PZPN nie lubi, gdy kobiety grają w futsal fot. mat.pras./Radosław Jurga

PZPN nie lubi, gdy kobiety grają w futsal

Piłkarki AZS UJ Kraków stanęły po rundzie jesiennej piłkarskiej ekstraligi przed historyczną szansą zdobycia pierwszego w ich dorobku medalu. Na koniec roku znajdowały się na trzecim miejscu w tabeli. Z racji udziału w rozgrywkach futsalowych, przełożyły pierwszy mecz rundy rewanżowej z najsłabszą drużyną ligi, również „futsalowym” Rolnikiem Biedrzychowice. I dlatego medalu nie dostaną.




Przed wstrzymaniem wszystkich rozgrywek z powodu pandemii koronawirusa w piłkarskiej ekstralidze zdołano rozegrać jedną kolejkę - niekompletną, właśnie bez meczu AZS UJ - Rolnik. Jagiellonki w weekend na przełomie lutego i marca grały powiem play-offy futsalowej ekstraligi, pokonując AZS SGGW Warszawa. W efekcie w tabeli rozgrywek piłkarskich wyprzedził je klub Czarni Sosnowiec, AZS UJ z jednym meczem mniej był na miejscu czwartym.

Dyskusje lub targi, dotyczące tego, co zrobić z przerwanymi rozgrywkami, trwały w kobiecej piłce jeszcze dłużej, niż w futsalu. W końcu w środę 3 czerwca, praktycznie miesiąc po pierwszych zapowiedziach, znana już powszechnie Komisja ds. Nagłych ogłosiła zakończenie sezonu. „Jako kolejność drużyn w końcowej tabeli rozgrywek Ekstraligi kobiet w sezonie 2019/2020 przyjmuje się kolejność drużyn w tabeli po rozegraniu meczów 12. kolejki, tj. po ostatniej rozegranej kolejce rozgrywek. Wszystkie zaległe mecze 12. lub poprzednich kolejek Ekstraligi kobiet w sezonie 2019/2020 zostały uznane za nierozegrane bez przyznawania punktów” - uchwalono, przyznając tytuł mistrzyń Polski piłkarkom Górnika Łęczna, a wicemistrzyń - Medykowi Konin. O brązowych medalach komunikat milczy, ale jednocześnie zaznaczono, że „w związku z uzyskaniem przez drużyny KKPK Medyk Konin oraz KKS Czarni Sosnowiec takiej samej liczby punktów w końcowej tabeli rozgrywek Ekstraligi kobiet w sezonie 2019/2020 przy jednoczesnym rozegraniu tylko jednego meczu pomiędzy tymi drużynami, oba kluby zostały uprawnione do otrzymania nagrody finansowej przewidzianej za zdobycie tytułu Wicemistrza Polski kobiet w sezonie 2019/2020”.

Czyli AZS UJ skończył czwarty. Ponieważ przełożył mecz z powodu kolizji z ekstraligą futsalu.




Co ciekawe, PZPN rozważał dalsze granie w piłkarskiej ekstralidze, co wprost przyznał w poprzednim komunikacie. Teraz jednak napisano, że „w związku z brakiem możliwości rozegrania wszystkich zaplanowanych kolejek do 30 czerwca 2020 r., rozgrywki Ekstraligi kobiet oraz I ligi kobiet w sezonie 2019/2020 zostały zakończone”. Czyli skoro nie można rozegrać wszystkich meczów, to nie gramy wcale.

Interesujące konsekwencje będą miały też dalsze decyzje PZPN, ponieważ po tym sezonie wdrażana jest reforma rozgrywek, tak by ekstraliga i I liga liczyły po 12 zespołów, a w dwóch grupach II ligi grały łącznie 24 drużyny. W efekcie mistrzowie czterech obecnych II lig awansują (po barażach), ich wicemistrzowie i ekipy z trzeciego miejsca utrzymały się, a cała reszta spada szczebel niżej - na podstawie wyłącznie rundy jesiennej, bo na wiosnę rozgrywki w ogóle tam nie wystartowały. Tyle tylko że w grupie pierwszej II ligi WAP Włocławek i Pogoń Tczew wywalczyły tę samą liczbę punktów. Idąc tropem rozstrzygnięcia dotyczącego nagrody finansowej za tytuł wicemistrzyń, drużyny te powinny być potraktowane równo. Ale czy będą?