Miłosz Kocot: Reprezentacji Błażeja Korczyńskiego brakuje planu B [WYWIAD] fot. Paweł Jakubowski/ KS Constract

Miłosz Kocot: Reprezentacji Błażeja Korczyńskiego brakuje planu B [WYWIAD]

Uważam Błażeja Korczyńskiego za jednego z najlepszych fachowców w Polsce i pozostawiłbym go na stanowisku - mówi w rozmowie z portalem Futsal-Polska.pl Miłosz Kocot, były trener m.in. Lex Kancelarii Słomniki, AZS UŚ Katowice i We-Metu Futsal Club Kamienica Królewska, ekspert telewizyjny.

Futsal-Polska.pl: Czy nasza reprezentacja musi grać „toporny futsal”, jak ujął to autor analizy na portalu meczyki.pl?

Miłosz Kocot: Reprezentacja na pewno nie musi grać futsalu opartego na pressingu i długich piłkach od bramkarza. Analizując grę zawodników w ich klubach możemy zobaczyć, że podania po ziemi, kombinacyjne akcje dwójkowe nie są czymś nieosiągalnym dla naszych zawodników. Wszystko jednak zależy od planu reprezentacji. Trzeba podkreślić, że właśnie to „ograniczanie ryzyka” pod własną bramką, duża intensywność w wysokim pressingu przyniosły nam tak dobre wyniki. Nasza kadra jest nieprzyjemnym przeciwnikiem dla każdego i jest to spore osiągnięcie. Trener Korczyński wierzył w ten pomysł i niewiele zabrakło by doprowadził on do sukcesu jakim niewątpliwie byłby występ na mistrzostwach świata.

Zobaczmy chociażby na reprezentację Polski w piłce nożnej. Za czasów trenerów Brzeczka i Michniewicza drużyny osiągały swoje cele, grając futbol niekoniecznie atrakcyjny dla kibica. Natomiast za trenera Sousy tej styl był atrakcyjny, natomiast wyniki nie były satysfakcjonujące. Teraz musimy sobie zadać pytanie: czy nasza reprezentacja osiągnęła tak znaczący wynik, że można przymknąć oko na to, że -  cytując - „gra toporny futsal”? Czy regularne zwycięstwa z silnymi reprezentacjami, takimi jak Azerbejdżanem, Serbia, Ukraina, Czechy są sukcesem, który powinniśmy doceniać bez patrzenia na styl? Każda osoba będzie mieć inne zdanie. Ja chciałbym docenić, że ta drużyna ma pomysł na grę! Patrząc na nią wiemy, czego się spodziewać, jest regularna w osiąganiu dobrych wyników.

Broniący Błażeja Korczyńskiego we wspomnianym tekście wiceprezes PZPN Adam Kaźmierczak mówi o „znaczącym postępie, jeśli chodzi o dyscyplinę”. Zgodzi się pan z tym?

Postęp w grze reprezentacji na przestrzeni lat jest widoczny, niestety nie we wszystkich elementach. Dużo lepsza jest organizacja gry w obronie, dopracowane są stałe fragmenty gry. Natomiast uwzględniając to, jak długo ta reprezentacja gra razem, brakuje postępu w ataku pozycyjnym, brakuje planu B na wydarzenia boiskowe. Realizujemy nasz plan bardzo konsekwentnie i w każdym meczu udaje nam się dzięki temu zdobywać bramki, i walczyć o korzystny wynik. Momenty, takie jak w rewanżu z Ukrainą, gdy przez niekorzystny wynik zmuszeni jesteśmy do częstszego kreowania akcji i prób gry kombinacyjnej po parkiecie pokazują, że w tym aspekcie ten postęp jest niewystarczający.

To czego zabrakło tej reprezentacji by awansować na mistrzostwa świata?

Przede wszystkim należy podkreślić, jak bardzo wyrównaną grupę eliminacyjna mieliśmy. Już tylko patrząc na same wyniki możemy dostrzec, że do awansu wystarczyłby lepszy wynik w meczu z Serbią w Koszalinie, w którym byliśmy drużyną przeważającą w drugiej połowie, ale też bardzo nieskuteczną. Doceniam konsekwencję, z jaką reprezentacja realizowała swój plan na te eliminacje, dzięki czemu awans był na wyciągnięcie ręki. Zabrakło jednak detali w finalizacji i koncentracji w działaniach obronnych, zwłaszcza w pierwszych połowach meczu z Serbia i Ukrainą.

Czy istotnie nie mamy zawodników do kreatywnej gry, tylko musimy polegać na przeszkadzaniu innym?

Patrząc na grę naszych drużyn w lidze widzimy, że większość kreatywnych zawodników to obcokrajowcy. Trzeba też podkreślić, że w czwórce zbudowanej z np. jednego Polaka i trzech Brazylijczyków często ten pierwszy wydaje nam się kreatywny, a już w innym zestawieniu widzimy, że ma on problem z pokazaniem tych samych walorów. Mamy w lidze zawodników, którzy mogliby prezentować w kadrze futsal ciekawy dla oka (Sebastian Leszczak, Jakub Kąkol, Paweł Budniak, Mikołaj Zastawnik, Kamil Surmiak) natomiast nie sztuką jest powołanie do kadry najlepszych. Ważne, by powoływać zawodników pasujących pod sposób gry i przekonać ich do swojego pomysłu. To na pewno się udało.

