Robert Kurosz: Górala traktuję jak swoje dziecko
Drugoligowy Góral Tryńcza jest fenomenem na futsalowej mapie Polski. Mimo, że miejscowość liczy ledwie tysiąc mieszkańców, to klub - jako jeden z nielicznych - posiada młodzieżowe zespoły we wszystkich kategoriach wiekowych! Po największym sukcesie w historii Górala rozmawialiśmy z człowiekiem-orkiestrą w Tryńczy - Robertem Kuroszem.
Na początku chciałbym pogratulować wicemistrzostwa Polski w Futsalu do lat 14 Jak ocenisz te mistrzostwa pod względem organizacyjnym jak i czysto sportowym?
- Mistrzostwa Polski U-14 były bardzo dobrze zorganizowane, poziom sportowy również był wysoki, zwłaszcza drużyn, które awansowały do fazy pucharowej, a wiadomo że w niej wszystko mogło się wydarzyć. Dla naszego klubu wicemistrzostwo Polski to wielka i niesamowita sprawa, największy sukces w historii i - co cieszy - osiągnięty z najmłodszą kategorią wiekową. Na ten wynik pracowaliśmy bardzo ciężko i z perspektywy czasu uważam, że w finale spotkały się zespoły, które prezentowały najlepszy futsal. W tym meczu trochę zabrakło już naszym młodym zawodnikom sił, ale przyznać trzeba, że wygrała po prostu drużyna lepsza. Cieszę się, że zawodnicy realizowali założenia taktyczne, bo na to kładziemy bardzo duży nacisk i myślę, że właśnie ten element zadecydował o wywalczeniu srebra. Mam nadzieję, że ci chłopcy za kilka lat będą już stanowić o sile naszego pierwszego zespołu.
Robert Kurosz to niezwykła osoba w światku futsalu. Jesteś jednocześnie trenerem, prezesem, administratorem strony, zawodnikiem i sponsorem. Jak udaje się połączyć te wszystkie funkcje?
- Niezwykła? (śmiech) Na pewno okres kilku miesięcy, w którym ruszamy z przygotowaniami do sezonu we wszystkich naszych drużynach, a później uczestniczymy w rozgrywkach, jest niezwykle pracowity i pochłania mnóstwo, ale to mnóstwo czasu. Trzeba się zajmować naprawdę wszystkim. Górala traktuję jako swoje dziecko i jestem przyzwyczajony do wytężonej pracy w tym czasie. Na pewno nie jest łatwo pogodzić tyle funkcji, ale nie ma co narzekać. Przy dobrym planie można wszystkie te rzeczy jakoś pogodzić, a takie chwile jak zdobycie wicemistrzostwa Polski przez naszych 14-latków czy świetna atmosfera panująca w klubie, rekompensują poświęcony Góralowi czas.
Skąd w ogóle pomysł na futsal w Tryńczy?
- Historia jest dosyć ciekawa. Wcześniej Góral funkcjonował w moim rodzinnym Przemyślu, gdzie w 2000 roku w wieku 16 lat założyłem klub na osiedlu Winna Góra. Początkowo braliśmy udział w różnego rodzaju turniejach osiedlowych i halowych, osiągając przez kilka lat wiele sukcesów przede wszystkim w rozgrywkach młodzieżowych, bo to dla nas było i jest najważniejsze. W 2009 roku udało nam się zdobyć Mistrzostwo Podkarpacia w futsalu oraz zaliczyć występy w Pucharze Polski, gdzie awansowaliśmy do II rundy. Naszym marzeniem było zagrać w II lidze. Wiedzieliśmy, że dysponujemy ciekawym zespołem z wieloma młodymi zawodnikami, chcieliśmy się rozwijać i sprawdzić na tle prawdziwych zespołów futsalowych. Jednak problemem były finanse. Dosłownie wszystko opłacałem przy pomocy kolegów i rodziców z własnej kieszeni. W naszym mieście kompletnie nikt nie był zainteresowany naszym losem czy pomocą, mimo wielu próśb i apeli. W 2009 roku w sumie całkowicie przypadkowo zgłosiłem zespół do ligi halowej w Tryńczy, oddalonej 50 km od Przemyśla. Tę ligę udało nam się wygrać, tam poznałem wójta gminy Tryńcza Ryszarda Jędrucha, wielkiego fana sportu i od słowa do słowa postanowiliśmy, że przeniesiemy Górala do Tryńczy. Zbudujemy nowy zespół i tę miejscowość będziemy reprezentować w rozgrywkach II ligi.
Miejscowość liczy niespełna tysiąc mieszkańców, jednak klub ma aż pięć sekcji piłkarskich. Czy jest aż tylu chętnych do uprawiania tej dyscypliny w Tryńczy?
