Niedosyt po Turnieju Państw Wyszehradzkich. „Zakładaliśmy wygraną”
Reprezentacja ma za sobą Turniej Państw Wyszehradzkich, w czasie którego nie zachwyciła. Jak przyznaje Bartłomiej Nawrat, celem był triumf w trzydniowych zmaganiach, a skończyło się na ostatnim miejscu.
- Myślę, że mogłem zagrać lepiej, czym pomógłbym drużynie uzyskać lepsze wyniki - mówi Nawrat, który grał cały wygrany mecz z Węgrami i pół przegranego z Czechami. - Jeśli chodzi o końcowy wynik, to nie jest on najlepszy, gdyż założyliśmy sobie, że chcemy wygrać turniej, a to nam się nie udało – powiedział bramkarz polskiej reprezentacji.
Jak słusznie zauważył nasz rozmówca, impreza z udziałem Polski, Czechy, Słowacji i Węgier odbywa się rokrocznie, w związku z czym zespoły dobrze się znają. – Turniej ten jest rozgrywany co rok, więc zespoły znają swoje zalety i mankamenty, także żadna drużyna niczym nas nie zaskoczyła – stwierdził golkiper.
W tym roku Turniej Państw Wyszehradzkich odbywał się w Krośnie. Na trybunach nie brakowało sympatyków reprezentacji Polski. - Oczywiście hala nie była wypełniona po brzegi, ale też nie była pusta. Na pewno sporą część widowni stanowiły dzieci, które starały się dopingować cały czas. Mam nadzieję, że podobał im się futsal i może za jakiś czas same zaczną uprawiać tę dyscyplinę. Po każdym meczu kibice podchodzili do nas, aby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie czy chwilkę porozmawiać. Zawsze takie spotkanie twarzą w twarz z kibicami jest bardzo miłe – przyznał doświadczony reprezentant Polski.