Michał Kałuża po raz trzeci w piątce kolejki Primera División. Burela szokuje
Burela FS z Michałem Kałużą w składzie sensacyjnie pokonała w wyjazdowym meczu Servigroup Peñíscola FS, zrzucając rywala z fotela lidera w tabeli hiszpańskiej Primera División.
Peñíscola to największa niespodzianka bieżącego sezonu w lidze hiszpańskiej. Zeszłoroczny beniaminek Primera División, który debiutancki sezon zakończył na dziesiątym miejscu, prowadził w tabeli po 13 kolejkach, wyprzedzając takie tuzy jak Barcelona, Movistar Inter czy Islas Baleares Palma Futsal. W dwunastu rozegranych meczach przegrał tylko dwukrotnie - właśnie z Palmą i Interem, oba mecze rozgrywając na wyjeździe.
Teraz zanotował pierwszą porażkę we własnej hali. Burela FS przyjechała do Peñiscoli w zaledwie dziesięcioosobowym składzie, po tym jak na początku roku do walczącego o utrzymanie ATP Ilum. Tudelano Ribera Navarra odszedł Malaguti, znany polskim kibicom z gry w Constrakcie Lubawa. Władze Bureli za porozumieniem stron rozwiązały też umowę z Brazylijczykiem Meirą, którego niespecjalnie widział w składzie trener David Rial. Straty te, razem z przeciekami o problemach finansowych klubu, nie podziałały demobilizująco na jego podopiecznych. W końcówce pierwszej połowy zespół z hiszpańskiej Galicji zdobył dwie bramki, a na kontaktowe trafienie gospodarzy w 26. minucie odpowiedział kolejnymi dwoma golami w końcówce.
Duży udział w zatrzymaniu skutecznej dotychczas ofensywy Servigroup Peñíscoli (średnio 5,4 gola na mecz przed własną publicznością) miał Michał Kałuża, za co po raz trzeci w tym sezonie został wybrany do najlepszej piątki kolejki Primera División.
Po trzecim z rzędu wyjazdowym zwycięstwie (!) Burela FS zajmuje 11. miejsce w tabeli. Choć celem klubu Polaka miało być utrzymanie, w tej chwili traci on mniej do dającego awans do play off ósmego miejsca (4 punkty), niż ma przewagi nad strefą spadkową (9 punktów).
