Patryk Suracki: Nie mam pretensji do Lęborka i Malwee fot. www.futsal.pila.pl

Patryk Suracki: Nie mam pretensji do Lęborka i Malwee

Credo Piła od lat puka do bram I ligi, jednak mimo dobrego przygotowania organizacyjnego, masy kibiców na trybunach i niezłego poziomu sportowego, nie mogą się do wyższej klasy rozgrywkowej dostać. Po raz kolejny bowiem wolne miejsca w lidze trafiają do spadkowiczów. Wicemistrz II ligi, łączącej dwa województwa, mimo ambicji zapewne znów obejdzie się więc smakiem. O niedoszłym awansie i o planach na przyszłość rozmawialiśmy z prezesem Credo Patrykiem Surackim.

Czy już wiecie, jak wygląda wasza sytuacja w kontekście I ligi?
- Jeśli mam być szczerym, to żadnej oficjalnej informacji od kogokolwiek z władz PZPN nie otrzymałem. Teoretycznie więc wciąż możemy uznawać się za klub, który jest brany pod uwagę w kontekście gry w I lidze. Wszyscy jednak doskonale znamy realia oraz przede wszystkim regulamin, który mówi jasno, że w I lidze zagra ktoś inny.
I jak na to reagujecie? Rozmawialiście z członkami Komisji Futsalu, staraliście się jakoś lobbować?
- Jestem w stałym kontakcie z Bogdanem Durajem. Wydaje się jednak, że nasza sytuacja jest już przesądzona, a w I lidze zagra ostatnia drużyna ubiegłego sezonu. Regulamin jest regulaminem, nawet jeśli wielu z nas się z nim nie zgadza. Aktualnie musimy dojść do siebie po tym wszystkim, co działo się w ostatnich tygodniach. Kibice, zawodnicy, sponsorzy... wszyscy wspólnie liczyliśmy na I ligę. Próbujemy jeszcze wskrzesić w sobie ogień, który zaprowadzi nas do upragnionego celu w najbliższym sezonie. Będzie to jednak szalenie ciężkie, zwłaszcza że czekają nas jeszcze rozmowy z naszymi sponsorami. Wiele tutaj zależy od nich. Mamy nadzieję, że oni również są gotowi podjąć ostateczną walkę.

No właśnie, może być to tym bardziej ciężkie, że nie brakowało klubów w ostatnim sezonie, na których mecze przychodziło po kilkunastu kibiców. Jak jest z tym w Pile?
- Pilska hala, na której rozgrywa swoje mecze nasza drużyna, mieści 300 osób. Od kiedy wystartowaliśmy w rozgrywkach II ligi na palcach od jednej ręki można policzyć spotkania, na których nie zapełniła się ona do ostatniego miejsca. Zainteresowanie futsalem w naszym mieście jest więc naprawdę spore. Włożyliśmy w to naprawdę dużo pracy, zarówno marketingowej, sportowej, jak i finansowej. Efekty widać na każdym meczu. Warto również zaznaczyć, że podczas spotkań towarzyskich, które nasz klub rozgrywał przed dwoma ostatnimi sezonami, wyjątkowo przenieśliśmy się na halę, która pomieścić może 1500 widzów. Efekt? Na trybunach 1300 osób. Myślę, że to mówi samo za siebie o pracy, jaką wszyscy wspólnie wykonaliśmy.

Ktoś powie również, że sportowo nie rozwijamy się tak szybko, jak to powinno mieć miejsce. Odpowiem, że się z tym nie zgadzam. W Pile futsal budowaliśmy od zera, nie mając żadnego wcześniejszego fundamentu, na którym można się oprzeć. Nawet zakładając klub nie znaliśmy większości przepisów, jakie towarzyszą tej dyscyplinie. W trzy sezony zbudowaliśmy klub, który rok w rok bije się o awans do I ligi. Przypomnę tylko, że w pierwszym roku gry z naszej grupy awansowało Cuprum Polkowice, które rok później było uczestnikiem barażów o ekstraklasę. Rok później musieliśmy uznać wyższość doświadczonych Obornik, które pod okiem Bartosza Łeszyka okazały się poza naszym zasięgiem, a teraz bezproblemowo radzą sobie w wyższej klasie rozgrywkowej. Wreszcie trzeci sezon, kiedy to bezapelacyjnie wszystkie 18 spotkań w lidze wygrali zielonogórzanie, którzy zdaniem większości uczestników ligi byli najsilniejszą drużyną, jaka kiedykolwiek występowała w naszej II lidze. Rok w rok nasz zespół jest wicemistrzem, mając kilka do kilkunastu punktów przewagi nad resztą stawki. Jestem przekonany, że już teraz poradzilibyśmy sobie z powodzeniem w I lidze. Niestety, nie będzie nam dane w niej wystąpić.

