Rewanżowy mecz towarzyski kobiet: Polska - Białoruś 10:3
Polskie reprezentantki wygrały w Sokółce rewanżowe towarzyskie starcie z Białorusinkami 10:3. To najwyższe w historii zwycięstwo biało-czerwonych!
Polska - Białoruś
10:3
Bramka: Ewelina Bolko (2), Małgorzata Bartosiewicz (4), Agnieszka Karcz 2 (5, 20), Justyna Maziarz (11), Katarzyna Moskała (22), Urszula Kowal 2 (24, 40), Monika Jaskółka (25), Julia Basta (35) - Liana Miroszniczenko (30), Darja Steżko 2 (32, 36).
Żółte kartki: Julia Basta - Liana Miroszniczenko.
Polska: Dominika Dewicka (Karolina Klabis) - Natalia Urbanowicz, Justyna Maziarz, Małgorzata Bartosiewicz, Ewelina Bolko - Agnieszka Karcz, Monika Jaskółka, Kinga Ejzel, Aleksandra Kaim, Katarzyna Włodarczyk, Katarzyna Moskała, Julia Basta, Urszula Kowal.
Białoruś: Inna Botianowskaja (Wiktorija Gerus) - Natalja Łastoczkina, Liana Miroszniczenko, Polina Szatilenia, Marija Bujko - Wiktorija Kryłowa, Olga Pawlut´, Alina Łodyga, Mirosława Zubko, Tatjana Pielowina, Jelena Buzinowa, Darja Steżko.
Żółte kartki: Julia Basta - Liana Miroszniczenko.
Polska: Dominika Dewicka (Karolina Klabis) - Natalia Urbanowicz, Justyna Maziarz, Małgorzata Bartosiewicz, Ewelina Bolko - Agnieszka Karcz, Monika Jaskółka, Kinga Ejzel, Aleksandra Kaim, Katarzyna Włodarczyk, Katarzyna Moskała, Julia Basta, Urszula Kowal.
Białoruś: Inna Botianowskaja (Wiktorija Gerus) - Natalja Łastoczkina, Liana Miroszniczenko, Polina Szatilenia, Marija Bujko - Wiktorija Kryłowa, Olga Pawlut´, Alina Łodyga, Mirosława Zubko, Tatjana Pielowina, Jelena Buzinowa, Darja Steżko.
Obaj trenerzy dokonali tylko kosmetycznych zmian w porównaniu do wczorajszej rywalizacji. Trener Wojciech Weiss delegował do bramki tym razem Dominikę Dewicką. Czwórka w polu pozostała taka sama. W ekipie z Białorusi doszło do dwóch roszad.
Początek pojedynku wyglądał bardzo podobnie, z tą tylko jedną, aczkolwiek najistotniejszą różnicą, iż Polki były zabójczo skutecznie. Już w drugiej minucie biało-czerwone otworzyły wynik za sprawą Eweliny Bolko. Z prawej strony dogrywała Natalia Urbanowicz, a zawodniczka AZS UJ Kraków z czystej pozycji pokonała Innę Botianowskają. Trzy minuty później było już 3:0. Najpierw Polki świetnie rozegrały rzut rożny - Bolko zmyliła rywalki wyblokiem, zaś czyhająca za jej plecami Małgorzata Bartosiewicz mocnym strzałem po ziemi podwyższyła prowadzenie. Lada moment wspaniałym prostopadłym podaniem popisała się Julia Basta, a jego adresatka, Agnieszka Karcz, dopełniła formalności. W międzyczasie dogodne okazje zmarnowały Natalia Urbanowicz i Justyna Maziarz. Polska kapitan miała trudniejszą pozycję do oddania strzału. Po kapitalnym opanowaniu piłki po dalekim przerzucie od koleżanki huknęła niecelnie z woleja.
