Mecz mistrzów Polski z Nikarsem pamięta sześciu obecnych zawodników z Łotwy, w tym Igors Avanesovs, oraz pięciu futsalistów Rekordu (w tym Bartłomiej Nawrat) plus trener Szłapa, wówczas jeszcze zawodnik Mecz mistrzów Polski z Nikarsem pamięta sześciu obecnych zawodników z Łotwy, w tym Igors Avanesovs, oraz pięciu futsalistów Rekordu (w tym Bartłomiej Nawrat) plus trener Szłapa, wówczas jeszcze zawodnik fot. Futbola klubs „Nikars”

Do trzech razy sztuka? Rekord walczy o elite round

Po raz trzeci w historii Rekord Bielsko-Biała stanie przed szansą awansu do elite round europejskich rozgrywek w futsalu. Wcześniej bielszczanie bez powodzenia walczyli w main round UEFA Futsal Cup. Teraz, dzięki zmianie nomenklatury, zagra o czołową szesnastkę w futsalowej Lidze Mistrzów.
Pytanie tylko, czy tegoroczni rywale w main round nie są najtrudniejsi z dotychczasowych. W 2014 roku było zdecydowanie najłatwiej - przeciwnikami byli  solidni i wsparci słynnym Portugalczykiem Arnaldo gospodarze turnieju - Nikars Ryga, ale też mocno średni Bułgarzy z Grand Pro Warna oraz emeryci i amatorzy z odchodzącej w przeszłość Iberii Star Tbilisi. A na dodatek do kolejnej rundy awans uzyskiwały dwa zespoły! Mimo to zespół dowodzony wówczas przez Adama Krygera wygrał tylko z Gruzinami, a porażka w decydującym meczu z Grand Pro, przy zdecydowanej optycznej przewadze Rekordu, długo mogła się śnić po nocach. Na niepowodzenie nałożyło się kilka przyczyn - od pamiętnego "wykartkowania" drużyny, po dość nierówny skład. Ale pretensje mistrz Polski mógł mieć przede wszystkim do siebie i do własnej nieskuteczności w pokonywaniu bułgarskiego bramkarza, z postury przypominającego sportowca bardzo okazjonalnego.

Przed rokiem było już znacznie trudniej, bo rywale jednak nieco silniejsi (obok Gruzinów tym razem ze STU Telasi także gospodarze turnieju - Slovan Bratysława i holenderski ZVV 't Knooppunt), ale przede wszystkim awansował tylko zwycięzca grupy. Bielszczanie jednak bilans uzyskali identyczny jak trzy lata wcześniej - jedno zwycięstwo i dwie porażki. Czyli jak dotąd Rekord w main round ma na rozkładzie tylko zespoły z Gruzji, choć sam awans do tego etapu jest sukcesem.

W tym roku Gruzinów w grupie nie ma, po rywalach nie został ślad, bo zarówno Slovan jak i Holendrzy nie przystąpili do krajowych rozgrywek. A skład grupy jeszcze trudniejszy. Nikars to zawsze Nikars - choć w tym roku zagrają w nim wyłącznie Łotysze, bez posiłków z zagranicy, to siłą drużyny jest przede wszystkim legendarny wręcz trener Orlando Duarte. O tym, jak wiele znaczy dla klubu, może świadczyć fakt, że futsaliści z Rygi mają na koncie 12 tytułów mistrza kraju z rzędu, grają w UEFA Futsal Cup od 2008 roku (notabene niegdyś ich rywalami byli też PA Nova Gliwice i Hurtap Łęczyca!), po drodze trzy raz meldowali się w elite round. Tymczasem reprezentacja Łotwy, czyli w teorii futsaliści Nikarsu z dodatkiem wyróżniających się graczy innych zespołów, nie wygrała meczu w kwalifikacjach do mistrzostw Europy lub świata od... 2010 roku! Precyzując oczywiście - w fazie zasadniczej eliminacje, bo zwykle bez problemów Łotysze przechodzą preeliminacje. Z czegoś ta różnica się wzięła - w dużej części właśnie z pracy trenera Duarte.

