Gatta lepsza w meczu na szczycie
Zacięty do ostatnich sekund, obfitujący w okazje strzeleckie i pełen świetnych bramkarskich interwencji - taki był najciekawszy mecz rundy jesiennej. W meczu na szczycie Gatta pokonała Rekord i wskoczyła na szczyt tabeli ekstraklasy.
Konfrontacja srebrnych medalistów poprzedniego sezonu z brązowymi zaczęła się od mocnego akcentu miejscowych. Prawą stroną parkietu przedzierał się Mateusz Olczak, piłkę zdołał wybić mu spod nóg Paweł Machura, ale na tyle nieszczęśliwie, że trafiła ona prosto do Arkadiusza Szypczyńskiego. Młody pivot ze Zduńskiej Woli, pozbawiony krycia Artura Popławskiego, który pobiegł podwajać Olczaka, bez problemów w sytuacji sam na sam z Bartłomiejem Nawratem trafił do siatki. Szybko podwyższyć mogli Daniel Krawczyk i Michał Marciniak. Strzał tego pierwszego wybronił bielski bramkarz, a uderzenie drugiego zatrzymał na linii Kamil Kmiecik. W odwecie Kmiecik po rajdzie przez całe boisko po dobrej próbie niemal pokonał Dariusza Słowińskiego. W 8. minucie jeszcze bliższy wyrównania był Michał Marek, którego strzał i dobitkę genialnie obronił Słowiński. To zwiastowało okres optycznej przewagi gości, mimo superagresywnego pressingu miejscowych. Po kwadransie gry wytrzymałość słupka sprawdził Artur Popławski, a dobitka Kmiecika po sporym zamieszaniu nie trafiła w światło bramki. Niemałą owację zebrał za to w 19. minucie Marciniak, gdy przeskoczył Popławskiego i głową próbował zaskoczyć Nawrata, jednak bez powodzenia. Do syreny zwiastującej koniec pierwszej połowy wynik się nie zmienił, co zwiastowało jeszcze większe emocje po przerwie.
Te mieliśmy już od samego początku drugiej części gry. W ciągu kilkudziesięciu sekund trzykrotnie bramkę Słowińskiego zbombardował Roman Wachuła, a dwukrotnie Jan Janovsky. Bez skutku. Gra z czasem się wyrównała, choć nadal częściej strzelali goście, ale i Mariusz Milewski groźnie próbował się odgryźć się, minimalnie pudłując przy posyłaniu pocisku po rzucie rożnym. W 31. minucie błysk geniuszu Daniela Krawczyka i skuteczność Michała Marciniaka sprawiły, że zduńskowolanie prowadzili już 2:0. "Krawiec" na małej przestrzeni ograł w rogu boiska Artura Popławskiego i wystawił piłkę do kolegi, a ten strzałem w okienko nie dał szans Nawratowi. 3 minuty później po dwójkowej akcji z Marciniakiem bliski podwyższenia był Szypczyński, lecz zamiast do siatki, trafił w stojącego w bramce Douglasa.
Niewykorzystana okazja się zemściła. W 35. minucie Andrzej Szłapa wziął czas po faulu Gatty przed polem karnym i można było spodziewać się jakiegoś kombinacyjnego rozegrania. Tymczasem Wachuła huknął bez zastanowienia piłką trąconą przez Machurę i idealnie zmieścił ją między obrońcami a bramkarzem. Było 2:1, a Rekord dopiero się rozkręcał. Po stałym fragmencie Machura zmylił Igora Sobalczyka i miał dość dużo czasu, by przymierzyć, ale jego strzałowi zabrakło precyzji. Po chwili z dystansu w słupek trafił Janovsky. A w 37. minucie już był remis - i ponownie po torpedzie wystrzelonej przez Wachułę z rzutu wolnego! Marcin Stanisławski wziął czas, ale nic to nie dało. Przy prostym przyjęciu piłki pomylił się Marciniak, zagrał ręką, a że było to szóste przewinienie gospodarzy, Wachuła stanął przed szansą na zgarnięcie tytułu dla osoby, która w pojedynkę zdemolowała Gattę. Z przedłużonego rzutu karnego uderzył jednak... w słupek.
Stare siatkarskie powiedzenie głosi, że kto nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 2:3. Gatta pokazała jednak, że dotyczy ono właśnie siatkówki, a w futsalu kto nie wygrywa 2:0, ten wygrywa 3:2. Po rzucie rożnym Daniel Krawczyk trącił piłkę głową i kompletnie zaskoczył tym Bartłomieja Nawrata. W samej końcówce mimo ostrej gry obu zespołów i wycofania bramkarza przez Rekord, wynik już się nie zmienił. Starcie Gatty i Rekordu zakończyło się więc identycznym wynikiem, jak wszystkie mecze tych drużyn w poprzednim sezonie. Następnym razem identyczny wynik będzie można obstawiać w ciemno, otwarte pozostanie tylko pytanie - dla kogo?
Po poniedziałkowym meczu Gatta i Rekord zamieniły się w tabeli miejscami. Teraz prowadzi drużyna Stanisławskiego, wyprzedzając o punkt bielszczan. W ostatnim grudniowym meczu zduńskowolanie podejmą Gwiazdę Ruda Śląska, więc o ile nie zlekceważą rywala, przerwę świąteczną powinni spędzić w dobrych nastrojach.
Etykiety
- Ekstraklasa
- Gatta Zduńska Wola
- Rekord BielskoBiała
- RELACJA
- Mateusz Olczak
- Arkadiusz Szypczyński
- Paweł Machura
- Artur Popławski
- Bartłomiej Nawrat
- Daniel Krawczyk
- Michał Marciniak
- Kamil Kmiecik
- Dariusz Słowiński
- Michał Marek
- Roman Wachuła
- Jan Janovský
- Mariusz Milewski
- Neutzling Ferreira
- Andrzej Szłapa
- Igor Sobalczyk
- Marcin Stanisławski

30.11.2015 godz. 19:30