Anglia - Polska 4:5 w drugim meczu towarzyskim
Biało-czerwoni w rewanżowym starciu z Anglikami przegrywali 0:2 i 2:4, ale dzięki klasycznemu hat-trickowi Sebastiana Leszczaka w drugiej połowie zapisali na swoim koncie jubileuszowe, dziesiąte zwycięstwo z reprezentacją Lwów.
Anglia - Polska
4:5
Bramki: Stuart Cook (8), Raoni Medina (12), Max Killman (28), Will Rooke (29) - Tomasz Kriezel (18), Amadeusz Pasierb (22), Sebastian Leszczak 3 (31, 34, 39).
Żółte kartki: James Webb, Richard Ward - Łukasz Biel.
Anglia: Jonny Sim (Mark Croft) - Max Killman, Raoni Medina, James Webb, William Wallace - Russell Goldstein, Doug Reed, Robert Bettson, Liam Palfreeman, Richard Ward, Stuart Cook, Will Rooke, Jason Kilbride, Curtis Mason.
Polska: Michał Kałuża, Bartłomiej Nawrat - Amadeusz Pasierb, Mikołaj Zastawnik, Tomasz Lutecki, Tomasz Kriezel - Łukasz Biel, Maciej Mizgajski, Adam Wędzony, Marcin Mrówczyński, Sebastian Leszczak, Bartłomiej Sitko, Sebastian Wojciechowski (Robert Gładczak).
Żółte kartki: James Webb, Richard Ward - Łukasz Biel.
Anglia: Jonny Sim (Mark Croft) - Max Killman, Raoni Medina, James Webb, William Wallace - Russell Goldstein, Doug Reed, Robert Bettson, Liam Palfreeman, Richard Ward, Stuart Cook, Will Rooke, Jason Kilbride, Curtis Mason.
Polska: Michał Kałuża, Bartłomiej Nawrat - Amadeusz Pasierb, Mikołaj Zastawnik, Tomasz Lutecki, Tomasz Kriezel - Łukasz Biel, Maciej Mizgajski, Adam Wędzony, Marcin Mrówczyński, Sebastian Leszczak, Bartłomiej Sitko, Sebastian Wojciechowski (Robert Gładczak).
Biało-czerwoni przegrywali 0:2, tymczasem sami mieli kilka okazji na strzelenie gola. Jeszcze przy remisie kolejno próbowali Lutecki, Marcin Mrówczyński i Adam Wędzony, a tuż przed inauguracyjnym trafieniem w dziwny sposób Lutecki nie zamknął na długim słupku wgrania Mikołaja Zastawnika. Przy 1:0 z kolei w słupek trafił Łukasz Biel, a Jonny Sim efektowną paradą wybił na róg strzał Wędzonego.
Dwie bramki prowadzenie to już nie przelewki. Polacy po kilku minutach wzięli się do pracy, w efekcie bramkę Sima szturmowali Mrówczyński, Biel, Pasierb i Kriezel. Trafił w końcu ten ostatni - na niecałe dwie minuty przed syreną oznaczającą przerwę nasi reprezentanci wyprowadzili kontrę 3 na 1. Strzał Luteckiego golkiper jeszcze obronił, ale skutecznie do siatki dobił zawodnik FC Toruń. Gospodarze reklamowali przy tej okazji faul, ale nierówno sędziujący brytyjscy arbitrzy (raz odgwizdywali zwykłe wybloki, innym razem nie widzieli ewidentnych przepchnięć) pozostali na ich protesty niewzruszeni.
Wtedy do akcji wszedł ten, który miał okazać się bohaterem spotkania. Głodny gry Sebastian Leszczak po wyrzucie Nawrata aż pod samą linię końcową poradził sobie z Killmanem i z ostrego kąta pokonał Sima. Po minucie po raz trzeci obramowanie bramki zatrzymało Polaków, gdy w poprzeczkę przylutował Mizgajski, w starym stylu wbiegając z ławki do strzału jako wycofany bramkarz. Ale to tylko opóźniło doprowadzenie do remisu. Koronkową akcję całego zespołu, z największym wkładem Wędzonego, sfinalizował do pustej bramki Leszczak. A gdy ten sam zawodnik na minutę przed końcem po cudownym zagraniu Pasierba minął bramkarza i sfinalizował hat-tricka, Michael Skubala, trener Anglików, aż złapał się za głowę. Pierwsze w historii nieformalnie punkty jego reprezentacji w starciu z Polską przeszły mu koło nosa.
Ciekawie wyglądała ta odmłodzona reprezentacja. Dalszy ciąg już na jesieni, teraz reprezentantów czekają zasłużone wakacje.
Etykiety