Robert Gładczak: Gol strzelony Brazylii cieszy. Wynik już mniej fot. Aśka Żmijewska

Robert Gładczak: Gol strzelony Brazylii cieszy. Wynik już mniej

Reprezentacja Polski przegrała we wtorek z Brazylijczykami 2:7. Premierowe trafienie w bydgoskiej „Łuczniczce” zanotował Robert Gładczak, czym wzbudził wielką euforię na trybunach. – W CV ta bramka z Brazylią zostanie zapisana – mówił po spotkaniu.

Biało-czerwoni postawili się wyżej notowanemu przeciwnikowi. Nasi rodacy wyprowadzili całkiem sporo groźnych ataków. Szkoda, że tylko dwa z nich zostały zwieńczone trafieniami. Możliwości na zdobycie goli było więcej.

- Wydaje mi się, że wynik może nie powinien być tak wysoki. Wydaje mi się również, że mieliśmy trochę więcej sytuacji. Fajnie, że z takim zespołem jak Brazylia staraliśmy się szukać gry, a nie tylko wybijać piłki. Sądzę, że mamy bardzo fajny materiał do analizy. Myślę, że wyciągniemy z tego wnioski i w przyszłości będziemy mogli pójść krok do przodu – stwierdził Robert Gładczak.

Podopieczni trenera Błażeja Korczyńskiego dobrze weszli we wtorkowy pojedynek. Od samego początku prezentowali bojowe nastroje, a już w trzeciej minucie zdołali otworzyć wynik rywalizacji. Brazylijski golkiper odbił strzał Mikołaja Zastawnika, a następnie piłka znalazła się pod nogami Roberta Gładczaka, który nie miał najmniejszych problemów z wpakowaniem jej do siatki. - Na pewno gdzieś to cieszy, ale wynik cieszy już mniej. W CV ta bramka z Brazylią zostanie zapisana – dodał reprezentant Polski.

Polacy przegrali oba mecze towarzyskie z Brazylijczykami. Nie jest to jednak żadna ujma, bo to przecież bardzo silny przeciwnik. - Nie uważam, że wstydem jest przegrać z Brazylią 2:7. Z mojego punktu widzenia, ten wynik jest za wysoki. Mógłby być bardziej kontaktowy. Mamy fajną lekcję i na pewno wyciągniemy z tego wnioski – przyznał Gładczak.

Czym pojedynek w Bydgoszczy różnił się od polsko-brazylijskiego starcia w Koszalinie? - Trzeba na spokojnie obejrzeć wideo i wtedy będę mógł ocenić, czym ten mecz się różnił. Wydaje mi się, że może skutecznością. Mieliśmy dogodne sytuacje, mogliśmy zachować chłodną głowę i je wykorzystać – ocenił autor premierowej bramki we wtorkowym meczu.

Na trybunach bydgoskiej „Łuczniczki” zasiadło około 2 tys. widzów. Frekwencja może nie była zbyt okazała, ale istotne jest to, że zgromadzeni kibice potrafili stworzyć dobrą atmosferę. - Wielkie brawa dla publiczności. Bardzo fajnie, że przyszli na mecz. Bydgoszcz nie ma klubu w ekstraklasie, a jednak trochę ludzi zasiadło na trybunach. Ludzie może patrzą na futsal z przymrużeniem oka, ale jest to dla nich jakaś rozrywka. Fajnie, że byli na tym meczu – podsumował Robert Gładczak.