Brutalnie przerwany sen mistrza Polski. Piast Gliwice odpada z Ligi Mistrzów fot. facebook.com/piastgliwicefutsal

Brutalnie przerwany sen mistrza Polski. Piast Gliwice odpada z Ligi Mistrzów

Jeszcze nigdy polskiemu klubowi nie udało się pokonać rywala z Kazachstanu w europejskich rozgrywkach w futsalu. Zadaniu temu nie podołał również Piast Gliwice, przegrywając we własnej hali rewanżowe starcie z FC Semey 3:5. 

Początek był jak we śnie - gospodarzom rewanżu wyjście na prowadzenie zajęło 12 sekund – strzał Miguela Pegachy, obroniony ręką poza polem karnym przez Higuitę, dobił Jani Korpela. Dokładnie minutę później Pegacha miał kolejną znakomitą okazję, tym razem uderzając obok słupka. A gdy w szóstej minucie słynny bramkarz rodem z Brazylii zawahał się i nie wyszedł do piłki przechwyconej przez Dilla, na 2:0 podwyższył Breno Bertoline

Problem w tym, że Semey po pierwszym meczu połapał się, iż po zneutralizowaniu ofensywnych zapędów Michała Widucha gliwiczanie wbrew pozorom nie będą dysponowali szerokim wachlarzem metod na zagrożenie bramce rywali. Przez większość spotkania gra toczyła się na połowie Piasta - albo rozgrywali na niej goście, albo - próbując wyjść spod wysokiego pressingu – gospodarze. Próby zagrywania „za kołnierz” obrońców nie przynosiły miejscowym powodzenia, z kolei pivoci Juninho nie bardzo dawali sobie radę z jeszcze wyższymi od nich obrońcami. Inne sposoby po części zneutralizowali sędziowie, pozwalając na parkiecie w zasadzie na wszystko.

Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy tuż obok słupka uderzył Dedezinho. Było to ostatnie ostrzeżenie ze strony wicemistrza Kazachstanu. Juninho wziął czas, który nie zmienił jednak nic. Goście skalibrowali celowniki i skorzystali najpierw z prezentu od Micuima, a później z biernej postawy obrońców przy stałym fragmencie gry. Do przerwy było 2:2, a dla włodarzy klubu z Gliwic zastanawiające może być to, że do siatki trafiali nie stranieri, a rodzimi Kazachowie. 

Przewaga gości pod koniec pierwszej połowy i na początku drugiej była totalna. Po wznowieniu gry Piast pierwszy celny strzał (formalnie odnotowany przez statystyków UEFA, bo była po drodze jedna próba, która wylądowała bliżej kornera niż słupka) oddali w 30. minucie. Było wtedy już 2:3, bo wcześniej błąd popełnił Widuch, przepuszczając pod nogą uderzenie Pedrinho. Ale to nie był koniec koncertu przyjezdnych - w 31. minucie po raz drugi na listę strzelców wpisał się Rinat Turegazin, trafiając z własnej połowy po strzale polskiego bramkarza, który Higuita odbił klatką piersiową. 50 sekund później kontaktowego gola strzelił wyprowadzony na czystą pozycję Micuim, przywracając jeszcze tlen gospodarzom. 

Na dwie minuty przed końcem Juninho wprowadził jako lotnego bramkarza Viniciusa Lazzarettiego. Również ten manewr nie przyniósł gospodarzom żadnych korzyści. Co więcej, podanie Tomasza Kriezela, przepuszczane w teorii sprytnie przez Viniciusa Teixeirę, przechwycił Marcelo dos Santos i ustalił wynik meczu. 

Trzeba podziękować Piastowi za godne reprezentowanie Polski w futsalowej Lidze Mistrzów, ale i nie ma się co oszukiwać - gliwiczanie zagrali prawdopodobnie najsłabsze w tym sezonie spotkanie i odpadli zasłużenie. Dobitnie pokazuje to statystyka strzałów – przez 40 minut zawodnicy Piasta oddali ich 18, goście - 37. Ale gdy wgryźć się głębiej, obraz jest jeszcze bardziej przygnębiający. Gospodarze dziewiąte uderzenie oddali dokładnie w 8 minucie i 11 sekundzie. W strzałach było wówczas 9-6. Do końca pojedynku, czyli przez okres niemal cztery razy dłuższy, miejscowi ledwie podwoili ten dorobek. Po prostu stanęli. 

Liga Mistrzów UEFA w futsalu 2025/26: 1/8 finału (rewanż)

  • piątek 5 grudnia 2025 r. 
    19:00 PL Piast Gliwice - KZ FC Semey 3:5 (2:2)
    ⚽ Jani Korpela (1), Breno Bertoline (6), Micuim (31) - Nursułtan Pijaly (18), Rinat Turegazin 2 (20, 31), Pedrinho (28), Marcelo (40).
    Pierwszy mecz 3:3. Awans: FC Semey.