W Tychach jak w Krośnie
Polacy zagrali jeden z najsłabszych meczów od początku kadencji Andrzeja Biangi i przegrali z Finami 2:3. W drugim spotkaniu tyskiego turnieju Słoweńcy zdecydowanie zwyciężyli z Bośnią i Hercegowiną.
Polska - Finlandia
2:3
Bramki: Dominik Solecki (14), Marcin Mikołajewicz (39) - Panu Autio (15), Jarmo Junno (17), Mikko Kytölä (19).
Sędziowali: Andrzej Witkowski i Dominik Cipiński.
Polska: Maciej Foltyn (Michał Kałuża) - Tomasz Lutecki, Marcin Mikołajewicz, Tomasz Kriezel, Mikołaj Zastawnik - Michał Kubik, Łukasz Biel, Maciej Mizgajski, Wojciech Pawicki, Dominik Solecki, Rafał Franz, Michał Marek (Artur Jurczak).
Finlandia: Juha-Matti Savolainen (Antti Koivumäki) - Panu Autio, Jukka Kytölä, Mikko Kytölä, Miika Hosio - Jarmo Junno, Rami Tirkkonen, Iiro Vanha, Jani Korpela (Arber Istrefi, Jussi Nystrom).
Sędziowali: Andrzej Witkowski i Dominik Cipiński.
Polska: Maciej Foltyn (Michał Kałuża) - Tomasz Lutecki, Marcin Mikołajewicz, Tomasz Kriezel, Mikołaj Zastawnik - Michał Kubik, Łukasz Biel, Maciej Mizgajski, Wojciech Pawicki, Dominik Solecki, Rafał Franz, Michał Marek (Artur Jurczak).
Finlandia: Juha-Matti Savolainen (Antti Koivumäki) - Panu Autio, Jukka Kytölä, Mikko Kytölä, Miika Hosio - Jarmo Junno, Rami Tirkkonen, Iiro Vanha, Jani Korpela (Arber Istrefi, Jussi Nystrom).
Sobotnie starcie rozpoczęło się od zdecydowanych ataków gospodarzy. Swoich sił próbowali m.in. Mikołaj Zastawnik, Tomasz Lutecki czy Tomasz Kriezel, ale to przeciwnicy byli bliżej otwarcia wyniku, gdy po rozegraniu autu w słupek uderzył Miika Hosio. Maciej Foltyn poza tym był jednak niemal bezrobotny, a Polacy swoją przewagę, po licznych nieskutecznych strzałach, udowodnili wreszcie w 14. minucie, gdy piłkę do bramki wpakował Dominik Solecki, po strzale Michała Kubika i lekkim rykoszecie. Wydawało się, że kamień mógł już kibicom spaść z serca, bo choć nasi zawodnicy prowadzili grę, to nie wyglądała ona jakoś wybitnie porywająco. Niestety prowadzeniem mogliśmy się nacieszyć ledwie minutę. Po dalekim przerzucie sam przed Foltynem znalazł się Panu Autio, położył polskiego golkipera i spokojnie z ostrego kąta trafił do siatki. Po następnych 60 sekundach przyszło kolejne ostrzeżenie - Mikko Kytölä mógł strzelać do bramki, w której Foltyna już nie było, a stał tylko jeden z obrońców. Zamiast jednak szybko sfinalizować akcję, uprzejmie poczekał aż nasz bramkarz wróci między słupki i cudem wyratuje sytuację. Minutę później szczęścia już zabrakło - efektowną bramkę po wyrzucie Juha-Mattiego Savolainena i zgraniu z pierwszej piłki Ramiego Tirkkonena zapisał na swoim koncie Jarmo Junno. Kilkadziesiąt sekund przed przerwą kolejne trafienie mocnym strzałem pod poprzeczkę dorzucił jeszcze Mikko Kytölä. Polski zespół wyglądał jak bokser słaniający się na linach, którego tylko gong kończący rundę może uratować. Syrena w końcu nadeszła, a tuż przed nią Savolainena zdążył jeszcze zaniepokoić Michał Marek. Niestety Fin nie dał się zaskoczyć.
