Mecz towarzyski kobiet: Polska - Białoruś 3:1 fot. Futsal-Polska/ Maciej Gilewski

Mecz towarzyski kobiet: Polska - Białoruś 3:1

Reprezentantki Polski w towarzyskim meczu w Białymstoku pokonały Białoruś 3:1. Był to pierwszy w historii mecz obu reprezentacji. Rewanż w piątek.
 

Polska Polska - BiałoruśBiałoruś
3:1

Bramka: Małgorzata Bartosiewicz (11), Katarzyna Włodarczyk 2 (17, 33) - Marija Bujko (38-karny).
Polska: Karolina Klabis (Dominika Dewicka) - Natalia Urbanowicz, Justyna Maziarz, Małgorzata Bartosiewicz, Ewelina Bolko - Agnieszka Karcz, Monika Jaskóła, Kinga Ejzel, Aleksandra Kaim, Katarzyna Włodarczyk, Katarzyna Moskała, Julia Basta, Urszula Kowal.
Białoruś: Inna Botianowskaja (Wiktorija Gerus) - Wiktorija Kryłowa, Liana Miroszniczenko, Polina Szatilenia, Jelena Buzinowa - Natalja Łastoczkina, Olga Pawlut´, Alina Łodyga, Marija Bujko, Mirosława Zubko, Tatjana Pielowina, Darja Steżko.
Północny-wschód nie jest zbyt okazałym punktem na futsalowej mapie Polski. Dopiero od kilku sezonów honoru tej części kraju stara się bronić MOKS Słoneczny Stok, zaś niebawem w najwyższej klasie rozgrywkowej pań zadebiutują zawodniczki Włókniarza Białystok. Tym bardziej cieszy fakt, iż zdecydowano się właśnie tutaj na zorganizowanie meczu towarzyskiego pomiędzy reprezentacjami Polski i Białorusi. Była to jednocześnie okazja do celebrowania okrągłego jubileuszu - 90-lecia Podlaskiego Związku Piłki Nożnej. Nie mogło zatem zabraknąć Sławomira Kopczewskiego, prezesa Podlaskiego ZPN, który przy ul. Jesiennej w Białymstoku pilnował, aby impreza odbyła się na najwyższym poziomie. U progu hali Zespołu Szkół Nr 3 witał również prezes ekstraklasowego MOKS-u był też Przemysław Sarosiek, szef futsalowych sędziów.

Można było nieco narzekać na promocję tego wydarzenia w mieście, a raczej na jej brak. Okazało się jednak, że nie przeszkodziło to w zgromadzeniu naprawdę licznej publiki, która szczelnie zajęła rzędy zarówno na poziomie parkietu, jak i również na balkonach. Można śmiało stwierdzić, że frekwencja była satysfakcjonująca, kibice dopisali. Zabrakło jednak jakiegokolwiek dopingu ze strony zgromadzonych fanów. Dopiero w ostatnich sekundach spotkania było słychać jakiekolwiek okrzyki "Polska!".

Od pierwszych sekund nasze reprezentantki starały się zdominować rywalki. Już w inauguracyjnej minucie Białorusinki musiały blokować próbę Justyny Maziarz, a Inna Botianowskaja popisać się pierwszą interwencją po strzale Małgorzaty Bartosiewicz. Premierowa, jakakolwiek ofensywna okazja przyjezdnych miała miejsce w 3. minucie. Maziarz faulowała wówczas tuż przed polem karnym, a chwilę później Liana Miroszniczenko została przyblokowana po niebezpiecznym rzucie wolnym. W ramach odpowiedzi nieźle strzelała Agnieszka Karcz, ale szczęśliwie broniła golkiperka reprezentacji Białorusi. Po pierwszych roszadach w składzie Polek, w 4. minucie przed kapitalną okazją stanęła Urszula Kowal, ale z bliskiej odległości uderzyła prosto w Botianowskaję. Po chwili szansę na poprawkę miała Katarzyna Włodarczyk, ale tym razem nieczysto trafiła w piłkę z dogodnej pozycji. Karolina Klabis w tym fragmencie pozostała bezrobotna. Pierwsze minuty należały do Polek, które jednak nie potrafiły wykorzystać przewagi i licznych, świetnych sytuacji podbramkowych.

Białorusinki wciąż liczyły na ewentualne kontrataki. Trener gości mocno się frustrował kolejnymi niewymuszonymi błędami swoich podopiecznych. W 6. minucie przyjezdne mogły zaskoczyć Polki w kontrataku, ale Alina Łodyga nie popisała się zwrotnością i zaprzepaściła możliwość wykończenia kontry. Inicjatywa wciąż jednak należała do biało-czerwonych. Maziarz z dużą łatwością mijała kolejne przeciwniczki, ale Botianowskaja wybroniła mocną próbę kapitan polskiej reprezentacji. Chwilę później Maziarz znowu pokazała się przed polem karnym rywalek, lecz sędziowie nie dopatrzyli się przewinienia ze strony Wiktoriji Kryłowej.

