Błażej Korczyński: W takim meczu trzeba cieszyć się z momentów fot. Futsal-Polska/ Paweł Jakubowski

Błażej Korczyński: W takim meczu trzeba cieszyć się z momentów

Za reprezentacją Polski dwa mecze towarzyskie z Brazylią. Co prawda oba zakończyły się porażkami biało-czerwonych, ale nie wynik był najważniejszy. Selekcjoner naszej reprezentacji przyznał, że trzeba cieszyć się z dobrych momentów. - Trudniejszego meczu już nie będziemy mieli. Ciężej nie będzie – powiedział Błażej Korczyński po spotkaniu w Bydgoszczy.

Polsko-brazylijska konfrontacja w bydgoskiej „Łuczniczce” zakończyła się rezultatem 2:7 na korzyść reprezentacji Brazylii. - Były dobre momenty. W takim meczu trzeba cieszyć się z momentów. Wiadomo, że my nie będziemy dominować nad Brazylią. Jeżeli w pierwszym meczu było siedem dobrych minut, teraz dziewięć, to z tego też trzeba się cieszyć. Trochę zabrakło sił. Do 19. minuty drugiej połowy mieliśmy jeden faul. Trzy lub cztery faule mogłyby zamienić się na to, że zatrzymalibyśmy w okolicach środka boiska dwie czy trzy akcje bramkowe. Nie mówię, że każę zawodnikom faulować. To jest jednak element gry. Jeżeli my przegrywamy 2:7 i mamy jeden faul, to znaczy, że graliśmy czysto i daliśmy się ogrywać z każdej strony. Trzeba nad tym popracować, bo za łatwo przegrywamy pojedynki. Rywale to zawodnicy wyselekcjonowani z najlepszej nacji świata – stwierdził selekcjoner reprezentacji Polski. – Nie chcę usprawiedliwiać ani chłopaków, ani siebie ­- zaznaczył jednak.

Jaki był główny cel na wtorkowe spotkanie? - Chciałem, żebyśmy grali w piłkę. Jestem zadowolony z tego, że długimi fragmentami chłopcy starali się to robić. Traktuję to jako pozytyw. Strzeliliśmy dwie bramki. Mikołaj Zastawnik miał jeszcze ze dwie sam na sam. Michał Marek ładnie się obrócił i trafił w spojenie. Myślę, że były jeszcze dwa czy trzy momenty, w których mogliśmy strzelić bramkę. W pierwszej połowie Piotr Łopuch też miał okazję. Kilka bramek mogliśmy jeszcze zdobyć. Z takim rywalem jest to trudne. Należy cieszyć się z małych rzeczy i robić małe kroki. Trudniejszego meczu już nie będziemy mieli. Ciężej nie będzie. Jeżeli tak graliśmy z Brazylią, to mam nadzieję, że swobodniej będzie nam się grało w eliminacjach z Finlandią czy Gruzją i wtedy to już my będziemy stroną dominującą – dodał Korczyński.

Polscy futsaliści mogli zdobyć więcej bramek niż udało im się wywalczyć. Sytuacje stwarzali, ale nie zawsze udawało im się je kończyć celnymi uderzeniami. Czy wobec tego pozostaje niedosyt, że nasza reprezentacja zainkasowała tylko dwa trafienia? - Musimy być realistami. Brazylijczycy mieli jeszcze więcej niewykorzystanych sytuacji. Cieszmy się z tych momentów, które mieliśmy – z tego, co strzeliliśmy i co stworzyliśmy. Wyciągajmy wnioski, idźmy do przodu, bo będzie tylko lepiej – ocenił trener.

Wtorkowy mecz reprezentacji Polski z poziomu trybun bydgoskiej „Łuczniczki” śledziło około 2 tysięcy widzów. Na tle pozostałych polskich miast, frekwencja w mieście nad Brdą wypadła blado. Jeżeli porównamy ją z zainteresowaniem meczami Brazylijczyków w Hiszpanii czy Serbii, to możemy mówić o przepaści. - W Częstochowie było 6,5 tys., w Koszalinie – 4,5 tys. W Bydgoszczy hala zapełniła się w  jednej trzeciej. A przyjechała najlepsza drużyna świata, zawodnicy z Barcelony i Madrytu. W Hiszpanii było po 14 tysięcy widzów, a w Serbii, gdzie Brazylijczycy grali tydzień temu, było 12 i 14 tysięcy osób – zauważył Błażej Korczyński.