Mistrzostwa Europy: Rosja - Polska 1:1
Po wspaniałej walce do końca polscy futsaliści zremisowali z aktualnymi wicemistrzami Europy i świata Rosjanami 1:1. Wyrównującą bramkę na kilka sekund przed ostatnią syreną strzelił Michał Kubik.
Rosja - Polska
1:1
Bramki: Iwan Cziszkała (36) - Michał Kubik (40).
Żółte kartki: Robert Gładczak, Michał Kubik.
Rosja: Georgij Zamatradze (Dimitrij Putiłow) - Eder Lima, Robinho, Danił Dawidow, Iwan Cziszkała - Dimitrij Łyskow, Romulo, Iwan Miłowanow, Siergiej Abramow, Artem Nijazow, Siergiej Abramowicz, Andriej Afansajew, Esquerdinha.
Polska: Michał Kałuża (Michał Widuch) - Mikołaj Zastawnik, Tomasz Lutecki, Marcin Mikołajewicz, Artur Popławski - Michał Kubik, Przemysław Dewucki, Robert Gładczak, Maciej Mizgajski, Dominik Solecki, Sebastian Wojciechowski (Mateusz Cyman).
Żółte kartki: Robert Gładczak, Michał Kubik.
Rosja: Georgij Zamatradze (Dimitrij Putiłow) - Eder Lima, Robinho, Danił Dawidow, Iwan Cziszkała - Dimitrij Łyskow, Romulo, Iwan Miłowanow, Siergiej Abramow, Artem Nijazow, Siergiej Abramowicz, Andriej Afansajew, Esquerdinha.
Polska: Michał Kałuża (Michał Widuch) - Mikołaj Zastawnik, Tomasz Lutecki, Marcin Mikołajewicz, Artur Popławski - Michał Kubik, Przemysław Dewucki, Robert Gładczak, Maciej Mizgajski, Dominik Solecki, Sebastian Wojciechowski (Mateusz Cyman).
Rosjanie prowadzili grę i to oni mieli więcej okazji na otwarcie wyniku. Grali jednak zbyt efektownie, a za mało efektywnie, często popisując się nieskutecznymi sztuczkami technicznymi. Tak było przy kilku stałych fragmentach gry. Składania się do przewrotki przez Edera Limę może wywoływało aplauz na trybunach, ale zmiany rezultatu nie przynosiło, podobnie jak bomby po przerzutach z rzutów rożnych.
Po dwóch groźnych próbach naturalizowanego Brazylijczyka Robinho, jeszcze bliżej otwarcia wyniku był w 31. minucie Siergiej Abramow. Samotnym rajdem zdołał on wymanewrować całą obronę drużyny Błażeja Korczyńskiego, dopiero z pustej już bramki piłkę wybił Mikołaj Zastawnik. W odpowiedzi dwukrotnie po kornerach swojej szansy mocnymi strzałami z dystansu szukał Maciej Mizgajski, ale na posterunku czuwał Georgij Zamtaradze.
Dopiero w 36. minucie Rosjanie koronkową akcją całego zespołu zdołali "rozklepać" polską defensywę, a strzałem w długi róg Michała Kałużę pokonał Iwan Cziszkała. Polacy próbowali więc grać z wycofanym bramkarzem. Długo nie przyniosło to skutku w postaci wyrównania. Dopiero na 10 sekund przed końcem pięknym strzałem od słupka popisał się Michał Kubik, doprowadzając do sensacyjnego remisu. Szczęśliwy strzelec przyznał po meczu, że ostatnie sekundy wcale się nie dłużyły - adrenalina była już zbyt duża. Końcową syreną Polacy przyjęli z euforią, po chwili poszli dziękować kibicom, którzy przez cały mecz dopingowali nasz zespół.
W czwartek Polacy zagrają z Kazachami, którzy są już z pewnością świadomi, że nie czeka ich spacerek. Niezależnie od wyniku nie będzie tak, że już za dwa dni dowiemy się, że biało-czerwoni wracają do domu. "Kupili" sobie czas co najmniej do soboty, do starcia Rosja - Kazachstan. A gdyby w czwartek wygrali, nie będą musieli nawet oglądać się na innych.
Polska reprezentacja w eliminacjach zremisowała 1:1 z mistrzem Europy, w finałach z wicemistrzem, czemu w czwartek, po starciu z trzecią drużyną starego kontynentu, też nie mielibyśmy się cieszyć z końcowego rezultatu?
Etykiety