Tomasz Kriezel: Najważniejsze, żeby dojechały głowy fot. Futsal-Polska/ Paweł Jakubowski

Tomasz Kriezel: Najważniejsze, żeby dojechały głowy

- Czasami lepiej przegrać z mocniejszym od siebie, niż po raz kolejny wygrać z zespołem słabszym, gdzie oprócz wygranej to za dużo nam nie da - ocenia po sparingach z Brazylią Tomasz Kriezel z FC Toruń.

Futsal-Polska: Za tobą mecze z Brazylią, jak je ocenisz w wykonaniu biało-czerwonych?

Tomasz Kriezel: Z pewnością były to pożyteczne spotkania. Trener cały nasz sztab będzie miał dużo materiałów do analizy. Doskonale wiemy, z jakiej półki był rywal i zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie ciężko choćby o remis w którymś z tych meczów. Aczkolwiek wydaje mi się, że spotkania nie były złe czy wręcz tragiczne w naszym wykonaniu. Staraliśmy się grać w piłkę, zamiast wybijać piłkę na auty czy rzuty rożne, chcieliśmy nawiązać walkę. Także nie mogę powiedzieć, że te mecze to był stracony czas. Uważam, że wręcz przeciwnie.

Mecz w Koszalinie, a mecz w Bydgoszczy, czym się różniły te spotkania?

Według mnie pierwszy mecz, ten w Koszalinie, był dla nas lepszy, pograliśmy więcej piłką i przede wszystkim mieliśmy więcej sił, a wiadomo, że takimi zawodnikami jak Brazylijczycy trzeba było na parkiecie zostawić mnóstwo sił i energii. Dużo wysiłku musieliśmy poświecić przede wszystkim defensywie, gdyż przeciwnicy bardzo dobrze operują piłką. Mecz w Bydgoszczy... no cóż, jeszcze pierwsza połowa w miarę dobra w naszym wykonaniu, natomiast z biegiem czasu tych sił było coraz mniej i popełnialiśmy coraz więcej błędów, co przenosiło się na wynik.

Teraz Brazylia, wcześniej sparingi z Rosją, przeciwnicy z najwyższej półki, myślisz, że to zaprocentuje w przyszłości?

Z pewnością zaprocentuje. Jak się uczyć, to od najlepszych, a obie reprezentacje są zaliczane do światowej czołówki. Mnie osobiście bardzo cieszy to, że te sparingi są z rywalami z topu. Taki przeciwnik na pewno obnaży więcej naszych błędów, wskaże nam, co mamy poprawiać, a co funkcjonuje prawidłowo. Także czasami lepiej przegrać z mocniejszym od siebie, niż po raz kolejny wygrać z zespołem słabszym od siebie, gdzie oprócz wygranej to za dużo nam nie da.

Podczas zgrupowań, trener Korczyński bardziej stawia na motorykę, fizyczność czy może aspekt taktyczny?

Podczas zgrupowań tak naprawdę nie mamy za dużo czasu, spotykamy się co dwa miesiące, a przeciętne zgrupowanie trwa około tygodnia, w trakcie którego musimy wszystko połączyć i wycisnąć z tego jak najwięcej. Przygotowanie motoryczne powinno następować głównie w klubach, gdzie spędzamy o wiele więcej czasu, a na zgrupowanie powinniśmy przyjeżdżać gotowi pod tym względem. Ale nie do końca tak jest, także i nad tym starliśmy się popracować. Często tak jest, że na treningach z reprezentacją najpierw musimy sobie przypomnieć, co robiliśmy poprzednio. Trener się trochę śmieje, że musi się z nami cofać do początku i przypominać nam, jak mamy grać (śmiech). Teraz również współpracę ze sztabem zaczął trener Jakub Podgórski, który jest od przygotowania motorycznego i pod tym względem zrobił nam naprawdę fajne treningi.

Było to pierwsze zgrupowanie bez Marcina Mikołajewicza, który zakończył karierę reprezentacyjną. Ty z „Mikim” graliście w jednej czwórce i widać było, że teraz trener szukał zastępstwa w to miejsce.

