Mistrzostwa Europy: Polska - Kazachstan 1:5 fot. Aśka Żmijewska (fb.com/futsalovee)

Mistrzostwa Europy: Polska - Kazachstan 1:5

Dwie różne połowy zagrała reprezentacja Polski z Kazachstanem w swoim drugim meczu na mistrzostwach Europy. W pierwszej biało-czerwoni nie poradzili sobie z presją, nie stwarzali praktycznie żadnego zagrożenia pod bramką Higuity i przegrywali 0:4. W samej drugiej części był remis 1:1, choć to podopieczni Błażeja Korczyńskiego byli stroną dominującą.
 

Polska Polska - KazachstanKazachstan
1:5

Bramki: Dominik Solecki (28) - Taynan (3), Birżan Orazow (9), Sierik Żamankułow (20), Michaił Pierszyn (20), Douglas Junior (37).
Żółte kartki: Mikołaj Zastawnik - Douglas Junior.
Polska: Michał Kałuża, Michał Widuch - Mikołaj Zastawnik, Tomasz Lutecki, Marcin Mikołajewicz, Artur Popławski - Michał Kubik, Przemysław Dewucki, Mateusz Cyman, Robert Gładczak, Maciej Mizgajski, Dominik Solecki, Tomasz Kriezel, Sebastian Wojciechowski.
Kazachstan: Higuita (Grigorij Szamro) - Aleksandr Dowgań, Czingiz Jesenamanow, Douglas Junior, Daurien Nurgożyn - Taynan, Sierik Żamankułow, Dinmuchambiet Sulejmienow, Michaił Pierszyn, Daurien Tursagułow, Albiert Akbalikow, Birżan Orazow (Pawieł Taku).

Pierwsza połowa była w wykonaniu biało-czerwonych bardzo słaba. Ustawiany początkowo wysoki pressing nie przynosił przechwytów, za to szybcy Kazachowie nie mieli problemu z mijaniem Polaków w pojedynkach jeden na jeden. Pierwszą bramkę rywale strzelili już w trzeciej minucie. Naturalizowany Brazylijczyk Taynan wykorzystał bierność polskiej defensywy przy rzucie rożnym. Na 2:0 podwyższył Birzan Orazow, finalizując kontrę i wgranie na długi słupek Dinmuchambieta Sulejmienowa. Po drodze Tomasz Kriezel faulował Kazacha, od którego atak się zaczął. Za Sulejmienowem nie zdążył już wrócić.

Dwubramkowe prowadzenie było i tak korzystnym rezultatem, zważywszy na to, że przez 20 minut Polacy oddali zaledwie jeden celny strzał na bramkę Higuity (nie licząc wyrzutu ręką Michała Kałuży, po którym o mały włos brazylijsko-kazachski golkiper sam nie wrzucił sobie piłki do bramki). Ostatnie sekundy pierwszej części pozwoliły jednak drużynie ze wschodu podwoić dorobek. Klasyczną akcję z wgraniem na długi słupek zakończył Sierik Żamankułow, a później Michaił Pierszyn skutecznie wykonał przedłużony rzut karny po zupełnie niepotrzebnym faulu Tomasza Luteckiego.
Na drugą połowę polski zespół wyszedł zupełnie odmieniony. Biało-czerwoni bronili agresywnie, strzelając przy każdej nadarzającej się okazji. W efekcie w pierwszych minutach całkowicie przyćmili Kazachów. Zwiastunem emocji był atak w polu karnym rywali Sebastiana Wojciechowskiego na Douglasa Juniora, w wyniku którego o mały włos Higuita nie wyciągał piłki z siatki po raz pierwszy. Dobrej okazji w 25. minucie nie wykorzystał też Tomasz Kriezel. Po dwóch minutach ten ostatni w końcu trafił do siatki, ale po gwizdku po niesłusznie (? - sędziowie byli wyjątkowo wyczuleni na każde starcie z udziałem zawodnika FC Toruń).

Regularny ostrzał bramki golkipera aktualnych wciąż brązowych medalistów ME i festiwal niewykorzystanych okazji zakończył w 28. minucie Dominik Solecki, efektownym wolejem otwierając wynik po polskiej stronie.

O ile w pierwszych dwudziestu minutach liczba strzałów na bramkę Higuity nie mogła zadowalać, o tyle w drugiej, już w 30. minucie liczba celnych uderzeń po obu stronach była identyczna. Kolejne gole jednak nie wpadały, choć swojej szansy szukali wszyscy, łącznie z Michałami Kałużą i Widuchem, którzy po razie próbowali zaskoczyć swojego vis-a-vis. Na nieco ponad pięć minut przed końcową syreną trener Błażej Korczyński zdecydował się na grę z lotnym bramkarzem. Nie okazało się to jednak receptą na sukces. Higuita dobrze spisywał się między słupkami, a jego koledzy jeszcze podwyższyli wynik, po efektownym dobiciu przez Douglasa uderzenia w poprzeczkę autorstwa Taynana. Później groźniejsi byli już Kazachowie i szans na wyrównanie nie było.

Mimo porażki, Polacy wciąż mają teoretyczne szanse na awans do ćwierćfinału. By tak się stało, Kazachstan musiałby wygrać z Rosją wyżej, niż z Polakami. Trener Błażej Korczyński jest jednak realistą. Na konferencji prasowej po meczu ocenił, że udział jego drużyny w UEFA Futsal Euro 2018 już się zakończył.