Szopienice już niestraszne fot. (www.lublinfutsalcup.pl)

Szopienice już niestraszne

AZS UŚ Katowice był niepokonany we własnej hali niemal przez rok. Ale gdy już Gatta - przed dwoma tygodniami - odczarowała halę Szopienice, to "ruszyło". W ostatniej kolejce rundy jesiennej jeszcze więcej goli niż zduńskowolanie, zaaplikowali Akademikom zawodnicy Pogoni 04 Szczecin. Teraz drużyna Błażeja Korczyńskiego liczy inną passę - to był już piąty z rzędu jej mecz bez zwycięstwa.

AZS UŚ KatowicePogoń 04 Szczecin4.12.2015 godz. 19:30

AZS UŚ Katowice - Pogoń 04 Szczecin
2:6 (0:3)

Protokół meczowy

W Katowicach spotkały się dwa zespoły, które interesowała jedynie wygrana. AZS UŚ musiał znowu wrócić na zwycięskie tory we własnej hali, aby opuścić strefę barażową. Portowcy z kolei chcieli dogonić czołówkę ligi i dalej być w ścisłym kontakcie z Gattą oraz Rekordem. Fani mogli więc liczyć na wielkie emocje i sporą liczbę bramek.

Pierwsze minuty nie przyniosły jednak praktycznie żadnych okazji pod obiema bramkami. Strzałów zza pola karnego próbowali Adam Jonczyk oraz Tomasz Dura, ale nie zdołali pokonać golkiperów. Pierwsze poważne zagrożenie pod bramką Akademików od razu przyniosło prowadzenie przyjezdnym. Po bardzo ładnej akcji i dośrodkowaniu z lewej strony boiska, piłkę na drugim metrze otrzymał Jonczyk. Szybszy od niego był Łukasz Tosik i to właśnie on trafił do własnej siatki. W dalszych minutach reprezentacyjnego bramkarza starali się pokonać kolejno: ponownie Jonczyk, Michał Kubik oraz Marek Bugański, ale nie popisali się skutecznością.

Dopiero w 14. minucie katowiczanie zdołali zagrozić poważniej bramce gości. Uderzenia oddawali Jędrzej Jasiński, Łukasz Tosik oraz Tomasz Szczurek, jednak wybornie wszystkie te strzały wybronił Kamil Lasik. Szczególnie próba Tosika jest warta odnotowania, gdyż nie zdołał on dobić piłki do bramki z trzech metrów. W 16. minucie prowadzenie Portowców podwyższył Jonczyk. Były Wiślak otrzymał idealne podanie na lewym skrzydle i pięknym strzałem pokonał bezradnego Rafała Krzyśkę. Po minucie podopieczni Błażeja Korczyńskiego mieli okazję na gola kontaktowego, jednak Marcin Krzywka nie trafił czysto w piłkę na trzecim metrze. Niewykorzystane sytuacje gospodarzy szybko się zemściły i już w 18. minucie goście zdobyli trzeciego gola, a jego autorem okazał się znów Jonczyk. Trafił on do bramki po dobrym podaniu Kubika. Do końca tej połowy oba zespoły miały jeszcze swoje okazje, ale ostatecznie do przerwy na tablicy świetlnej widniał wynik 0:3.

Wiele gorzkich słów musiało paść w szatni miejscowego zespołu. Po przerwie starali się oni szybko po wznowieniu gry zaatakować, ale równie szybko nadziali się na ripostę przyjezdnych. Michał Kubik zdecydował się na strzał w krótki róg bramki z ostrego kąta i wykorzystał złe ustawienie Rafała Krzyśki. Wtedy można już było powoli dopisywać trzy punkty Pogoni 04 Szczecin. W 23. minucie nadzieję kibiców miejscowego teamu przywrócił jeszcze Robert Gładczak. Kapitan gospodarzy umiejętnym i precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego pokonał Kamila Lasika. Przez kolejne 6 minut niepodważalną przewagę mieli katowiczanie. Atakowali, pressingowali i starali się wielokrotnie uderzać z dystansu. Świetne sytuacje w tym czasie mieli Tomasz Dura oraz Krzysztof Piskorz, ale wybornymi paradami ratował swoją ekipę młody bramkarz gości. W 29. minucie przebudzili się w końcu gracze przyjezdnego zespołu i stworzyli dwie groźne okazje sam na sam, jednak marnowali je kolejno Michał Kubik oraz Artur Jurczak.

Ostatnie dziesięć minut było obrazem ambitnej walki graczy Błażeja Korczyńskiego, ale to piłkarze Łukasza Żebrowskiego byli bardziej skuteczni. W 34. minucie gry kapitalne sytuacje stworzyli sobie Szczurek oraz Gładczak. Niemal nie do przejścia był jednak tego dnia Kamil Lasik, który cudownie nogami sparował oba strzały na rzut rożny. Dwie minuty później było już po meczu. Łukasz Tubacki wykorzystał szybko rozegrany rzut wolny i potężnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Mateusza Bednarczyka. Momentalnie starali się odpowiedzieć gospodarze i udało im się dopiąć swego. Tomasz Szczurek najpierw przejął piłkę w okolicy środka boiska i po indywidualnym rajdzie wpisał się na listę strzelców. Do końca meczu nie działo się już praktycznie nic ciekawego. Warta odnotowania jest jedynie długo rozgrywana akcja Portowców, gdy już w ostatniej sekundzie meczu piłkę do bramki między nogami Bednarczyka skierował - kończąc w ostatniej chwili hat-tricka - Adam Jonczyk.

Mecz kończy się więc w pełni zasłużonym triumfem gości 6:2. Miejscowy zespół co prawda stworzył sobie wiele świetnych sytuacji podbramkowych, jednak podkreślić należy wyborną formę młodego bramkarza Portowców. Z kolei drużyna Łukasza Żebrowskiego była niezwykle skuteczna, a 3 razy piłkę do bramki kierował będący w cudownej dyspozycji Adam Jonczyk. Pogoń po tym wyniku przynajmniej na kilkanaście godzin wskakuje na drugą pozycję w ligowej tabeli. Katowiczanie natomiast po raz pierwszy w tym sezonie lądują w strefie spadkowej, a do bezpiecznej pozycji mają obecnie 2 punkty straty.