Z Marcinem w kadrze graliśmy już przez lata, co przekładało się na nasze zgranie, byliśmy przyzwyczajeni do tej „naszej” czwórki, natomiast wydaje mi się, że trener też szukał zawodnika lewonożnego, w naszej formacji do tej pory nie było nikogo takiego. Według mnie Piotrek Łopuch na tej pozycji zaprezentował się naprawdę bardzo fajnie, a czy tak zostanie, to czas pokaże, Marcina na chwilę obecną będzie ciężko zastąpić, aczkolwiek w kadrze każdy z każdym powinien być mniej lub bardziej zgrany, tak żeby w razie potrzeby zawsze mogło dojść do rotacji bez uszczerbku na jakości.

Grała Polska z Brazylią, ale grali też inni, np. Finlandia wygrała z Hiszpanią, co jest szczególnie ciekawe w związku ze zbliżającymi się eliminacjami.

Znamy wynik Finów z Hiszpanami. Ci drudzy co prawda nie byli w najmocniejszym składzie, aczkolwiek mimo to ten rezultat to nie lada niespodzianka. Zdajemy sobie sprawę, że Finlandia nie jest słabym zespołem. My z nimi doznaliśmy już porażki, także na pewno nie możemy ich lekceważyć. Aczkolwiek trzeba przyznać, że mecze sparingowe to nie to samo, co eliminacje, także myślę, że Hiszpania podczas meczu o stawkę już na taką wpadkę by sobie nie pozwoliła.

Co według ciebie powoduje to, że zawodnicy z Polski nie wyjeżdżają za granicę? Zawodnicy z krajów na naszym poziomie, takich jak Łotwa czy Węgry, występują poza domem - chociażby Janis Pastars w Jelczu-Laskowicach.

Ciężko mi powiedzieć od czego jest to uzależnione. Na pewno brakuje nam sukcesu międzynarodowego, żeby się pokazać; pokazać to, że w Polsce również są wartościowi zawodnicy grający w futsal. Jednym z takich aspektów, które powodują, że Polacy nie wyjeżdżają za granicę, jest aspekt finansowy. Wiadomo, że w polskim futsalu nie zarabia się nie wiadomo jakich pieniędzy, aczkolwiek myślę, że ci najlepsi nie mogą już narzekać na wynagrodzenie. Jak się uczyć, to od tych najlepszych, dlatego tacy zawodnicy najchętniej wyjechaliby do Hiszpanii czy Włoch, gdzie o dobre pieniądze nie jest wcale prościej niż w Polsce i żeby otrzymać wypłatę pozwalającą na samodzielne utrzymanie trzeba by poświeć trochę czasu.

Niedawno FC Toruń poinformował, że przedłużyłeś kontrakt na kolejne dwa lata, co ciebie skłoniło do pozostanie w Grodzie Kopernika?

Jestem bardzo zadowolony z przedłużenia kontraktu na kolejne dwa lata, udało mi się dojść do porozumienia z prezesem Stasiukiem. Toruń bez wątpienia jest bardzo fajnym miastem, drużyna rywalizuje o najwyższe cele, dobrze się rozumiem i dogaduje z chłopakami w szatni, dodatkowo w Toruniu jestem ze swoją narzeczoną, którą zresztą tutaj poznałem, także tak naprawdę nie miałem powodów, żeby stąd wyjeżdżać.

Teraz przed tobą i twoją drużyną runda finałowa i walka o medale, w rundzie zasadniczej w meczach przeciwko zespołom z „szóstki”, na 30 możliwych punktów zdobyliście 13, zapowiada się ciężka walka?

Na pewno w sezonie zasadniczym nie szło nam najlepiej w meczach z górną częścią tabeli. Miejmy nadzieje, że tym razem się to odwróci i zaczniemy przeciwko nim punktować. Przede wszystkim muszą nam „dojechać głowy”. Najważniejsze, żeby ten mental poprawnie zadziałał i wtedy jestem spokojny o 3 punkty w każdym meczu.

W tym sezonie jesteś najlepszym strzelcem swojego zespołu, przykładasz do tego jakąś uwagę czy skupiasz się na innych elementach gry?

Nieszczególnie przykładam do tego wagę, gdyż wiadomo - bez kolegów tych bramek bym nie strzelił, a to czy gola zdobędę ja, czy ktoś inny, nie ma żadnego znaczenia. Najważniejsze, że te bramki wpadają i że możemy na swoim koncie zapisywać kolejne zwycięstwa.

Rozmawiał Filip Janowski