Piotr Kuś z AZS Poznań, pełnomocnik Zarządu Głównego AZS ds. Futsalu (w środku)
Urząd Miasta Poznania
Piotr Kuś: Futsal jest w AZS naprawdę popularny i można to bez trudu zauważyć
Rozmowa z Piotrem Kusiem - szefem delegacji polskiej na Akademickie Mistrzostwa Świata - Kazachstan 2018 - w futsalu, pełnomocnikiem Zarządu Głównego AZS ds. futbolu i futsalu
Za nieco ponad miesiąc w Kazachstanie rozpoczną się kolejne Akademickie Mistrzostwa Świata w futsalu. Tym razem Polskę reprezentować będą zarówno kobiety jak i mężczyźni. Było kilka lat przerwy w naszych startach w tej imprezie, a kobiety w ogóle zagrają po raz pierwszy. Czy można z tego wysnuć wniosek, że futsal akademicki otwiera się na takie imprezy już na stałe? I nie będzie przerw spowodowanych chociażby brakiem funduszy na wyjazdy na takie imprezy światowe?
Nasz zespół mężczyzn wystartuje w AMŚ już po raz dziewiąty, chociaż po długiej sześcioletniej przerwie. Panie rzeczywiście zadebiutują. Mistrzostwa odbywają się co dwa lata i chciałbym, żeby zawsze uczestniczyli w nich studenci z Polski. Niestety, nie jestem w tej kwestii wielkim optymistą. Do Kazachstanu jedziemy dlatego, że kolejne mistrzostwa odbędą się w Polsce, w Poznaniu. I tylko z tej racji Ministerstwo Sportu i Turystyki postanowiło – w drodze wyjątku – sfinansować nasz wyjazd za granicę. Wyjątek od reguły polega ma tym, że AZS ma prawo wysyłać na AMŚ na koszt podatnika jedynie reprezentacje w dyscyplinach olimpijskich. Takie zarządzenie podpisała jeszcze minister Joanna Mucha. Wiemy, że futsal dyscypliną olimpijską nie jest, poza tym na poziomie studenckim nie ściąga sponsorów i dlatego jego szanse na rozwój w wymiarze międzynarodowym są raczej mierne.
Szansę dla akademickiego futsalu upatrywałbym w całkowitej zmianie postawy przez PZPN. Mam drobną nadzieję, że po AMŚ w Kazachstanie w 2018 i w Polsce w 2020 roku szefowie związku dojdą do jedynego słusznego wniosku, że cały polski futsal to jeden organizm, a udział Polaków w imprezach akademickich najwyższej rangi akurat w tej dyscyplinie może się tylko przyczyniać do wzrostu poziomu obu seniorskich reprezentacji narodowych. I dostrzegą sens w finansowaniu uczestnictwa Polaków w kolejnych Akademickich Mistrzostwach Świata, począwszy od 2022 roku. O przyjęcie takiego rozwiązania bezustannie zabiegam.
Wiem, że trenerami kadr akademickich w Ałmaty będą selekcjonerzy reprezentacji narodowych futsalu, panowie Wojciech Weiss (kobiety) oraz Błażej Korczyński (mężczyźni). Rozumiem, że dzieje się to za wiedzą PZPN i związek wspomógł środowisko akademickie organizacyjnie, szkoleniowo, sprzętowo. A może w inny sposób?
Tak, rzeczywiście Polski Związek Piłki Nożnej wsparł reprezentację akademicką. Jest to wsparcie personalne, organizacyjne, sprzętowe oraz w niewielkim wymiarze finansowe. Negocjacje trwały dość długo, jednak w sumie idea wyjazdu na Akademickie Mistrzostwa Świata spotkała się ze strony PZPN z bardzo dużą życzliwością. Bardzo jestem za to wdzięczny przede wszystkim wiceprezesowi Janowi Bednarkowi.
Wyprawa do Kazachstanu jest dość atrakcyjna choćby ze względu na walory kulturowe, czy geograficzne. Zdaję sobie jednak sprawę, że najważniejszy będzie wynik sportowy. Z jakimi nadziejami wyjeżdżają nasze reprezentacje akademickie na mistrzostwa świata?
