Bartłomiej Nawrat kończy reprezentacyjną karierę
Towarzyski mecz ze Słowenią w Opolu będzie okazją do pożegnania z reprezentacją Polski Bartłomieja Nawrata. 40-letni bramkarz jest rekordzistą pod względem liczby występów w kadrze.
- Wiek i zdrowie - mówi Bartłomiej Nawrat w rozmowie z Futsal-Polska.pl, gdy pytamy go o decyzję o zakończeniu występów w reprezentacji. - Już w tamtym roku rozmawiałem z trenerami, że jeśli przejdziemy baraże o mistrzostwa świata, to chciałbym tam zakończyć swoją przygodę z kadrą, a jeśli nie, to po meczach barażowych. Dzięki Błażejowi Korczyńskiemu mogłem jeszcze towarzyszyć drużynie na czerwcowym turnieju w Poreču, a teraz przyszedł już czas na zakończenie - tłumaczy golkiper Rekordu Bielsko-Biała.
Nawrat rozegrał 160 meczów w reprezentacji A. Pierwszy raz powołany został w 2006 roku na Turniej Państw Wyszehradzkich w Kielcach, ale całą imprezę przesiedział na ławce rezerwowych. Na parkiet pierwszy raz wyszedł w październiku 2006, w meczu z Anglią w Krośnie. Biało-Czerwoni wygrali wówczas 16:0, co do dziś pozostaje rekordowym zwycięstwem.

Reprezentacja przed meczem z Anglią - Krosno, 23 października 2006. Drugi od prawej Bartłomiej Nawrat. fot. OZPN Krosno
Nawrat przez 18 lat nie tylko świetnie bronił między słupkami, ale i sam zdobywał bramki. Najważniejsze trafienia do hat trick, który zanotował w wygranym 8:1 starciu z Rumunią w eliminacjach mistrzostw świata w 2015 roku. Między innymi dzięki Nawratowi Polacy przerwali wówczas pasmo niepowodzeń i zakwalifikowali się do baraży o mundial. W nich ulegli faworyzowanemu Kazachstanowi, ale były to pierwsze od dawna rozgrywki, których Polacy nie odpadali wcześniej, niż oczekiwano.
Już wcześniej Nawrat trafił do siatki w starciu z Czechami „dawno temu” - jak sam mówi - czyli w 2007 lub 2008 roku. Poza tym w 2021 roku w Toruniu strzelił gola samej Brazylii, a w lutym br. wpisał się na listę strzelców w meczu z Arabią Saudyjską w Kołobrzegu.
- Takie decyzja na pewno nie są łatwe. Każdy zawodnik marzy o grze w reprezentacji, mi się to udawało przez 18 lat... można powiedzieć, że to szmat czasu, ale przeleciało bardzo szybko - mówi nam Bartłomiej Nawrat. Zapewnia, że decyzja jest przemyślana, ale nie ukrywa, że jest mu żal. – Już nie będzie zgrupowań, ubierania koszulki z orłem na piersi, ciarek na plecach podczas hymnu, wspólnie przeżytych chwil. Ale taka jest kolej rzeczy. Teraz czas na innych, młodych, zdolnych - tłumaczy.
- Na pewno żal byłby większy, gdyby nic z reprezentacją nie udało się osiągnąć. A w moim przypadku było to wiele spotkań, bramek, mistrzostwa Europy, także można powiedzieć, że jestem spełnionym reprezentantem - uśmiecha się Nawrat. Zwraca też uwagę, jak bardzo przez te niemal dwie dekady zmieniła się reprezentacja i pozycja futsalu w Polsce. - Kiedś był trener, asystent, kierownik, fizjoterapeuta, lekarz. Dzisiaj jest trener, czasem dwóch asystentów, trener bramkarzy, dwóch fizjoterapeutów, lekarz, kierownik, analityk - czasami dwóch, osoba z marketingu... Także widać różnicę - wyjaśnia.

Bartłomiej Nawrat w meczu z Rumunią, w którym trzykrotnie wpisał się na listę strzelców. 11 grudnia 2015 r. fot. André Borges / Futsal Global
- Z takich różnic, z których zawsze się śmiejemy z chłopakami z mojego rocznika, w 2004 roku z reprezentacją U-21 jechaliśmy na turniej do Petersburga busem przez 38 godzin. W późniejszych latach tylko na turnieje rangi eliminacji mistrzostw Europy lecieliśmy samolotem - choć i to nie zawsze było oczywiste, więc np. do Włoch, Macedonii jechaliśmy busem po kilkanaście godzin, na drugi dzień mecz, na trzeci dzień - drugi mecz i po meczu z powrotem w busa. Teraz wszędzie leci się samolotem, warunki treningów czy zakwaterowania też bardzo się zmieniły. Przez wymogi PZPN są to hotele z najwyższej półki, hale plus zaplecze można powiedzieć, że są na światowym poziomie i naprawdę, nie możemy się wstydzić, bo dużo krajów w Europie w sprawach organizacyjnych jest daleko za nami – mówi Nawrat.
40-latek z Bielska-Białej półżartem zaznacza, że „jedyne, co jest na minus, to że coraz mniej jest zawodników, których trener ma do wyboru”. - Ale jeśli chodzi o pozycję polskiej reprezentacji, słuchając opinii przeciwników, jesteśmy uznaną drużyną, z którą rywale chętnie chcą grać sparingi, ale w eliminacjach już niekoniecznie chcą na nas trafić. Mają więc do nas szacunek - konkluduje Bartłomiej Nawrat.
Mecz Polska - Słowenia, będący pożegnaniem z reprezentacją Bartłomieja Nawrata, odbędzie się w Opolu 6 listopada o godz. 20.00.

