Mecz towarzyski U19: Polska - Białoruś 2:3 fot. dzięki uprzejmości BSF Bochnia/ Marcin Kalinowski

Mecz towarzyski U19: Polska - Białoruś 2:3

W drugim towarzyskim spotkaniu reprezentacji do lat 19 Polski i Białorusi lepsi okazali się goście, wygrywając 3:2. W pierwszym, środowym meczu był remis.
 

Polska Polska - BiałoruśBiałoruś
2:3

Bramki: Bartosz Borowik (2), Paweł Lisiński (30) - Daniła Dowgiel (1), Daniił Kriwicki (9), Dmitrij Szwiedko (32).
Żółte kartki: Michał Groń - Ilja Supanowicz.
Sędziowali: Katarzyna Netkowska i Mariusz Krupa (Polska).
Polska: Patryk Puzio, Krzysztof Iwanek - Michał Groń, Jakub Raszkowski, Paweł Lisiński, Bartosz Borowik - Jakub Konon, Mateusz Matlęga, Mateusz Prokop, Piotr Matras, Tomasz Palonek, Konrad Jekiełek, Dawid Olszowski (Patryk Pietyra).
Białoruś: Kiriłł Pisaruk (Artem Pietuchow) - Ilja Supanowicz, Aleksandr Malinowski, Artem Koniuchow, Daniła Dowgiel - Nikita Gorbukow, Daniił Kriwicki, Roman Mokin, Wiaczesław Woronin, Alaksiej Jazwinski, Anton Papowicz, Dmitrij Szwiedko (Władisław Woronin).
Białorusini wyszli na prowadzenie już w 21. sekundzie spotkania, ale jeszcze zanim zmieniły się wyjściowe czwórki, na tablicy wyników był już remis. Goście zagrali jednak ze znacznie większą pasją, niż dwa dni wcześniej. W środę bazowali głównie na obronie, w rewanżu nie bali się prowadzić gry i często wychodziło im to z powodzeniem. W 9. momencie przyjezdni znów prowadzili, tym razem po strzale Daniiła Kriwickiego. O tym zawodniku prawdopodobnie jeszcze usłyszymy - choć powołany był jako futsalista nieźle w Polsce znanej Stolitsy Mińsk, to obecnie trenuje on w młodzieżowej akademii Interu Movistar w Hiszpanii. A ma zaledwie 16 lat.
Po przerwie trener Łukasz Żebrowski zdecydował się zmienić na bramce Patryka Puzię i wprowadził w jego miejsce Krzysztofa Iwanka, często podłączającego się do działań ofensywnych. Gra w przewadze pozwoliła biało-czerwonym przejąć inicjatywę i przycisnąć rywali. W końcu udało się wyrównać za sprawą trafienia Pawła Lisińskiego. Ale z remisu Polacy nie cieszyli się nawet pełnych dwóch minut, bo po raz trzeci Białorusinów po asyście Daniła Dowgiela wyprowadził Dmitrij Szwiedko. Przyjezdni kończyli drugą połowę z pięcioma przewinieniami na koncie (pierwszą zresztą też), ale szóstego faulu nie udało się sprowokować, a dobrze radzący sobie w obronie podopieczni Aleksandra Czernika nie dali sobie wydrzeć wygranej.

W pierwszym meczu w Bochni, w środę, padł wynik 4:4.