Ale nie Nikars wydaje się w tym roku faworytem grupy, a rumuński zespół CS Informatica Timișoara. Najsłabszym elementem w układance grającego trenera klubu i reprezentacji Roberta Lupu wydaje się bramkarz - niegdyś bardzo dobry, ale wiekowy już (40 lat) Vlad Iancu, dla którego ciężko znaleźć godnego następcę. Mistrz Rumunii ma w składzie czterech Brazylijczyków (z czego jeden naturalizowany), Portugalczyka i dwóch Ukraińców. W tym reprezentanta kraju Dmytro Bondara, co sprawia, że mecz z Rekordem będzie nie tylko "informatycznymi derbami" ale i starciem dwóch Bondarów. Informatica zanotowała jednak przed sezonem także straty - odeszli naturalizowany Brazylijczyk (bodaj najlepszy w Rumunii) Felipe Oliveira oraz reprezentanci Serbii Miloš Simić i Stefan Rakić.

Co ciekawe, Robert Lupu był przed kilkoma laty o krok od podpisania kontraktu z Nikarsem. Przeszedł nawet testy medyczne, ale "bał się zaryzykować" i ostatecznie nie zdecydował się na przeprowadzkę, ponieważ z żoną spodziewali się narodzin pierwszego dziecka. Lupu na każdym kroku komplementuje trenera Duarte i "świetną organizację gry" Nikarsu.
Stawkę uczestników grupy 7 main round futsalowej Ligi Mistrzów uzupełnia mistrz Niemiec VfL 05 Hohenstein-Ernstthal. To prawdziwa mieszanka nacji - w składzie są oczywiście Niemcy, ale też Bułgar, Włoch, Słowak, dwóch Ukraińców, trzech Czechów, Brazylijczyk oraz... Polak - bo pod takim obywatelstwem został zgłoszony znany z Pogoni 04 Szczecin Serhij Szarowara. Inny polski ślad to golkiper Pavols Wiegels, który dwa lata temu grał w naszej lidze. W składzie VfL jest aż 22 zawodników, trudno więc zgadnąć, kogo ostatecznie na Łotwę zabierze trener Petr Schatalin. Dowiemy się dopiero w czwartek.

- Na tym etapie nie ma słabeuszy. Każdy z przeciwników ma swoje atuty, ale też słabsze strony. Wiemy na co stać inne drużyny i co musimy zrobić, żeby z nimi wygrać. Patrząc na nazwiska i styl gry, rumuńska Informatica zdaje się być najgroźniejsza. Wszystko zweryfikuje boisko. Musimy wznieść się na wyżyny, żeby wywalczyć upragniony awans - powiedział Andrzej Szłapa, trener Rekordu, w przedturniejowym wywiadzie na klubowej stronie. Na pewno grupa wydaje się wyrównana i trudna, ale upragniony awans nie jest niemożliwy.

Telewizja RekordTV planuje transmisję ze wszystkich meczów mistrzów Polski, analogiczne zapowiada też na swojej stronie Hohenstein-Ernstthal.

Grupa 7 main round UEFA Futsal Champions League

  • czwartek 4 października 2018
    16:00 de VfL 05 Hohenstein-Ernstthal - ro CS Informatica Timișoara
    18:30 lv Nikars Ryga - pl Rekord Bielsko-Biała
  • piątek 5 października 2018
    16:00 pl Rekord Bielsko-Biała - de VfL 05 Hohenstein-Ernstthal
    18:30 lv Nikars Ryga - ro CS Informatica Timișoara
  • niedziela 7 października 2018
    14:00 ro CS Informatica Timișoara - pl Rekord Bielsko-Biała
    16:30 de VfL 05 Hohenstein-Ernstthal - lv Nikars Ryga