Ok, to skoro patrzymy tak sezon po sezonie, to w tym roku, zakładając, że nic w kwestii miejsc w I lidze się nie zmieni, będziecie grać w grupie II ligi z m.in. klubem z Leszna - z braćmi Pieczyńskimi w składzie i Łukaszem Błaszczykiem w bramce. Powtórka z rozrywki? Wiecznie drudzy?
- Drużyna z Leszna będzie bardzo silnym przeciwnikiem dla każdego zespołu walczącego w II lidze. Z przyjemnością patrzy się na to, jak w tym mieście rozwija się futsal. Jednak na tym poprzestanę w komplementowaniu naszego rywala. Oczywiście Błaszczyk, który trafił z Pniew czy też bracia Pieczyńscy, których chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, to wysoka półka jeśli chodzi o futsal w naszym kraju. Jednak my na to odpowiadamy chociażby Mateuszem Kosteckim, który o dwie klasy przewyższał swoimi umiejętnościami całą ligę. W planach mamy również kilka kluczowych wzmocnień, a co za tym idzie, podwyższenie poziomu sportowego z poprzedniego sezonu. Jestem przekonany, że głównym faworytem do walki o awans w tym roku będą pilanie i... może ktoś jeszcze. Nie mam nic przeciwko, aby była to drużyna z Leszna.
A co myślisz o drużynach, które - tak jak ta z Lęborka - awansowały wygrawszy kadłubkową ligę, czy wiecznie niespadającym Malwee? Nie denerwuje to was?
- Na ich miejscu zrobiłbym to samo, czyli wykorzystał szansę gry w I lidze. Nie można mieć do nich pretensji, że wykorzystują mało precyzyjny regulamin. Na pewno nie pomaga to jednak w zwiększeniu poziomu rozgrywek I ligi. Jestem przekonany, że najlepsza czwórka naszej grupy z powodzeniem rywalizowałaby z większością zespołów wyższej klasy rozgrywkowej.

To może załóżcie sobie własną II ligę i z niej awansujcie?
- Też o tym myślałem (śmiech). Jakby nie patrzeć, Wielkopolska nie ma własnej II ligi, wszyscy rywalizujemy w grupie lubuskiej, którą potocznie nazwaliśmy "lubusko-wielkopolską". Kto by to jednak chciał oglądać?

Może cel uświęca środki? Niestety z Lesznem i tak nadal jesteście w jednym województwie. A tak na poważnie - orientujesz się już, jak ta II liga będzie u was wyglądała w tym roku?
 - Kiedy ostatnio zadeklarowałem chęć uczestnictwa, lubuscy organizatorzy pół żartem - pół serio oznajmili nam, że lista jest już zamknięta. Jak widać, nie chcą nas zarówno w I jak i II lidze (śmiech). Wygląda więc na to, że mamy już komplet 10 drużyn. Nie wiem jednak, z kim przyjdzie nam się mierzyć w rozgrywkach, oglądamy się wyłącznie na siebie. Wiem jednak, że w tym roku Komisja Futsalu ma wprowadzić baraże, w których weźmie udział wicemistrz naszych rozgrywek. Szansę więc rosną, zwłaszcza dla zespołu z Leszna (śmiech).

Czy gdyby tydzień przed inauguracją I ligi okazało się, że jest jednak wolne miejsce - będziecie zainteresowani?
- Jeśli Komisja Futsalu będzie w stanie ogłosić drugi przetarg na promocję miasta, tylko tym razem dotyczącej I ligi. To oczywiście.

Czyli nie?
- Niestety na to wygląda.

Dziękuję za rozmowę