Panie wynik meczu otworzyły w 11. minucie. Bardzo przytomnie pod bramką Białorusinek zachowała się Bartoszewicz, która sprytnym strzałem z bliskiej odległości pokonała w końcu dobrze dysponowaną bramkarkę rywalek. Przyjezdne mogły błyskawicznie odpowiedzieć, lecz na ich drodze stanęła Klabis, która w końcu miała więcej pracy. Bramkarka polskiej reprezentacji zatrzymała Polinę Szatilenię, wybiegającą na pozycję jeden na jeden.

W kolejnych minutach Polki popisały się znakomitym przygotowaniem schematu po rzucie rożnym. Karcz zgrywała z narożnika do wybiegającej na czystą pozycję Kingi Ejzel, ale ta dwukrotnie przestrzeliła w fantastycznych okazjach do podwyższenia prowadzenia. W międzyczasie Białorusinki grały bardzo nerwowo, skupiały się na oddaleniu piłki od własnej bramki. Miały olbrzymi problem z wymianą kilku podań. Szczególnie kiepsko radziła sobie Alina Łodyga, która trzykrotnie w przeciągu kilkudziesięciu sekund posłała piłkę za linię boczną. Nasze reprezentantki na tle swoich rywalek wyglądały w tym czasie, jak profesorki próbujące skarcić swoich uczniów tak, aby nie zrobić im finalnie krzywdy. Były lepsze pod każdym względem i wydawało się, że kolejne gole są kwestią najbliższych minut.

W 16. minucie Ewelina Bolko dokładnie podawała do Maziarz, ale polska kapitan uderzyła niecelnie. Justyna próbowała jeszcze chwilę później, lecz w świetnej okazji piłka po jej strzale przeleciała obok bramki. Minutę później Polki cieszyły się z drugiego gola. Kryłowa koszmarnie wykopała piłkę z własnej połowy, Katarzyna Włodarczyk ją przechwyciła i zainicjowała błyskawiczną kontrę. Miała po obu stronach podłączające się koleżanki, ale zdecydowała się na indywidualne rozwiązanie i to była słuszna decyzja. Botianowskaja  skapitulowała po potężnej próbie naszej reprezentantki. Po drugim straconym golu Białorusinki zaczynały się przebudzać. Tuż przed końcem pierwszej połowy bardzo mocno strzelała Marija Bujko, ale jeszcze lepszą obroną popisała się Klabis.
Po przerwie biało-czerwone radziły sobie już o wiele gorzej. Mogło to wynikać z obranej taktyki, ponieważ całkowicie oddały inicjatywę przeciwniczkom. Białorusinki natomiast zaczęły się rozkręcać i ich gra w końcu zaczęła nabierać odpowiednich kształtów.

Początek drugiej odsłony był zdecydowanie mniej ciekawszy, niż druga jej część. Więcej prób rozgrywania, mniej ciekawych sytuacji podbramkowych. W 23. minucie Polki miały wspaniałą szansę, ale Justyna Maziarz po minięciu bramkarki gości nie trafiła do pustej bramki. Akcję zainicjowała Ewelinka Bolko, która przechwyciła piłkę w środku pola. Cztery minuty później Karolina Klabis wybroniła mocną próbą Darji Steżko. W ramach odpowiedzi Katarzyna Moskała po minięciu bramkarki zbyt mocno wyrzuciła się do linii końcowej i nie udało jej się posłać piłki do siatki z ostrego kąta.

Białorusinki zaczynały mieć coraz więcej pretensji do siebie. Mocno frustrowały się po nieudanych zagraniach. Nie mogły pogodzić się z tym, że mimo lepszej gry, wciąż nie mogą zdobyć gola kontaktowego. Reprezentantki zza naszej wschodniej granicy utrzymywały się przy piłce, w końcu celniej podawały, ale problem zaczynał się po przedostaniu się pod pole karne Polek. Zdecydowanie brakowało wykończenia.

W 33. minucie Polki dorzuciły trzeciego gola. Agnieszka Karcz znakomicie przechwyciła piłkę, dograła do Katarzyny Włodarczyk, która strzałem po ziemi z bliskiej odległości po raz drugi wpisała się na listę strzelczyń. Złość opiekuna Białorusinek sięgała zenitu. Dwie minuty przed końcem przyjezdne dopięły swego. Po centrze z lewej strony boiska jedna z reprezentantek Polski zablokowała zagranie ręką i sędzia Paweł Tokarewicz nie miał wątpliwości, aby podyktować Białorusinkom rzut karny. Do piłki podeszła Marija Bujko i bardzo mocnym strzałem nie dała szans Klabis.

Na ostatni fragment meczu trener Wojciech Weiss wpuścił na parkiet Dominikę Dewicką, która nie zdążyła jednak popisać się jakąkolwiek interwencją. Mecz zakończył się zwycięstwem Polek 3:1.

Po zakończeniu spotkania organizatorzy przyznali symboliczne nagrody zawodniczkom uznanym za MVP. Wśród futsalistek Białorusi wskazano Polinę Szatilenię jako gracza meczu, a najlepszą z Polek wybrano Małgorzatę Bartosiewicz. Upominki wręczali: wspomniany szef Podlaskiego ZPN Sławomir Kopczewski, marszałek województwa podlaskiego Artur Kosicki oraz trener męskiej reprezentacji - Błażej
Korczyński.

Jutro kolejna rywalizacja tych reprezentacji. Tym razem w Sokółce, oddalonej 40 kilometrów od Białegostoku.