez te wszystkie lata, zarówno wzloty jak i upadki. Z każdym rokiem zbieramy coraz więcej doświadczeń i chcemy się rozwijać jako klub. Działacze starają się w każdy możliwy sposób promować naszą dyscyplinę w regionie, a my poprzez swoje dobre występy chcemy im w tym pomóc.

Który swój okres w Pogoni wspomina pan najlepiej?
- Całe moje dotychczasowe "futsalowe życie" to Pogoń 04 Szczecin. Z klubem jestem bardzo związany emocjonalnie, ale nie może być inaczej. Byłem obecny przy wszystkich ważnych momentach dla klubu. Zostawiłem mnóstwo zdrowia na parkiecie i nigdy nie odpuszczałem. Podobnie jest w mojej dzisiejszej pracy trenerskiej. Bardzo dużo wymagam od siebie, ale również od zawodników. Chcę cały czas rozwijać swój warsztat i przekazywać swoją wiedzę zawodnikom.

Lepiej było na parkiecie, czy tak jak teraz - z boku?
- Prowadzenie zespołu w roli trenera to duży stres, nieporównywalny z tym, który towarzyszy zawodnikowi na parkiecie. Ja zachowuję się bardzo żywiołowo przy linii, ale nie skupiam się na dyskusji z sędziami, a raczej staram się reagować na bieżąco na wydarzenia na parkiecie. Po meczu również nie ma zbyt dużo czasu na odpoczynek, bo już myśli się o kolejnym przeciwniku. Reasumując - chyba nie ma w tygodniu przedmeczowym nawet godziny, w której nie przeszłaby mi przez głowę myśl na temat koncepcji drużyny na kolejny mecz. Kariera zawodnicza to wspaniały czas. Praca trenerska to w moim przypadku naturalna kontynuacja tego okresu.

Po kontuzji Dominika Soleckiego formalnie wpisywany jest pan też do meczowego składu. Tak na wszelki wypadek, czy jeszcze zobaczymy Łukasza Żebrowskiego na parkiecie?
- To raczej póki co takie zabezpieczenie w razie ekstremalnej sytuacji. W tej chwili całkowicie skupiam się na pracy trenerskiej.

Czyja postawa w lidze w tym roku najbardziej zaskakuje?
- Na razie nie widzę wielkich niespodzianek. Nikt mnie na razie niczym nie zaskoczył. Za wcześnie na takie oceny.

Dziękuję za rozmowę.