Pedrinho wkrótce w reprezentacji Polski? „Nie byłoby to niczym dziwnym” fot. Paweł Jakubowski/ KS Constract

Pedrinho wkrótce w reprezentacji Polski? „Nie byłoby to niczym dziwnym”

Pedro De Oliveira Silva rozgrywa w Constrakcie Lubawa piąty sezon, co oznacza, że może już ubiegać się o polskie obywatelstwo, a niedługo będzie mógł zagrać legalnie w reprezentacji Polski.

Pedro De Oliveira Silva trafił do Lubawy w 2019 roku, zresztą razem z Pedro Henrique Da Silva Pereirą, noszącym ten sam przydomek - Pedrinho. Z miejsca stał się wyróżniającą postacią na tle ligi. W starciu z zespołem GI Malepszy Arth Soft Leszno, ostatnim meczu Constractu w rundzie jesiennej, strzelił swoją setną bramkę w lidze. W klasyfikacji asystentów wyprzedza w bieżącym sezonie wyprzedza konkurencję o dwie długości. Był też motorem napędowym mistrzów Polski w europejskich pucharach.

W Boże Narodzenie Constract Lubawa pochwalił się podpisaniem kontraktu z Pedrinho na kolejne dwa lata. Jednak już teraz może ubiegać się o polski paszport, czyli skorzystać z formalnej procedury uznania za polskiego obywatela. Obejmuje ona kilka ścieżek. Podstawowa (inne dotyczą np. osób małoletnich czy uchodźców) wymaga co najmniej trzyletniego, nieprzerwanego (nie w sensie dosłownym), legalnego przebywania w Polsce.

Gdyby Pedrinho został Polakiem, otworzyłaby się przed nim także możliwość występów w polskiej reprezentacji. Ale nie od razu. Po tym, jak FIFA rok temu na poważnie zajęła się problemem fikcyjnej zmiany obywatelstw, przepisy w tej kwestii zostały mocno zaostrzone. Efektem tego były walkowery przyznane rywalom Armenii, Gruzji i Rumunii w eliminacjach do mistrzostw świata. Dwa pierwsze z tych państw w ostatnim czasie masowo rozdawały paszporty Brazylijczykom, którzy wcześniej nawet nie postawili stopy na Kaukazie. Do kadr tych trafili m.in. Fernando Drasler i Felipe Paradynski, którzy w 2021 roku grali w towarzyskich meczach... Brazylii z Polską. Po tym, jak federacje Portugalii i Finlandii powiedziały „sprawdzam”, UEFA nie była łaskawa. Obrażona Armenia nie pojechała z tego powodu na ostatni mecz eliminacji do Finlandii.

Co więcej, walkowery dostała także Holandia za mecze przeciwko Rumunii, choć sprawa nie była tak jednoznaczna. Rumuńska federacja nabrała wody w usta, ale według nieoficjalnych informacji, uzyskanych przez portal ProSport.ro, Holendrzy zakwestionowali status Savio Valadaresa, André Sasse i kapitana zespołu Felipe Oliveiry. To istotne, bo są to zawodnicy, którzy już wcześniej grali w reprezentacji Rumunii, ale przez lata nikt nawet nie próbował podważać ich obywatelstwa, godząc się na import Latynosów do krajów wschodniej Europy i Azji.

Obecnie FIFA pozwala na zmianę reprezentacji, do gry w której uprawniony jest zawodnik, tylko w kilku przypadkach. Nadal, po przedstawieniu odpowiednich dokumentów, możliwa jest zmiana obywatelstwa zawodników posiadających korzenie (rodziców, dziadków) w innym kraju. Specjalne reguły obowiązują także zawodników niepełnoletnich. Jednak dorośli, którzy nie mają związków z nowym krajem, mają postawiony twardy warunek - muszą tam grać nieprzerwanie co najmniej pięć lat.

Tego warunku prawdopodobnie (bo oficjalnie nikt nie wskazał nazwisk) nie spełnili w Rumunii Savio Valadares, André Sasse i Felipe Oliveira. Natomiast spełni go już za pół roku Pedrinho. A to oznacza, że reprezentacja Polski, działając etycznie i zgodnie z przepisami, mogłaby zostać beneficjentem tego, z czego przez lata w nieelegancki sposób korzystali jej rywale, np. Kazachstan, gdy dzień przed Futsal Euro 2018 wyciągnął z kapelusza Taynana.

Czy Pedrinho w koszulce z orzełkiem na piersi to dobry pomysł? - Jest rozpoznawalny i lubiany w środowisku, więc nie byłoby to niczym dziwnym - powiedział w niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Dawid Grubalski. - Mógłby pomóc polskiej kadrze - podkreślił trener Constractu, który z „naturalizowania” 29-latka miałby dodatkową korzyść - zwolniłoby się miejsce w składzie w ramach limitu dla zawodnika spoza UE.