Wojciech Sopur: Niepokoi mnie liczba fauli

Z trenerem Gatty Active Zduńska Wola rozmawialiśmy po pierwszym meczu turnieju preeliminacyjnego UEFA Futsal Cup, w którym mistrzowie Polski wygrali z ALSS Munsbach 10:4.

Miało być lekko, łatwo i przyjemnie, ale było jednak trochę chaotycznie.
- Chaotycznie przede wszystkim w pierwszej połowie. Zagraliśmy może dobre spotkanie, ale niestety były też dwie żółte kartki i teraz Michał Marciniak i Michał Szymczak muszą uważać w kolejnym meczu. Natomiast niepokoi mnie liczba fauli, którą popełniliśmy. Było ich aż osiem. A nie może się ich zdarzyć tyle w jednej połowie. Było to później powodem tego, że nie mogliśmy wysoko dojść, musieliśmy się cofać na własną połowę.
Ale z przebiegu meczu można być zadowolonym, mieliście cały czas rywala pod kontrolą.
- Tak, dokładnie. Myślę, że kontrolowaliśmy całe to spotkanie. Założenia zostały zrealizowane i najważniejsze jest to, że wygraliśmy. Mam nadzieję, że teraz czeka nas szybka regeneracja i czekamy spokojnie na kolejny mecz.

Sebastian Wojciechowski odczuwa jeszcze skutki kontuzji i dlatego zagrał tak krótko?
- Tak, oczywiście nie chcemy go tu jeszcze jakoś szczególnie obciążać. Chcemy, żeby był w pełni zdrowy na mecz z Albańczykami, a jak nie to ewentualnie na kolejny, w sobotę.

Kibice pytają, gdzie jest Daniel Krawczyk? Czemu nie ma go w Mariborze?
- Spowodowała to sytuacja rodzinna. Zdecydowaliśmy, że Daniel nie przyjedzie, natomiast najprawdopodobniej dojedzie na ostatni mecz z gospodarzami.

Gdyby mistrz Luksemburga grał w Polsce, to załapałby się do ekstraklasy?
- Myślę, że grałby w I lidze, w ekstraklasie raczej nie. Widać było w tym spotkaniu, że jest to drużyna chyba jeszcze nie do końca ułożona. Jest tam kilku fajnych graczy, jednak na pewno odbiegali od drużyn, które występują w polskiej ekstraklasie.

Dziękuję za rozmowę.