Trenerzy zapewniają, że będą walczyć o medale. Moim zdaniem obowiązkiem obu naszych drużyn jest zajęcie miejsc przynajmniej w pierwszej połowie stawki, a przypomnę, że w tegorocznych AMŚ zagra 16 zespołów męskich i 9 żeńskich. Nasi studenci dokonywali tego już kilkakrotnie; mają na koncie IV, V i VII miejsce na świecie. Jeśli chodzi o moje osobiste oczekiwania, to może doczekam się miejsca na podium właśnie w Ałmatach? A w zmaganiach o medale futsalowych AMŚ uczestniczę już od 1994 roku.
Walor edukacyjny tej wyprawy jest nie do przecenienia. Mam nadzieję, że w trakcie dziesięciodniowego pobytu w Ałmatach nie ograniczymy się do trójkąta lotnisko-hotel-hala i poznamy w pigułce przynajmniej największe atrakcje tego miasta. Ale istotą ekspedycji do Kazachstanu rzeczywiście jest uzyskanie jak najlepszego wyniku sportowego i o tym będziemy pamiętać na każdym kroku.
Ze swojej strony proszę wszystkich kibiców futsalu i nie tylko, by trzymali kciuki za studentki i studentów, którzy w dniach 19-26 sierpnia w Ałmaty powalczą o medale XVI Akademickich Mistrzostw Świata.
Wiele osób mówi, że reprezentacje akademickie, to takie kadry „B” polskiego futsalu. Nie za bardzo zgadzam się z tym stwierdzeniem. Niemniej, mając na uwadze popularność futsalu na uczelniach – męskiego od lat, a od niedawna i kobiecego – jestem w stanie wyobrazić sobie, że pod względem masowości, liczby turniejów i w ogóle prowadzonych rozgrywek futsal bryluje wśród różnych grup studentów. Dlatego zapytam, jak do futsalu podchodzą władze Akademickiego Związku Sportowego?
Tak jak chciałbym tego, czyli z pełnym wsparciem. Kobiety i mężczyźni rywalizują w Akademickich Mistrzostwach Polski, a droga do rozgrywek finałowych tego cyklu jest ciernista, bo wymaga uczestnictwa w rozbudowanych eliminacjach wojewódzkich (w AZS zwanych środowiskowymi) i makroregionalnych. Futsal – na razie męski – włączono do Ogólnopolskich Igrzysk Studentów I Roku. Wsparcie – co prawda skromne – otrzymują od AZS najlepsze uczelniane drużyny futsalowe, które wyjeżdżają na Akademickie Mistrzostwa Europy i na Europejskie Igrzyska Studentów. Prezesi poszczególnych klubów AZS-ów nie szczędzą środków na organizację rozgrywek uczelnianych, chociażby rywalizacji pomiędzy reprezentacjami wydziałów albo domów studenckich, a także pomiędzy zwoływanymi na podstawie różnych ciekawych kryteriów grupami studentek i studentów. Futsal jest w AZS naprawdę popularny i można to bez trudu zauważyć.
Z poprzedniego pytania wynika mi następne. Poznań w 2020 roku zorganizuje kolejne Akademickie Mistrzostwa Świata w futsalu. Polska po raz drugi gościć więc będzie najlepszych studentów-futsalistów z całego świata. Zapytam – dlaczego ponownie Poznań? Dlaczego futsal? Dlaczego władze tego pięknego miasta nad Wartą chętnie przygarniają co pewien czas studenckie imprezy o światowym znaczeniu?
Zacznę od tego, że nie tylko Poznań organizuje prestiżowe międzynarodowe zawody studenckie. Jest w Polsce kilka takich ośrodków. Na ich tle rzeczywiście wyróżnia się Poznań. Ale pamiętać trzeba również o Katowicach oraz Łodzi, która otrzymała ostatnio prawo do przeprowadzenia – w 2022 roku – Europejskich Igrzysk Studentów. W ramach Igrzysk odbędą się między innymi turnieje w futsalu kobiet i mężczyzn. W Poznaniu sześciokrotnie przeprowadziliśmy już Akademickie Mistrzostwa Świata w różnych dyscyplinach i przymierzamy się do siódmej wielkiej imprezy z tego cyklu. Tak składa się, że po raz drugi w futsalu.
