Plan zrealizowany. Z Mariborem o awans

Choć początek meczu z mistrzem Albanii nie zwiastował wysokiego zwycięstwa, to ostatecznie Gatta wygrała z KF Tirana aż 8:3 - w pełni zasłużenie. Bohaterem zduńskowolan był tym razem Mariusz Milewski - autor hat-tricka.

KF Tirana
Gatta Active Zduńska Wola

KF Tirana - Gatta Active Zduńska Wola
3:8

Bramki: Blendi Gockaj (18), Erjon Hoxha (19), Armand Cela (34) - Michał Marciniak (11), Mateusz Olczak (13), Mariusz Milewski 3 (16, 19, 36), Arkadiusz Szypczyński (29), Erjon Hoxha (33 - samobójcza), Igor Sobalczyk (37).
Żółte kartki: Olsi Bajollari, Erjon Hoxha, Blendi Gockaj.
Czerwona kartka: Olsi Bajollari - za drugą żółtą (35).
Sędziowali: David Berry (Irlandia) i Marijan Mladenovski (Macedonia).
Tirana: Armand Nebiu (Kladji Metani) - Florian Gjoni, Erjon Hoxha, Armand Cela, Halim Selmanaj - Arjan Nikolli, Blendi Gockaj, Denis Lika, Rigers Sina, Lorind Xhafeeraj, Arben Skanja, Olsi Bajollari, Halim Selmanaj.
Gatta Active: Dariusz Słowiński (Adam Miłosiński) - Marcin Stanisławski, Michał Marciniak, Marcin Kiełpiński, Michał Szymczak - Mateusz Olczak, Arkadiusz Szypczyński, Igor Sobalczyk, Michał Klaus, Sebastian Wojciechowski, Mariusz Milewski.
 
Tym razem mecz Gatty nie rozpoczął się dla niej specjalnie obiecująco. W pierwszych minutach dominowali Albańczycy. Po kilkudziesięciu sekundach gry bezpośrednio z rzutu wolnego groźnie uderzał Armand Cela, na szczęście z uderzeniem poradził sobie Dariusz Słowiński. Z kolei w 6. minucie bliski inauguracyjnego trafienia był po dalekim podaniu i uderzeniu z powietrza Rigers Sina. Polacy w końcu odzyskali wigor i przejęli kontrolę. W 9. minucie po wgraniu z rzutu rożnego w słupek huknął Michał Marciniak, ale parędziesiąt sekund ten sam zawodnik wyprowadził zduńskowolan na prowadzenie, gdy sam pociągnął lewą stroną i mimo asysty obrońcy przymierzył po długim słupku.
Prowadzenie pozytywnie wpłynęło na zawodników mistrza Polski, którzy do końca pierwszej połowy już zdecydowanie przeważali. W 13. minucie na 2:0 podwyższył Mateusz Olczak, wykorzystując wysoki odbiór i podanie Mariusza Milewskiego. Nie minęła minuta, gdy powinno być 3:0. Niestety Marciniak w sytuacji sam na sam z Armandem Nebiu zamiast strzelać, zdecydował się na podanie do Marcina Kiełpińskiego, który okazji nie wykorzystał. Swój koncert w 16. minucie rozpoczął za to Mariusz Milewski, tradycyjną bombą po podaniu Marcina Stanisławskiego (i czasie wziętym na życzenie tego ostatniego) podwyższył prowadzenie. Wówczas rezon odzyskali rywale, za sprawą Blendiego Gockaja i Armanda Celi niepokojąc Słowińskiego. Z drugiej strony bardzo bliski trafienia był Igor Sobalczyk, w sytuacji sam na sam wzorowo przeciągając bramkarza, który jednak zdążył wyciągnąć się do podciętej przez kapitana Gatty piłki. W końcu Albańczycy dopięli swego, wykorzystując błędy w defensywie Kocurów na dwie minuty przed końcem połowy. Na kolejny celny pocisk "Milesa", tym razem z rzutu wolnego, tirańczycy odpowiedzieli po ledwie 18 sekundach, więc do przerwy wynik brzmiał tak, jak po całym pierwszym meczu KF Tirany - 4:2.

Druga połowa rozpoczęła się od szaleństw Arkadiusza Szypczyńskiego, który trzykrotnie stawał przed okazjami na pokonanie albańskiego bramkarza. Udało się dopiero za trzecim razem, w 29. minucie, po wgraniu wzdłuż linii końcowej Igora Sobalczyka. W międzyczasie ciekawą okazję miał jeszcze Michał Szymczak, który o mały włos nie zaskoczył Armanda Nebiu strzałem... głową po dalekim podaniu od Dariusza Słowińskiego. Rywale w 30. minucie nie wykorzystali za to dogodnej sytuacji po kontrze 2 na 1, gdy z bliska pomylił się Rigers Sina. Był to jednak wyjątek od reguły, bo zawodnicy Gatty po prostu na wiele rywalom nie pozwalali w tym okresie. Grali wysoko w obronie, co ważne - grali czysto i choć nie przechwytywali jakiejś dużej liczby piłek, to skutecznie zmuszali przeciwnika do błędów i bezadresowych podań. Mecz de facto rozstrzygnął się w 35. minucie. Wcześniej Mariusz Milewski podwyższył na 6:2, ale piłkę do siatki wbił Erjon Hoxha i sędziowie uznali to jako gola samobójczego. Stratę zniwelował za to strzałem między nogami Słowińskiego Armand Cela. Wszelkie plany pogoni Albańczyków skończyły się we wspomnianej 35. minucie, gdy drugą żółtą kartkę obejrzał Olsi Bajollari. Grę w przewadze 4 na 3 Kocury wykorzystały po niespełna minucie, a Milewski, jakby na przekór sędziom, dobił jednak do hat-tricka. W końcówce obie drużyny miały jeszcze pojedyncze okazje na bramki, ale sztuka ta udała się tylko Igorowi Sobalczykowi.

Niestety w drugim czwartkowym meczu gospodarze urządzili mistrzowi Luksemburga prawdziwą lekcję futsalu i ograli ALSS Munsbach aż 14:2. To oznacza, że aby myśleć o awansie do Main Round, Gatta musi sobotnie starcie z PROEN-em Maribor wygrać. Remis będzie premiował Słoweńców.

Wyniki grupy G preeliminacji UEFA Futsal Cup 2016/17

  • środa 17 sierpnia 2016
    18:00 Polska Gatta Active Zduńska Wola - Luksemburg ALSS Munsbach 10:4 (4:1)
    20:30 Słowenia PROEN Maribor - Albania KF Tirana 4:2 (2:1)
  • czwartek 18 sierpnia 2016
    18:00 Albania KF Tirana - Polska Gatta Active Zduńska Wola 3:8 (2:4)
    20:30 Słowenia PROEN Maribor - Luksemburg ALSS Munsbach 14:2 (9:1)
  • sobota 20 sierpnia 2016
    18:00 Luksemburg ALSS Munsbach - Albania KF Tirana
    20:30 Polska Gatta Active Zduńska Wola - Słowenia PROEN Maribor

Tabela grupy G preeliminacji UEFA Futsal Cup 2016/17

# MPktBramki
1. Słowenia PROEN Maribor 2 6 18-4
2. Polska Gatta Active Zduńska Wola 2 6 18-7
3. Albania KF Tirana 2 0 5-12
4. Luksemburg ALSS Munsbach 2 0 6-24