Druga połowa ponownie rozpoczęła się od polskich ataków, niestety po pierwsze niemrawych, po drugie szybko skończonych. Pierwsi bliżej bramki byli Finowie - gdyby po rzucie wolnym w 24. minucie bitym przez Iiro Vanhę piłkę zdążył trącić Rami Tirkkonen, pewnie mielibyśmy 1:4. Groźnie strzelali też Jukka i Mikko Kytölä. Wśród Polaków wyróżnił się Michał Kubik, który w 25. minucie po odbiorze i samotnym rajdzie uderzył wprost w Savolainena, oraz 4 minuty później Wojciech Pawicki. Gdańszczanin w dobrej sytuacji próbował technicznym uderzeniem posłać piłkę do siatki, ale z dużym szczęściem odbił ją fiński bramkarz. Do dobrego wstrzelenia na długi słupek autorstwa Marcina Mikołajewicza nie zdążył też Mikołaj Zastawnik. Ale swoje okazje mieli i rywale, do sytuacji dochodząc prostymi środkami, które znaliśmy już z Krosna - przede wszystkim dalekimi przerzutami i wyrzutami Savolainena. Na posterunku czuwał jednak Foltyn, niszcząc zarówno akcje Finów, jak i nie oszczędzając ich samych. 6 minut przed końcem za zawodnika Red Dragons na boisko wszedł Łukasz Biel. Bliscy kontaktowej bramki byli Maciej Mizgajski i Mikołaj Zastawnik, sztuka pokonania golkipera Suomi udała się jednak 80 sekund przed końcem Marcinowi Mikołajewiczowi. Kapitan kadry został obsłużony podaniem przez Zastawnika, który skupił na sobie uwagę dosłownie wszystkich czterech przeciwników. Więcej strzelić się już nie dało.
Nie ma się co oszukiwać - to nie był dobry mecz kadry. Wciąż są to jednak tylko sparingi, z pewnością dużo rzeczy można jeszcze poprawić i nie ma nad czym rozdzierać szat. Szkoda tylko, że kolejny raz Polacy słabo prezentują się w pierwszym meczu na zgrupowaniu. Tak jest już od dłuższego czasu i być może warto poszukać przyczyny takiego stanu rzeczy.
Dodajmy, że Polacy zagrali w Tychach z czarnymi opaskami na ramieniu, łącząc się w bólu z Łukaszem Bielem. Zawodnikowi Rekordu w przeddzień rozpoczęcia turnieju zmarł ojciec.
Słowenia - Bośnia i Hercegowina
6:3
Bramki: Igor Osredkar 2 (4, 9), Alen Fetić (16), Matej Fideršek 2 (20, 23), Denis Totošković (40) - Anel Radmilović 2 (17, 33), Predrag Šešelj (35).
Żólta kartka: Anel Radmilovic.
Żólta kartka: Anel Radmilovic.
Harmonogram Turnieju w Tychach
- sobota 28 stycznia 2017:
17:00
Słowenia -
Bośnia i Hercegowina 6:3 (4:1)
19:15
Polska -
Finlandia 2:3 (1:3) - niedziela 29 stycznia 2017:
17:00
Bośnia i Hercegowina -
Finlandia
19:15
Polska -
Słowenia - wtorek 31 stycznia 2017:
17:00
Finlandia -
Słowenia
19:15
Polska -
Bośnia i Hercegowina
Klasyfikacja Turnieju
| M | Pkty | Bramki | |
| 1. |
1 | 3 | 6-3 |
| 2. |
1 | 3 | 3-2 |
| 3. |
1 | 0 | 2-3 |
| 4. |
1 | 0 | 3-6 |
Etykiety
- Polska
- Słowenia
- Bośnia i Hercegowina
- Finlandia
- Turniej w Tychach
- Andrzej Bianga
- Mikołaj Zastawnik
- Tomasz Lutecki
- Tomasz Kriezel
- Miika Hosio
- Maciej Foltyn
- Dominik Solecki
- Michał Kubik
- Panu Autio
- Mikko Kytölä
- JuhaMatti Savolainen
- Rami Tirkkonen
- Jarmo Junno
- Michał Marek
- Iiro Vanha
- Jukka Kytölä
- Wojciech Pawicki
- Marcin Mikołajewicz
- Łukasz Biel
- Maciej Mizgajski