fot. Aśka Żmijewska (www.wislafutsal.pl) fot. Aśka Żmijewska (www.wislafutsal.pl)

Albańczycy jadą do domu. Wiśle wystarczy remis.

Baku United FC wygrał z Ali Demi Tirana 4:1 w drugim dniu turnieju grupy B preeliminacji UEFA Futsal Cup.

KS Ali Demi Tirana
Baku United FC

KS Ali Demi Tirana - Baku United FC
1:4

Bramki: Ergys Kadiu (4) - Arnaldo Pereira 2 (1, 12), Betinho (28), Marcelo (38).
Żółte kartki: Arjan Bllumbi, Zoran Barović (Ali Demi).
Sędziowali: Swen Eichler (Niemcy) i Simon Todorovič (Słowenia).
Ali Demi: Arben Mecikukić (Klodian Rrapi) - Zoran Barović, Ergys Kadiu, Vladimir Vukčević, Arjan Bllumbi - Erjon Arapi, Bojan Bajović, Endrit Kaca, Semir Gurzaković, Ramadan Alaj, Blendi Gockaj.
Baku: Antonio Fernandez Gomez (James Dalton, Marcos Vara) - Marcelo, Arnaldo Pereira, Jonathan Camara Revuelta, Carlos Munoz Delgado - Agon Rexha, Douglas Reed, Kevin Ramirez Valadez, Betinho, Enrique Salgado Fraile, Jesus Hurtado Caceres, Marko Pršić.
 
Po ledwie pół minuty gry wydawało się, że futsaliści Baku United zamiotą rywalami parkiet. Dokładnie 31 sekund potrzebował 39-letni Arnaldo Pereira by otworzyć wynik spotkania i kolejne gole wydawały się kwestią czasu. Zupełnie niespodziewanie odpowiedzieli jednak Albańczycy, a do wyrównania doprowadził grający trener i kapitan Ali Demi Ergys Kadiu. I z czasem, choć grę prowadzili tzw. Anglicy, to mecz się wyrównał. Faworyci nie potrafili wyrobić sobie tak zdecydowanej przewagi, jak dzień wcześniej zrobiła to Wisła, a ich rywale dzielnie i - co najważniejsze - skutecznie się bronili, samemu też stwarzając dobre sytuacje na objęcie prowadzenia. Swoich okazji nie wykorzystali jednak Czarnogórcy Bojan Bajović i Zoran Barović. A że niewykorzystane sytuacje się mszczą... dlatego w 12. minucie Arnaldo przymierzył z rzutu wolnego i Arben Mecikukić po raz drugi musiał wyciągać piłkę z siatki. Chwilę po wznowieniu gry mógł być z powrotem remis, lecz Antonio Fernando Gomez odbił piłkę po strzale Ramadana Alaja, który był sam na sam z bramkarzem Baku. Do końca pierwszej połowy więcej goli już nie padło.

Drugie 20 minut rozpoczęło się w dość leniwym tempie. Faworyci raczej kontrolowali spotkanie, choć zawodnicy z Tirany ciągle groźnie kontratakowali. Kolejne trafienie padło jednak udziałem Betinho i w 28. minucie było już 3:1. I ponownie tuż po stracie gola Ali Demi przycisnęło przeciwników, lecz bez powodzenia. Gdy w 31. minucie Gomez nie znalazł już recepty na uderzenie Barovicia, to piłka jak na złość zatrzymała się na słupku. Teraz to Albańczycy wypracowali sobie choćby statystyczną przewagę. Strzały Arjana Bllumbiego, Bajovicia i Barovicia nie przyniosły jednak powodzenia. Gola zdobyło za to Baku i to paradoksalnie po kontrze, gdy w 38. minucie odbiór i koronkowe rozklepanie przeciwnika zakończył celnie Marcelo.

Mistrzowie Anglii nie pokazali w swoim pierwszym meczu niczego specjalnego. Nie wiadomo, na ile była to tylko forma zasłony dymnej przed decydującym o awansie do następnej rundy pojedynkiem z Wisłą. Kibice spodziewali się jednak nie wiadomo jakich fajerwerków i w czwartek mogli czuć się zawiedzeni. Mamy nadzieję, że nie odpalą ich w sobotę, bo z taką grą jaką Baku United zaprezentowało w spotkaniu z Albańczykami, jest to rywal dla zespołu Błażeja Korczyńskiego jak najbardziej do ogrania.