HAT-TRICK z... Łukaszem Żebrowskim
Za dwa tygodnie polska reprezentacja do 19 lat zagra w towarzyskim turnieju w Czechach. Tym razem wystąpi po raz drugi w ciągu dwóch miesięcy. Na ogół jednak zwoływana jest znacznie rzadziej - czasami nawet raz na rok. Czy jej istnienie ma w ogóle sens? Między innymi o tym rozmawialiśmy z trenerem kadr juniorskich oraz szkoleniowcem Pogoni 04 Szczecin Łukaszem Żebrowskim.
- Uważam, że to jak gdyby przedsionek pierwszej kadry. Bo zawodnicy, którzy wyróżniają się w wieku 21 lat, powinni być już w kręgu zainteresowań reprezentacji A. Natomiast kadra U-19 jest zaproszona teraz do Ostrawy ponownie po dwóch miesiącach, ponieważ zrobiła bardzo dobre wrażenie. Mamy tam bardzo fajną grupę chłopców. Ja robię wszystko ze swojej strony, żeby nakłonić ludzi, którzy o tym decydują, by ta kadra się jak najczęściej spotykała. To taki narybek, który powinniśmy pielęgnować, jeżeli chcemy kiedyś osiągać cele w postaci awansu do dużej imprezy. Do tego potrzebna jest praca u podstaw i zdolna młodzież.
W tej kadrze U-19 oczywiście wyróżniają się zawodnicy Rekordu, ale spore grono stanowią też tacy, którzy w lidze nie grają, występują w Młodzieżowych Mistrzostwach Polski, a na co dzień na trawie. Dlaczego tak mało zawodników w tym wieku jest zgłoszonych do ligi, nie mówiąc już o grze w niej, i jak przebiega proces selekcji?
- Myślę, że jest to dobre pytanie, ale i złożona odpowiedź. Uważam, że brakuje u nas podstawy w postaci cyklicznych rozgrywek dla młodzieżowców. Bo to, że oni zagrają dwa razy w roku w eliminacjach i finałach Mistrzostw Polski U-18 czy U-20, to jest zdecydowanie za mało. Dlatego mamy problem, bo właściwie na poziomie ekstraklasy nie mamy z kogo wybierać w tym roczniku, a w I lidze jest niewiele lepiej. Natomiast co do drugiego wątku, na dziś kadra jest złożona z zawodników Rekordu – bo jest to czołowy klub w różnych kategoriach wiekowych w Polsce – ale mamy też zawodników z Bochni, która z tego co wiem zaczęła bardzo mocno działać, jeśli chodzi o futsal. Chcą wrócić do ligi, nawet do ekstraklasy, więc to są chłopcy, którzy na halę chcą postawić. Oprócz tego mamy dwóch zawodników Constractu Lubawa, którzy też stawiają na futsal, jest jeden z Red Dragons Pniewy, więc nie zgodzę się z tym, że są to zawodnicy, którzy grają na trawie. Stawiamy na tych, w przypadku których gra w reprezentacji może spowodować, iż zdecydują się na futsal. Jest taki przykład w Rekordzie – Jan Dudek i Damian Hilbrycht. Oni zimą grają we wszystkich młodzieżowych rozgrywkach w hali, natomiast są też zawodnikami grającymi na co dzień w III lidze. Nie zawsze więc może to im pasuje, ale bardzo chcą na tę kadrę jeździć. Uważam, że jeśli będą jeździć dalej, to jest to szansa, by nakłonić ich na futsal, bo różnie ich kariery mogą się potoczyć. Ale nie oszukujmy się. Na dziś mamy z narybkiem problem. Widzę to także po swoim regionie, gdzie będziemy musieli mocno walczyć, by coś się ruszyło.
- Nie jest to żadna tajemnica, że zostałem właśnie przewodniczącym Komisji Futsalu w Zachodniopomorskim ZPN. I postawiłem sobie cel, aby uruchomić drugą ligę w Zachodniopomorskim. Po co? Po to, by grały choćby nasze rezerwy, a młodych chłopców mieć czym przyciągnąć do uprawiania tego sportu. Bo poza tym to nie mamy na dzisiaj im za wiele do zaoferowania. A nasz problem jeśli chodzi o ostatnie wyniki w młodzieżowych rozgrywkach, wynika z tego, że nasi chłopcy grają tylko na hali. Trzeba powiedzieć jasno, że dzisiaj, bez tych rozgrywek centralnych albo chociażby właśnie drugiej ligi, jest ciężko namówić chłopaka, który ma przeszłość boiskową. U nas nie ma w tej chwili nawet takiej środowiskowej ligi, w której można by się przyjrzeć komuś, kto mógłby kandydować do gry w hali. Wiem więc, w jakim miejscu jesteśmy, uważam, że jesteśmy w Polsce na końcu stawki. Z tytułu tego, że mamy dobre relacje z wiceprezesem PZPN i szefem wojewódzkiego związku Janem Bednarkiem, wspólnie podjęliśmy decyzję, że będziemy robić wszystko, by to się u nas po zastoju ruszyło. Będziemy działać, żeby ten region odbudować.