Mikołaj Zastawnik: Nie zasłużyliśmy na ostatnie miejsce fot. Futsal-Polska/ Paweł Jakubowski

Mikołaj Zastawnik: Nie zasłużyliśmy na ostatnie miejsce

Podczas tegorocznej edycji Turnieju Państw Wyszehradzkich Mikołaj Zastawnik zdobył dwie bramki, ale zaliczył też trafienie samobójcze. – Uważam, że w każdym meczu mógłbym dać drużynie nieco więcej. Kto wie, czy eliminujący tylko moje błędy lub poprawiając skuteczność, nie zajęlibyśmy pierwszego miejsca? – zastanawia się reprezentant Polski.

- W pierwszym meczu, przegranym ze Słowacją, oddałem najwięcej strzałów z drużyny, nie strzelając żadnej bramki. W trzecim, przy stracie trzeciej bramki, mogłem zachować się dużo lepiej. Kto wie, czy eliminując tylko moje błędy lub poprawiając skuteczność, nie zajęlibyśmy pierwszego miejsca? Niestety, czasu nie cofnę. Natomiast mimo wszystko uważam, ze nie zasłużyliśmy na ostatnie miejsce. Przede wszystkim musimy poprawić skuteczność pod bramką rywala i szanować stwarzane sytuacje oraz przygotowywać się lepiej mentalnie do meczu – mówi Mikołaj Zastawnik.

Podczas turnieju w Krośnie rywale niczym nie zaskoczyli naszej reprezentacji. Dobrze znamy się z tymi drużynami, bo przecież często się z nimi mierzymy. Wynik osiągnięty w Turnieju Państw Wyszehradzkich był istotny, ale najważniejsze dopiero przed nami.

- Na tym zgrupowaniu tylko powierzchownie analizowaliśmy przeciwników, z którymi przyszło nam grać. Każda drużyna zna się doskonale. Nie bierzemy udziału w turnieju pierwszy raz. Przegraliśmy na własne życzenie, aczkolwiek najważniejszy turniej, w którym wszystko musi zadziałać od A do Z, mamy za miesiąc – dodaje reprezentant Polski.

Dużych emocji dostarczył między innymi ostatni mecz Polaków podczas trzydniowych zmagań. W nim drużyna prowadzona przez trenera Błażeja Korczyńskiego odrobiła trzybramkową stratę, ale zwyciężyć nie zdołała. Najważniejszą bramkę strzelili Czesi, dzięki czemu triumfowali 4:3.

- Zabrakło niewiele, żeby wygrać z Czechami. Jednak po słabej pierwszej połowie i po moim błędzie w drugiej, przegrywaliśmy 0:3. Wiele osób, oglądając mecz, pewnie pomyślało, że nie będziemy w stanie się z tego podnieść. Wręcz przeciwnie, przez kolejny okres gry Czesi nie byli w stanie skonstruować składnej akcji, wybijając piłkę z własnej połowy. Udało się dogonić wynik, niestety nie udało się wygrać. Szkoda, ponieważ wygrana dawała nam pierwsze miejsce, natomiast porażka zepchnęła nas na ostatnie miejscu – podsumowuje Mikołaj Zastawnik.