Czy obraz ten zmieniłoby powołanie Pedrinho, po otrzymaniu przez niego polskiego obywatelstwa?

Znowu muszę odnieść się do reprezentacji Polski w piłce nożnej, gdzie powołania dla zawodników z zagranicy - Rogera, Olisadebe - zawsze dzieliły opinię publiczną. Na pewno Pedrinho byłby wartością dodaną. Jego technika, przegląd pola, umiejętność gry jeden na jeden dałyby tej kadrze możliwości na zupełnie inny sposób budowania ataku. W kadrze grającej tak, jak w tych eliminacjach, Pedrinho miałby ciężko pokazać swoje walory.

Dochodzą tutaj też dwie kwestie, które dla mnie osobiście są niezwykle ważne. Po pierwsze, naturalizacja zawodników jest powszechna, chociażby mój syn miałby możliwość reprezentowania dwóch reprezentacji, natomiast jest to droga, którą niekoniecznie powinno się iść. Oczywiście, powołanie Pedrinho nie postawi naszej kadry na równi z „brazylijskimi kadrami” Azerbejdżanu czy Kazachstanu, ale mnie osobiście bardziej podobają się np. Ukraińcy, którzy wyniki osiągają bez naturalizowanych zawodników. Droga trudniejsza, ale dająca więcej satysfakcji.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Po drugie, zgadzam się ze Zbigniewem Bońkiem, który twierdził, że zawodnik reprezentacji Polski musi mówić w naszym języku. To nie tylko kwestia paszportu. Jest to reprezentowanie kraju, a w mojej ocenie komunikacja w języku polskim jest warunkiem koniecznym i niezbędnym do choćby rozmowy o powołaniu.

Czy pana zdaniem selekcjoner trafił z powołaniami na te eliminacje a zwłaszcza baraże?

Kolejny raz musimy wrócić do rozmowy o planie na reprezentację i stylu prezentowanym przez drużynę trenera Korczyńskiego. Uważam, że powołania były trafione. Profil każdego z powołanych zawodników pasował pod sposób gry. Gdybyśmy mieli inny plan na te mecze, może inni zawodnicy mieliby możliwość pokazania się, natomiast te powołania pasowały pod sposób gry. Osobiście zdziwił mnie brak powołania dla Tomka Luteckiego, którego styl gry pasował pod plan gry reprezentacji.

A pomysł na grę z Chorwacją był dobry?

W tych meczach chcieliśmy poprzez agresywny pressing zneutralizować atak pozycyjny Chorwacji i to się przez sporą część tego dwumeczu udało. Chorwaci chcieli budować swoje ataki w oparciu o grę z pivotami i tutaj popełniliśmy błędy, które w ostatecznym rozrachunku dały awans rywalom. Przede wszystkim źle na boisku ocenialiśmy momenty, w których powinniśmy podwoić pivota, a w których kryć zawodnika na niego nabiegającego. Stosunkowo rzadko udawało nam się też odzyskiwać piłkę i korzystać z faz przejściowych. Plan na ten mecz był dobry, w oparciu o zawodników których mieliśmy. Patrząc tylko na to, jak dużo do naszych poczynań ofensywnych wniósł nie w pełni zdrowy Zastawnik widzimy, że braki kluczowych zawodników (Leszczak, Michał Marek) spowodowały obniżenie możliwości ofensywnych drużyny. Znając tę reprezentację spodziewałem się też więcej w elemencie gry z lotnym bramkarzem, często był to nasz duży atut.

Błażej Korczyński jest już najdłużej pracującym selekcjonerem reprezentacji. Powinien zostać?

Jestem zdania, że każdy trener, a zwłaszcza trener kadry, potrzebuje czasu do wniesienia swojego wkładu do gry drużyny. Trener Korczyński odmienił tę reprezentację, sprawił, że liczymy się w Europie. Pokazał, że nie musimy grać w niskiej obronie i liczyć na kontry, jak było za poprzednich szkoleniowców. Osobiście uważam go za jednego z najlepszych fachowców w Polsce i pozostawiłbym go na stanowisku. Oczekiwałbym przy tym większej współpracy z trenerami ligowymi - jasnego określenia, jakie cechy zawodników są poszukiwane przez selekcjonera, jakie elementy ci zawodnicy muszą poprawić w swojej grze, by wnieść do reprezentacji nową jakość. Jest wielu trenerów w Polsce, którzy chcą się uczyć, rozmawiać, doskonalić i swoją pracą w klubie pomogą trenerowi Korczyńskiemu wnieść do reprezentacji nowe elementy, np. w ataku pozycyjnym. Patrząc na to, jak grały drużyny ligowe trenera Korczyńskiego, on też chciałby, by ta kadra grała inaczej. Przy większej współpracy z klubami mógłby ten cel osiągnąć.