Sebastian Stawicki: W Polsce mamy naprawdę dobrych sędziów

Mamy gros sędziów, którzy spokojnie w lidze hiszpańskiej, uważanej za tę najlepszą, najcięższą, by sobie poradziło - ocenił Sebastian Stawicki, przewodniczący Zespołu Futsalu Kolegium Sędziów PZPN.

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Stawicki w rozmowie z kanałem "Wisienka na sporcie" na YouTube, opublikowanej w niedzielę, pytany był przez Rafała Krzyśkę m.in. o poziom polskich sędziów. Zdaniem szefa futsalowych arbitrów "w Polsce mamy naprawdę dobrych sędziów". - Biorąc pod uwagę poziom rozgrywek w ekstraklasie, tak jak i poziom rozgrywek w I lidze - bo on nie jest niski wcale, wbrew pozorom - to wymagania w stosunku do sędziów są dość spore. Widzę, jakie są rozgrywki w innych federacjach, jak tam prowadzą mecze sędziowie. My się naprawdę nie mamy co wstydzić. My mamy gros sędziów, którzy spokojnie w lidze hiszpańskiej, uważanej za tę najlepszą, najcięższą, by sobie poradziło - powiedział Stawicki.

W kontekście profesjonalizacji Fogo Futsal Ekstraklasy Stawicki był też pytany m.in. o możliwość przechodzenia futsalowych sędziów na zawodowstwo. Zdaniem Stawickiego w dającej się określić przyszłości nie można na to liczyć, choć - jak przyznał - "rozmowy na ten temat były jakieś, ze dwa lata temu". - Poruszyliśmy ten temat w rozmowie z Pawłem Mrozkowiakiem, czyli prezesem Futsal Ekstraklasy - potwierdził.

W czym jest problem? - Oczywiście finanse są problemem. Nigdzie w Europie, niestety, nie ma profesjonalnych sędziów w futsalu. Gdzieś na świecie - może tak. W Europie - nie słyszałem i myślę, że jest daleka droga do tego, więc chyba na razie zostaniemy przy modelu takim jak jest, czyli nie ma zawodowstwa - ocenił przewodniczący Zespołu Futsalu Kolegium Sędziów PZPN.

- Na zawodowstwo chyba na razie szans nie ma, bo trzeba wziąć pod uwagę, że to są jednak duże pieniądze. To są duże koszty finansowe i pytanie kto miałby je ponieść: czy PZPN, czy spółka? Nie jest to łatwe - argumentował. - Trzeba wziąć pod uwagę, że jednak zarobki w innych dziedzinach, gdzie jesteśmy profesjonalni, codziennie przychodzimy do pracy, to już nie jest tysiąc (złotych), dwa czy trzy. Więc po to, żeby ktoś zrezygnował ze swojej pracy i wykonywał tylko te obowiązki jako sędzia, to te wynagrodzenie musiałoby być dość spore - zwrócił uwagę Sebastian Stawicki.

Cała rozmowa Rafała Krzyśki z Sebastianem Stawickim dostępna jest na kanale "Wisienka na sporcie" na YouTube.