Dlaczego właśnie Poznań? Ponieważ władze miasta wspierają sport akademicki i rozumieją, że prestiżowe międzynarodowe i międzypaństwowe zawody sportowe studentów to nie tylko radość tychże studentów z rywalizacji na najwyższym poziomie, ale również okazja do światowej promocji stolicy Wielkopolski. A dla jej mieszkańców do kibicowania sportowcom pochodzącym nieraz z najbardziej odległych zakątków globu. I to do kibicowania w zupełnie innej atmosferze niż ma to miejsce na przykład na meczach piłkarskiej ekstraklasy. Przypomnę, że po kibicowskich burdach nasz Lech musi grać w piłkę przy pustych trybunach niemal do końca tegorocznej jesieni.
Dlaczego ponownie futsal? Cóż, przez lata włożyłem tak wiele wysiłku, aby promować tę dyscyplinę w Poznaniu i nie tylko, aby upowszechniać ją na każdym poziomie rywalizacji, że moja szczera odpowiedź na to pytanie mogłaby zostać potraktowana jako akt nieskromnej autopromocji. Pozostawię je więc bez odpowiedzi.
Minister sportu Witold Bańka mówiąc o sporcie akademickim podkreśla, że często stanowi on przedsionek do wielkiej kariery, zwieńczanej sukcesami na najważniejszych imprezach międzynarodowych. Jak pan, jako długoletni działacz sportu akademickiego, może odnieść te słowa do takiej dyscypliny jaką jest futsal?
Rozmawiamy o futsalu, czyli o dyscyplinie, której przedstawiciele nie wywalczyli jeszcze dla Polski żadnych poważnych tytułów. W wymiarze ogólnym minister Bańka ma rację. Natomiast futsal akademicki nie dał jeszcze nikomu przepustki do poważnych sukcesów ani do poważnej kariery. Wspomniałbym tylko o jednym wyjątku. Klaudiusz Hirsch z Akademickiej Ligi Futsalu (tzw. ALF, liga, w której co roku rywalizowało 8 najlepszych zespołów studenckich, funkcjonowała w AZS w latach 2000-2005) trafił prosto do ekstraklasy cypryjskiej.
Przez kilka lat był pan kierownikiem seniorskiej reprezentacji Polski w futsalu. Zjeździł pan z nią kawał świata. Jak pan patrzy poprzez pryzmat doświadczeń na obecny stan polskiego futsalu? Czy nasuwa się coś, co można by robić lepiej albo inaczej?
Brzmi to jak pytanie o lekarstwo albo o drogowskaz dla futsalu rodem z Polski. Ograniczę się do skromnych wskazówek dla pierwszej reprezentacji mężczyzn: potrzeba jej więcej profesjonalizmu, więcej pieniędzy, więcej swobody i poważania dla całego sztabu reprezentacyjnego. I mam nadzieję, że w tym kierunku postępują zmiany. Jako kierownik reprezentacji spotykałem się z trudnymi do zaakceptowania rozwiązaniami oszczędnościowymi. Dziwaczne było, że selekcjoner był na comiesięcznej umowie, jeżeli chodzi o finanse, a nie stałym kontrakcie. Ponadto miał właściwie niewielkie możliwości, by egzekwować grę dla reprezentacji od zawodników, którzy ją lekceważyli. Liczę, że takie sytuacje są już historią.
Dziękując za rozmowę i życząc jako kierownikowi ekipy sukcesów w dalekim Kazachstanie poproszę – tak w ramach dziennikarskiej zabawy – o wytypowanie piątki wybitnych polskich futsalistów minionych lat. Takich, z którymi jako szkoleniowiec nie bałby się pan rzucić wyzwania futsalowym mocarzom.
Mój wybór będzie raczej nietypowy, bo przede wszystkim wskażę na dwóch bramkarzy - Łukasza Skorupskiego, który polskiej bramki bronił około dwadzieścia lat temu oraz na całkiem współczesnego Bartka Nawrata. Najwybitniejsi zawodnicy z pola to według mnie – alfabetycznie – Klaudiusz Hirsch, Błażej Korczyński i Krzysztof Kuchciak. Na ostatnie wolne miejsce w mojej drużynie może się wpisać każdy, kto uważa, że na pewno nie odstaje poziomem swojej gry od zawodników wymienionych powyżej.
Rozmowę spisał Andrzej Hendrzak