Błażej Korczyński: Jest jeden "klub". Pozostałe to "drużyny" lub "zespoły"
Czy trener Korczyński jest zadowolony z wylosowania w barażach do Mistrzostw Europy drużyny Węgier? I co sądzi o obecnym systemie rozgrywek ekstraklasy, w którym punkty "dzieli się" po rundzie zasadniczej? Odpowiedzi na te i wiele innych ciekawych pytań w dzisiejszym wywiadzie.
Węgrzy stanęli na naszej drodze na słoweńskie finały ME. Większość futsalowej Polski tak sobie życzyła. Czy możemy być hurraoptymistami przed barażami? Bywało, że Madziarzy eliminowali nas z mistrzostw świata, czy zabierali nam sprzed nosa wygrane w Turnieju Państw Wyszehradzkich.
- No tak, ale też większość mówiła, że w 2015 roku w Krośnie mamy łatwą grupę i awansujemy, a w tym roku w Elblągu na pewno z Hiszpanią przegramy. Nauczyłem się już nie zwracać uwagi na to, co mówi większość futsalowej Polski. Przed meczem mamy takie same szanse, czyli pół na pół. Węgrzy są niezłym zespołem. Pamiętajmy, że jest to uczestnik ostatnich finałów EURO. To po tych mistrzostwach ich najlepszy zawodnik (Zoltan Droth) przeszedł do jednego z najlepszych klubów europejskich Kairatu Ałmaty. Prowadzi reprezentacje Węgrów hiszpański trener Sito Rivera, który niedawno prowadził wykłady dla polskich trenerskich adeptów futsalu w Bielsku Białej. Sumując to wszystko uważam, że trzeba podchodzić do barażowego dwumeczu z dużą pokorą, ale także ze świadomością i przekonaniem o swojej wartości.
- Porównując te dwie reprezentacje, a w zasadzie ten futsal z tamtych lat i ten aktualny, to myślę, że obecnie zawodnicy oczekują gotowych rozwiązań i podania im wszystkiego na tacy. Kiedyś nasi futsalowi opiekunowie nie mieli aż tak dużej wiedzy, co powodowało, iż musieliśmy więcej improwizować i być bardzie kreatywni. Potrzebna była samoanaliza oraz umiejętność adaptacji w wielu sytuacjach. Wyciągając wnioski z tego optowałbym za swoistym „złotym środkiem”, aby zawodnicy byli samodzielni, kreatywni, odpowiedzialni, a rolą trenera byłoby ułożenie wszystkiego zgodnie z założeniami, zasadami i z poszanowaniem nakreślonej taktyki. Jeżeli to wszystko wprowadzimy w życie będzie można mówić o naszym modelu gry. Dzisiaj jesteśmy na dobrej drodze, aby tak stało się.
Są trenerzy, którzy działają na zasadzie tu i teraz, ale są też tacy, którzy planują na dłuższą metę. Jaka jest filozofia futsalu trenera Korczyńskiego?
- Nie ma gotowej wykładni. Te dwa modele wcale się nie wykluczają. Trzeba być cierpliwym, konsekwentnym, ale także wyznaczać sobie oraz zespołowi ambitne cele. Wysokie cele i następnie je realizować. Praca trenera to ciągła budowa i dążenie do ideału.
Polski futsal ciągle jest na tak zwanym niedoczasie. Brakuje pieniędzy. W połowie klubów ekstraklasy hale są pustawe. Reprezentacja wzbudza emocje oraz przyciąga kibiców. Ale, czy tylko na reprezentacji ma się opierać promocja oraz marketing futsalowy? Zauważyłem, że wszyscy niemal jak na zbawienie czekają na awans do finałów ME.
- „W niedoczasie” - ładnie powiedziane, a na dodatek tak subtelnie. Brutalnie to pewnie zabrzmiałoby, że jesteśmy w czarnej dziurze. W pytaniu jest mowa o klubach, więc pytam o definicje klubu. Dla mnie osobiście jest jeden klub i pewnie nie będę w tym oryginalny. Jest nim Rekord Bielsko Biała. Pozostałe w większości to „zespoły” lub „drużyny”. Każdy może to dowolnie interpretować. Wycofuje się jeden sponsor i już nie ma co zbierać. Co do kibiców oraz frekwencji, to jest jedno pytanie. Jak bardzo włodarzom zależy na owej meczowej frekwencji i jak działają w kierunku zapełnienia hal na meczach futsalu. I wracamy do pytania - „kluby” czy „zespoły”. Kluby mają struktury, grupy młodzieżowe i całą inną otoczkę. To wszystko tworzy pewną społeczność, która identyfikuje się z klubem i to ona napełnia widownię. Przynajmniej jej dużą część. Oczywiście na frekwencje wpływa także poziom sportowy, oprawy meczowe. I to są te działy, w których jest jeszcze wiele do zrobienia.
W Polsce mamy multum rozgrywek młodzieżowych z wieloma finałami MP w różnych kategoriach wiekowych. Ale jakoś nie przekłada się to na wielki pociąg zawodników do futsalu seniorskiego.
