Mariusz Milewski: Zwycięstwo dedykujemy Krawczykom fot. Krzysztof Staniucha (www.nasze.fm)

Mariusz Milewski: Zwycięstwo dedykujemy Krawczykom

Mariusz Milewski był bohaterem starcia mistrza Polski z KF Tirana. Popularny Miles strzelił trzy bramki, a jedną dodatkowo "zabrali" mu sędziowie, uznając jedno z trafień za samobójcze. Po meczu rozmawialiśmy z Milewskim, m.in. na temat przygotowań pod decydujący mecz z PROEN-em Maribor.

Oglądaliście wcześniej mecz Albańczyków z gospodarzami, widzieliście, że trochę się im postawili. Nie obawialiście się nieco Tirany?
- Obawialiśmy się i to bardzo. Analizowaliśmy ich mecz, dzień przed naszym starciem i troszkę rano, także widzieliśmy, co grają. Wiedzieliśmy, że będzie bardzo ciężko, bo nie da się ukryć, że mają zespół bardzo fizyczny. Ale dzisiaj my zagraliśmy dużo lepszy mecz, niż z mistrzem Luksemburga. I przede wszystkim Albańczycy zagrali też dużo gorzej. Ja miałem wrażenie, ze im nieco zabrakło sił, że się troszkę wypompowali. A my zagraliśmy dużo, dużo mądrzej.
Czyli nie taki straszny się diabeł okazał?
- Jak pokazał wynik, wygraliśmy z nimi wyżej niż Słoweńcy. Teraz to oni muszą się napocić, żeby tymi bramkami nas dogonić (rozmowę przeprowadzono przed meczem Maribor - Munsbach - przyp. JM). I my sobie teraz spokojnie czekamy. Mamy dzień przerwy, zobaczymy co będzie.

Widzę, że po meczu od razu jedziecie do hotelu, nie oglądacie Słoweńców?
- Tak, jedziemy do hotelu. Nie ma co zostawać, bo przecież wiemy, co grają. Ich mecz z Munsbachem nam nic nie powie. Mecz z KF Tirana jest na youtube, więc można go sobie spokojnie obejrzeć. Będziemy z pewnością jeszcze analizować Maribor i będziemy się przygotowywać na sobotę pod mecz z nimi.

No właśnie, analizowaliście już wcześniej grę Mariboru?
- Analizowaliśmy ich jeszcze w Polsce. Jeden mecz oglądaliśmy, po to, żeby zobaczyć mniej więcej, jaki mają zespół. Znamy więc ich już, wstępnie mamy to rozpracowane, ale też widać po nich, że nie są na razie w najwyżej formie.

Hat-trick w europejskich pucharach to nie jest osiągnięcie, które zdobywa się na co dzień.
- Grałem już trzy mecze jeszcze w Hurtapie Łęczyca i nie strzeliłem nawet bramki (śmiech). Także to są moje pierwsze bramki w futsalowej Lidze Mistrzów. Cieszę się bardzo, bo jest to fajna rzecz, którą można przeżyć. Kto wie, może to moja ostatnia Liga Mistrzów? Zobaczymy co czas pokaże.
W piątek dzień przerwy. Jak go spędzicie?
- Na pewno będziemy odpoczywać. Zobaczymy - podobno jakaś wycieczka jest przygotowana, ale nie wiem, czy będziemy z niej korzystać. Pewnie będzie jakaś odnowa, będziemy się relaksować i powoli rozpracowywać Słoweńców.

Oprócz koncentrowania się na meczach, z pewnością kibicujecie także Danielowi Krawczykowi?
- Tak, bardzo mu kibicujemy, bardzo go pozdrawiamy. Mam nadzieję, że jeszcze się uda, że jeszcze dojedzie do nas w sobotę, bo jest wciąż taka szansa. Będzie nam bardzo potrzebny, ale jeśli by nie przyjechał, to na pewno i tak będziemy walczyć. Myślę, że chłopaki się nie obrażą, jak te dzisiejsze zwycięstwo zadedykujemy jego i oczywiście Dorocie. Trzymamy kciuki za nich, tak jak oni za nas!