- W pierwszym sezonie występowaliśmy w rozgrywkach II ligi, która obejmowała wówczas cztery województwa i był to dla nas naprawdę udany sezon. Cały czas uczyliśmy się futsalu i dalej się uczymy, ale zebrane doświadczenie było bezcenne. Moim celem było utworzenie grup młodzieżowych, by w przyszłości zespół seniorów oparty był przede wszystkim na zawodnikach z gminy Tryńcza, którzy poznają podstawowe zasady gry w futsal. Rozpoczęliśmy od utworzenia zespołu U-14, w kolejnym sezonie były to już 3 grupy (U-20, U-16 i U-14), a w obecnym postanowiliśmy, że spróbujemy utworzyć wszystkie grupy i wystartować w eliminacjach MMP. Zainteresowanie grą u nas jest naprawdę duże. Udało nam się zrobić nabory i uważam to za wielki sukces, że w tak małej miejscowości posiadamy zespoły we wszystkich kategoriach wiekowych. Zespoły, które osiągają spore sukcesy: 14-latkowie zostali wicemistrzami Polski, w U-16 i U-18 również awansowali do finałów Młodzieżowych Mistrzostw Polski.
Jaka jest wizja prowadzenia Górala Tryńcza? Gra samymi wychowankami?
- W okresie jesienno-zimowym, gdy młodzież ma przerwę w rozgrywkach swoich klubów trawiastych i znacznie mniejsze natężenie treningów, chcemy by wszyscy chętni reprezentowali nasz klub w rozgrywkach futsalowych. Priorytetem są oczywiście zawodnicy z terenu gminy jak i najbliższych okolic. W każdej grupie, od U-14 po seniorów właśnie na takich zawodnikach bazujemy. Uważam, że gra w futsal na pewno nikomu nie zaszkodzi, a wręcz przeciwnie - może tylko pomóc i na pewno zawodnicy trenujący tę dyscyplinę poprawią swoje umiejętności, Wizja jest tylko jedna - stawiamy przede wszystkim na młodzież, by poprzez występy w grupach juniorskich ci chłopcy nabierali doświadczenia i zasilali nasz zespół seniorów. Kładziemy również nacisk na to, by z każdym kolejnym sezonem nasza gra we wszystkich grupach coraz bardziej przypominała futsal, pracując przede wszystkim nad taktyką i stylem gry. Uważam, że w porównaniu np. do 2-3 lat wstecz poczyniliśmy bardzo duże postępy w tym zakresie.
Czy w przypadku awansu uzyskania prawa do gry w I lidze Góral podoła finansowo?
- W tym sezonie swój udział w rozgrywkach II ligi wykorzystujemy przede wszystkim na wprowadzanie i ogrywanie naszej młodzieży, by w nagrodę za dobre występy w rozgrywkach juniorskich dostawała szansę na grę w pierwszym zespole. Często zdarza się, że w meczowej kadrze jest tylko 2-4 seniorów, pozostali są to młodzieżowcy, a średnia wieku bywa nawet poniżej 20 lat. Na pewno w każdym spotkaniu walczymy o jak najlepszy wynik, ale uważam, że właśnie rozgrywki II ligi są odpowiednie dla naszego klubu. Zgromadzenie budżetu na I ligę byłoby bardzo trudnym zadaniem. Oczywiście jednak jeśli pojawi się szansa wygrania rozgrywek, to zrobimy wszystko, by to osiągnąć.
Jeżeli odrzucimy aspekt finansowy, to czy kadrowo Tryńcza dałaby radę rywalizować w I lidze południowej?
- Uważam, że spokojnie poradzilibyśmy sobie w tych rozgrywkach. Wiele razy rywalizowaliśmy z zespołami, które obecnie występują w I lidze, osiągając przy tym korzystne rezultaty. Postawiliśmy jednak na szkolenie młodzieży i to jest w tej chwili najważniejsza sprawa.
Zmieńmy nieco temat. Jakie było największe wydarzenie i sukces w historii Górala Tryńcza?
- Jak już wspomniałem - to wicemistrzostwo Polski 14-latków w tym roku. W poprzednim sezonie w tej kategorii wiekowej zajęliśmy również wysokie 5. miejsce. 3 lata temu wywalczyliśmy wicemistrzostwo II ligi, a rok temu doszliśmy do 1/8 Pucharu Polski, gdzie odpadliśmy z Remedium Pyskowice. Przyjazd zespołu z ekstraklasy był również dla naszego klubu wielkim wydarzeniem. Nie ma co ukrywać, naszym sukcesem w chwili obecnej jest posiadanie aż tylu drużyn. Cieszymy się, że z roku na rok rośnie zainteresowaniem naszym klubem, zarówno jeżeli chodzi o grę jak i o kibiców, których chciałem serdecznie pozdrowić i podziękować za wsparcie. Często nasze mecze cieszą się naprawdę dużym zainteresowaniem. Dla mnie i dla zawodników jest to naprawdę powód do dużej radości.
Na koniec, jakie jest największe marzenie prezesa Roberta Kurosza?
- Kiedyś zawsze moim marzeniem było mieć własny klub, który wystąpi w profesjonalnych rozgrywkach i to marzenie już się spełniło. Na pewno chciałbym, by łatwiej było pozyskiwać fundusze dla klubu, ale trzeba się cieszyć z tego, co jest. Jeśli zdrowie będzie dopisywać, to wszystko będzie OK.