- Tak, mamy dużo rozgrywek młodzieżowych, ale to jeszcze nic nie znaczy. Uważam, że formuła powinna być inna. Bardziej regularna i rozbudowana. Może na zasadzie kilku turniejów i dopiero po nich wyłonienie najlepszej finałowej ósemki. Chłopcy podczas finałowego turnieju grają zbyt dużo meczów w krótkim czasie. I w ten sposób mecze są słabe i bardzo wolne, gdyż zawodnikom ubywa sił. Większość chłopaków nam znika po turnieju finałowym, bo jako kluby, czy nawet cała dyscyplina sportowa nie mamy im zbyt wiele do zaoferowania.
- Owszem szkolimy trenerów, ale jak to mówi klasyk – „tak krawiec kraje jak materiału staje”. I tak też wygląda nasza trenerska praca. Przykładowo w Hiszpanii selekcjonuje się z tysięcy zawodników, a u nas – jak już trenerzy mają komfort – to selekcjonują z dziesiątek tylko. Oni selekcjonują, a my bierzemy co jest. Tak więc może być tak, że trenerzy mogliby zrobić więcej, ale materiału ludzkiego nie staje albo ten materiał tego co chce trener nie wykona.
Ekstraklasa nadal będzie grała z podziałem na grupy oraz z podziałem punktów po rundzie zasadniczej. Z tego widać, że atrakcyjność rozgrywek przeważyła. Padają głosy, że nie należy dzielić punktów. Jak ocenia ten system szkoleniowiec.
- Każdy system ma swoich zwolenników oraz przeciwników. Każdy ma swoje wady i zalety. Tan aktualny sprawdził się w tym sezonie. Były emocje do samego końca rozgrywek. Były ciekawe, ekscytujące mecze. No i chyba było sprawiedliwie. Lecz wcale nie musi tak być w przyszłym roku. Wyobrażam sobie Tour de Pologne. Ucieka jeden lub dwóch kolarzy. Nagle po premii górskiej gdzieś tak na 2/3 etapu dyrektor Touru, Czesław Lang mówi: Stop! Mieliście 3 minuty przewagi, ale teraz musicie zaczekać na peleton i wasza przewaga zmniejszy się. I dodaje - robimy to, aby było ciekawiej.
Rekord Bielsko Biała wylosował dobrze zarówno w preeliminacjach, jak i kolejnej rundzie rozgrywek tej futsalowej Ligi Mistrzów. Może po latach ponownie polski klub zagości w elitarnych rundach?
Ostatnim, który tam był i to kilka lat wstecz była poznańska Akademia FC. Moim zdaniem wynik Rekordu pokaże jakość naszej ekstraklasy.
- To bardziej stwierdzenie niż pytanie. Odpowiadając zadam takie pytanie. Kto wie i pamięta, że Akademia doszła do grona 16 najlepszych drużyn Europy – niewielu. Potrzebny jest nie tylko wynik sportowy, ale także marketing. Najlepszym przykładem, wzorem w tym zakresie był Clearex. To prezes Wolny zgrał i wynik sportowy i marketing. A na dodatek jeszcze promocję poprzez telewizję i inne media. I tak to Clearex jest do dzisiaj najbardziej rozpoznawalnym klubem futsalowym w Polsce. To było zrobione z rozmachem i promowało niesamowicie naszą dyscyplinę. To perspektywa gry w tym zespole przyciągała niejednokrotnie młodych zawodników do futsalu. Podsumowując pytanie warto je postawić tak – Co zrobi prezes Szymura z ewentualnym sukcesem sportowym.
Prezesi klubów każdorazowo mówiąc o telewizji widzą w niej jakby panaceum na każde futsalowe zło. Czy nie przesadzają z tą wiarą?
- Obiektywnie mało jest meczów, które byłyby ciekawe i chciałoby się je oglądać w telewizji. Poziom w większości nie jest rewelacyjny, emocje jak na przysłowiowych rybach, tempo bardzo wolne, ogrom niewymuszonych błędów i niefrasobliwości. Do tego często puste trybuny, słaby przekaz, w tym choćby brak powtórek. To wszystko złożone razem nie jest wzorem na promocję. Raczej telewizyjną „tragedię”. Moim zdaniem kolejność zadań powinna być następująca – struktury i organizacja klubowa, wysoki poziom sportowy, frekwencja, oprawa meczowa i dopiero gdy poprzednie warunki nam się dobrze zgrają możemy myśleć o dobrej telewizyjnej promocji.
Czego trener Korczyński życzyłby w sferze organizacji włodarzom polskich klubów.
- Włodarzom życzę: cierpliwości, systematyczności i pokory jak u prezesa Szymury, wizji, rozmachu, wiary jak u prezesa Wolnego, pasji i oddania futsalowi jak u prezesa Sowińskiego. Chciałbym, aby wszyscy czerpali od nich akurat te dobre dla futsalu cechy. Przestrzegam natomiast wszystkich przed drogą na skróty, życiem na kredyt, „obietnicami” bez pokrycia, chęcią „kupienia” sukcesu. Następstwa takich działań maja później niezwykle opłakany skutek. I to dla całego polskiego futsalu.
Dziękuję z rozmowę i życzę sukcesów sportowych, spełniania planów.
Spisał - Andrzej Hendrzak