Jesús López García w czasie barażowego starcia Orła z Constractem w Lubawie Jesús López García w czasie barażowego starcia Orła z Constractem w Lubawie fot. Paweł Jakubowski / Constract Lubawa

Jesús López García: Bramkarze są jedną z mocnych stron polskiego futsalu

Trener bramkarzy w reprezentacji Węgier jest jednocześnie szkoleniowcem polskiego pierwszoligowca - Orła Jelcz-Laskowice. Przed pierwszym barażowym starciem z Węgrami rozmawiamy więc z osobą, która prawdopodobnie najlepiej zna możliwości obu drużyn. Jesús López García przyznaje, że choć w części odpowiadał za analizę gry polskiej kadry.


Panie trenerze: wiem, że względy osobiste (kobieta) przywiodły pana z Hiszpanii do Polski. Czy decydując się na zmianę zamieszkania, pojawił się plan na trenowanie polskiego klubu futsalowego?
- Nie, nie miałem takiego planu, prawie nie znałem polskiego futsalu. Musiałem wykonać kilka telefonów, dopóki prezes klubu z Jelcza-Laskowic nie zaprosił mnie do gry w drużynie KS Orzeł. Pierwszy kontrakt, jaki zawarłem z klubem, był jako gracz, bramkarz.

Oprócz prowadzenia pierwszoligowej drużyny Orzeł Jelcz Laskowice zajmuje się pan szkoleniem bramkarzy reprezentacji Węgier, której selekcjonerem jest Sito Rivera. Obecnie Polska i Węgry spotykają się w barażach o finały Futsal Euro Słowenia 2018. Czy Węgrzy oczekują analiz o polskim futsalu, indywidualnych ocen naszych zawodników?
- Dla mnie jest to wyjątkowa okazja, móc pracować w takim klubie jak Orzeł i jednocześnie należeć do reprezentacji Węgier. Sito był moim trenerem w dwóch ważnych etapach mojego życia jako zawodnik. Móc znów z nim współpracować, tym razem będąc w jego sztabie szkoleniowym, jest dla mnie powodem do dumy i sposobem na dalsze pogłębianie wiedzy na temat naszego sportu. W reprezentacji Węgier przygotowujemy się do tego meczu od dwóch miesięcy. Analiza graczy jest ważną częścią przygotowań, a tym razem dużą część tej analizy musiałem wykonać ja.

W klubie trenuje pan polskiego reprezentacyjnego golkipera Macieja Foltyna. Jak on wygląda sportowo na tle bramkarzy węgierskich?
- Jedną z mocnych stron polskiego futsalu są bramkarze. Teraz trener Andrzej Bianga ma trudny wybór, który z nich jest najlepszy w Polsce. Dla mnie Maciej Foltyn jest jednym z najbardziej kompletnych bramkarzy w Polsce, a za kilka lat w Europie - szybki, dobre odruchy, dobra gra nogami, lider na boisku i w drużynie. Na Węgrzech bramkarze nie są tak techniczni, ale obecnie mamy tam bramkarzy weteranów, którzy mają duże doświadczenie w krajowych i międzynarodowych turniejach. A we wszystkich dyscyplinach sportowych doświadczenie jest bardzo ważnym elementem.

Niedawno rozmawiałem z jednym z rosyjskich trenerów futsalu. Powiedział mi o kryteriach, jakie powinien spełniać zawodnik, który pragnie grać futsal. Są to szybkość, technika, inteligencja. Co pan sądzi o tym, jako przedstawiciel hiszpańskiej szkoły trenerskiej? Szczególnie dopytam o przygotowanie fizyczne.
- Osobiście uważam, że zawodnik futsalu musi mieć wiele zalet oprócz szybkości, techniki i inteligencji. W Hiszpanii dzieci zaczynają grać w futsal w wieku 6 lat, w niektórych klubach (także KS Orzeł) zaczynają przygodę z futsalem już w wieku 3 lat. System akademii, jaki mamy w Hiszpanii, jest chyba najlepszy. Kiedy zawodnik w wieku 19 lat zaczyna grać w pierwszej drużynie (seniorów), przeważnie gra w futsal przez 13 lat, a około 10 lat rywalizuje systematycznie w młodych ligach. Taki gracz ma futsal we krwi. Ale wracając do kryteriów, dla mnie bardzo ważna jest siła, taktyka i pozycja ciała zarówno w ataku jak i obronie.
Szkoleniowcy różnie traktują zawodników. Jedni jako kolegów, inni stosując wzmożoną dyscyplinę. Jakie zaobserwował pan różnice w podejściu trenera do zawodników w Polsce oraz w Hiszpanii?
- Myślę, że każdy trener jest inny, w różny sposób postrzega futsal i komunikację. Miałem bardzo dobrych trenerów, a każdy z nich był inny. W końcu wszyscy chcemy wygrywać. W wynikach lub w doskonaleniu naszych piłkarzy cel jest taki sam, ale sposób jego przekazania jest inny.

Co pana zdaniem jeszcze powinno być poprawione w polskiej piłce halowej, aby dopracowywać się coraz lepszych futsalistów? Być może nabór młodzieży jest tym czymś...
- Futsal w Polsce jest bardzo młodym sportem i tak jak wszystko, co jest nowe, potrzebuje czasu. Jedną z najważniejszych rzeczy, aby uzyskać lepszych graczy, jest przygotowanie trenerów. Kursy UEFA B, UEFA C lub spotkania, takie jak zorganizowane kilka miesięcy temu w Bielsku-Białej, są bardzo ważne, aby wymieniać informacje między trenerami i pomóc sobie nawzajem stawać się coraz lepszym. Rekrutacja młodych ludzi jest zawsze dobra na przyszłość, ale ciężko jest, jeżeli nie ma lig dla młodych ludzi, w których mogą się rozwijać i demonstrować swoje zalety. Dwa weekendowe turnieje w ciągu roku nie wystarczą, aby zwrócić uwagę młodych ludzi na ten sport.

Proszę powiedzieć, komu pan kibicuje w hiszpańskim futsalu? A przy okazji może zdradzi pan nam kto jest ulubionym zawodnikiem futsalowym hiszpańskim oraz polskim?
- Lubię być poinformowany co się dzieje w LNFS (Liga Nacional de Futbol Sala), o klubach, zawodnikach, trenerach. Szczególną sympatią darzę Palma FS, ponieważ byłem graczem tego klubu przez trzy lata i zawsze chcę, aby wygrywali. Ulubiony hiszpański zawodnik, to Miguelin (El Pozo Murcia). Jest jednym z kolegów, z którym najlepiej spędzałem czas, zarówno na boisku, jak i poza nim. Ulubiony polski zawodnik nazywa się Rafał Franz. Posiada on w sobie wiele dobrych cech jako piłkarz. Jest ważnym graczem w swoim klubie i w reprezentacji narodowej.

Dziękuje za rozmowę i do zobaczenia na parkietach. Orłowi życzę tych ekstraklasowych.

Rozmowę spisał Andrzej Hendrzak