Mikołaj Zastawnik: Nie zasłużyliśmy na ostatnie miejsce
Podczas turnieju w Krośnie rywale niczym nie zaskoczyli naszej reprezentacji. Dobrze znamy się z tymi drużynami, bo przecież często się z nimi mierzymy. Wynik osiągnięty w Turnieju Państw Wyszehradzkich był istotny, ale najważniejsze dopiero przed nami.
- Na tym zgrupowaniu tylko powierzchownie analizowaliśmy przeciwników, z którymi przyszło nam grać. Każda drużyna zna się doskonale. Nie bierzemy udziału w turnieju pierwszy raz. Przegraliśmy na własne życzenie, aczkolwiek najważniejszy turniej, w którym wszystko musi zadziałać od A do Z, mamy za miesiąc – dodaje reprezentant Polski.
Dużych emocji dostarczył między innymi ostatni mecz Polaków podczas trzydniowych zmagań. W nim drużyna prowadzona przez trenera Błażeja Korczyńskiego odrobiła trzybramkową stratę, ale zwyciężyć nie zdołała. Najważniejszą bramkę strzelili Czesi, dzięki czemu triumfowali 4:3.
- Zabrakło niewiele, żeby wygrać z Czechami. Jednak po słabej pierwszej połowie i po moim błędzie w drugiej, przegrywaliśmy 0:3. Wiele osób, oglądając mecz, pewnie pomyślało, że nie będziemy w stanie się z tego podnieść. Wręcz przeciwnie, przez kolejny okres gry Czesi nie byli w stanie skonstruować składnej akcji, wybijając piłkę z własnej połowy. Udało się dogonić wynik, niestety nie udało się wygrać. Szkoda, ponieważ wygrana dawała nam pierwsze miejsce, natomiast porażka zepchnęła nas na ostatnie miejscu – podsumowuje Mikołaj Zastawnik.