Michał Kałuża odchodzi z Bureli FS
Reprezentacyjny bramkarz Michał Kałuża we wpisie, opublikowanym w mediach społecznościowych, poinformował, że odchodzi z Bureli FS, która przed tygodniem spadła z futsalowej Primera División.
Michał Kałuża trafił do Bureli FS latem 2019 roku. Sześć lat tam spędzonych nazwał czasem „pełnym emocji, nauki, chwil czasem lepszych, czasem trudniejszych”. „Ale zawsze byłem otoczony wspaniałymi ludźmi” – napisał na Facebooku i Instagramie.
„Dziś mam w sobie tylko wdzięczność. Dla wszystkich, z którymi mogłem dzielić te lata. Dla tych, którzy byli przy mnie zawsze, i dla tych, którzy pojawili się tylko na chwilę, ale zostawili po sobie ślad. Dla zawodników, trenerów, kibiców, dla mieszkańców Bureli, dla wszystkich, którzy są częścią tego klubu. Szczególne podziękowania kieruję też do pracowników klubu – często niewidocznych, a każdego dnia wykonujących niesamowitą pracę” – kontynuował polski bramkarz w emocjonalnym wpisie. Podkreślił, że w klubie z hiszpańskiej Galicji przeżył „niemal wszystko, co sportowiec może przeżyć” – „gorzki smak porażki po spadku w 2022 roku, rozczarowanie po przegranym finale play off (walki o awans do Primera División – red.) w 2023 r. i ogromną radość z awansu w 2024 roku”. „Sezon 2024/25 był wyjątkowy – inny pod każdym względem. To rozdział pełen emocji, wysiłku, zaangażowania i chwil, których nigdy nie zapomnę. Daliśmy z siebie wszystko. Stworzyliśmy niesamowitą drużynę, ale sport bywa nieprzewidywalny i czasem, jak tym razem, potrafi być okrutny. Kończymy ten sezon ze smutkiem, z uczuciem niedosytu… ale z podniesioną głową” – podsumował swoją grę Kałuża.
„W 2019 roku przyjechałem do Bureli jako chłopak, dziś odchodzę jako dojrzalszy mężczyzna. Odległość nie ma znaczenia – moje serce na zawsze pozostanie pomarańczowe” – zapewnił wychowanek Rekordu Bielsko-Biała, nawiązując do barw klubu, w którym grał ostatnie sześć lat. „Od dziś Burela ma jednego kibica więcej” – dodał.
Kałuża nie ujawnił swoich planów na przyszłość. Choć jego zespół spadł z hiszpańskiej ekstraklasy, to sam może zaliczyć sezon do udanych. Burela zakończyła sezon z piątą najlepszą defensywą w lidze, tracąc tylko 83 bramki w 30 meczach – to wynik tylko nieznacznie gorszy od takich gigantów jak ElPozo i Barcelona. Pomimo solidnej obrony, w ataku sytuacja wyglądała gorzej. 57 strzelonych goli to najgorszy wynik w lidze. Reprezentant Polski i tu miał swoją cegiełkę, bo na początku sezonu zdobył dwie bramki.
Burela w trakcie sezonu znalazła się w poważnym kryzysie, gdy w trakcie sezonu ze wspierania klubu wycofał się sponsor tytularny, firma Pescados Rubén. W klubie pojawiły się zaległości. Jak pisały w ostatnim tygodniu galicyjskie media, informując o zmianach we władzach klubu, zawodnicy niedawno otrzymali połowę pensji za marzec. Długi wobec futsalistów mają zostać spłacone do lipca, prawdopodobnie częściowo już z budżetu na przyszły sezon. Przy okazji poznaliśmy budżet, jakim dysponowała Burela FS. Spadek męskiej drużyny z ligi oznaczać ma korektę na przyszły sezon o ok. 140 tys. euro, do poziomu około 700 tys. euro, przy czym trzeba zaznaczyć, że Burela FS ma także drużynę kobiet, jedną z najlepszych w Hiszpanii. Teraz Burelą cechować ma „oszczędność, stabilność i pokora” – jak zapowiedział nowy prezes, José Luis Sáez Castro, jeden z głównych inicjatorów pierwszego w historii zbiorowego układu pracy w kobiecym sporcie w Hiszpanii.