Następny fragment rywalizacji był już bardziej wyrównany. Białorusinki stworzyły kilka ciekawych sytuacji. Swoje szanse zaprzepaściły jednak Polina Szatilienia i Liana Miroszniczenko. Pewnie
między słupkami polskiej bramki spisywała się Dewicka. W 10. minucie powinien paść pierwszy gol przyjezdnych. Białorusinki popisały się jedną z piękniejszy akcji dwumeczu - Wiktorija Kryłowa zgrała piłkę do Tatjany Pielowiny, a ta wypuściła ją do Mirosławy Zubko. Ta ostatnia fatalnie spudłowała przy próbie zamknięcia tego ataku. To się prędko zemściło. Maziarz potężnym strzałem z ostrego kąta umiejętnie zmieściła halówkę między słupkiem a próbującą interweniować Botianowskają. Zrobiło się już 4:0 i długo wydawało się, że futsalistki zejdą na przerwę przy takim rezultacie. Dwie minuty przed zakończeniem połowy Miraszniczenko brzydko faulowała naszą reprezentantkę, za co obejrzała żółtą kartkę. Był to jednocześnie piąty faul gości. Urszula Kowal w ostatniej minucie sprytnie sprytnie przewróciła się pod polem karnym rywalek. Do przedłużonego rzutu karnego podeszła Bartosiewicz, lecz przeniosła piłkę nad poprzeczkę. Do ostatniego gwizdka zostało kilka sekund, a przy aucie trener Wojciech Weiss poprosił o przerwę. Jego podopieczne następnie fantastycznie odwzorowały przedstawiony przez trenera schemat - podanie z linii bocznej do Katarzyna Włodarczyk, która odgrywa precyzyjnie do Karcz, pięknie zamykającej szybką akcję. Do przerwy deklasacja, 5:0.
zamieszaniu na linii bramkowej rywalek najprzytomniej zachowała się Katarzyna Moskała. Po chwili na 7:0 podwyższyła Urszula Kowal. Minutę później było już 8:0. Moskała wygrała przebitkę, dograła do Moniki Jaskółki, a ta efektownym uderzeniem zmieściła piłkę w bramce.
Selekcjoner Białorusinek od tej chwili postanowił pozwolić grać Darii Steżko, z której wcześniej nie korzystał. Zawodniczka z bardzo dobrymi warunkami fizycznymi, wyższa od naszych niektórych reprezentantek o co najmniej dwie głowy, wniosła do gry przyjezdnych więcej kreatywności i zagrożenia pod bramką biało-czerwonych. W 30. minucie Miraszniczenko sprytnym strzałem wolejem z pola karnego w końcu zaskoczyła Dewicką. Dwie minuty później było już 8:2. Wydawało się, że Steżko powaliła na parkiet Moskałę, lecz sędzia nie przerwał akcji. Białorusinka po przechwycie pognała przed
Dewicką i skutecznie wykończyła akcję.
Na pięć minut przed końcem Basta wpisała się po raz drugi na listę strzelców. Uderzyła z dystansu, a piłka po zahaczeniu jeszcze o nogę jednej z futsalistek wpadła tuż przy słupku. Białorusinki rzuciły się do desperackich ataków. Dewicka broniła strzały kolejno Szatilieni, Łodygi i Steżko. Polka skapitulowała dopiero po następnym stałym fragmencie przeciwniczek. Szatilienia wyłożyła piłkę do Steżko, a ta bardzo mocnym, płaskim strzałem zmniejszyła rozmiary porażki. W 38. minucie Polki miały jeszcze jeden przedłużony rzut karny po tym, jak Miraszniczenko nieodpowiedzialnie faulowała na połowie gospodyń. Basta wzięła odpowiedzialność na siebie, ale przestrzeliła tak samo, jak koleżanka w pierwszej połowie. Polki próbowały jeszcze gry z wycofaną bramkarką, ale wychodziło im to
słabo. Zdołały jednak dociągnąć wynik do "dwucyfrówki". Wynik ustaliła Kowal, choć po prawdzie to Steżko wślizgiem skierowała piłkę do własnej bramki.
Tym razem jako MVP meczu zostały wybrane Katarzyna Włodarczyk oraz Daria Steżko. Biało-czerwone udanie rozpoczęły kolejny rok w krótkiej wciąż historii reprezentacji kobiet. Sokółka przejdzie do historii jako miejsce, w którym nasze zawodniczki wygrały w najwyższym jak dotąd stosunku i po raz pierwszy strzeliły aż 10 goli. Do tej pory rekordowa wygrana to 5:2 z Czechami z 2016 roku, Polki nigdy dotąd też nie strzeliły więcej bramek niż w tamtym spotkaniu - pięć trafień notowały też w sparingu z Ukrainą w 2013 roku i w zeszłym roku w Krasnogorsku, gdy pokonały Węgry 5:4.
Etykiety