150. mecz w reprezentacji Michała Kubika. „Wiem, że powoli mój czas upływa” fot. Paweł Jakubowski/ Futsal-Polska.pl

150. mecz w reprezentacji Michała Kubika. „Wiem, że powoli mój czas upływa”

Mecz z Turcją w eliminacjach mistrzostw Europy był 150. występem w kadrze Michała Kubika. – Jestem z siebie dumny, bo przez tyle lat utrzymałem się na poziomie reprezentacyjnym – mówi futsalista Rekordu Bielsko-Biała.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Michał Kubik zadebiutował w seniorskiej reprezentacji 12 kwietnia 2011 roku w towarzyskim meczu z Macedonią. Polacy przegrali wówczas 2:3, a jedną z bramek zdobył zawodnik występujący wówczas w Pogoni 04 Szczecin. Co więcej, uczynił to już w pierwszej minucie spotkania. Kubik strzelał także w dwóch kolejnych spotkaniach kadry - we wrześniu tego samego roku na turnieju państw wyszehradzkich z Węgrami (6:4) i Słowacją (2:3).

Wtorkowy mecz z Turcją był już 150. występem w koszulce z orzełkiem na piersi byłego kapitana reprezentacji. Zdobył 45 bramek. Dwukrotnie zagrał na mistrzostwach Europy, w 2018 i 2022 roku. W pierwszym z tych turniejów zanotował trafienie, które odbiło się bodaj największym echem w jego karierze - na kilka sekund przed końcem pojedynku z Rosją doprowadził do remisu 1:1.

– Na pewno mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumny, bo przez tyle lat utrzymałem się na poziomie reprezentacyjnym – przyznaje Kubik w wypowiedzi dla Futsal-Polska.pl – Wiem, że powoli czas mój upływa, natomiast jeszcze czuję się na siłach, nie czuję się gorszy, więc mam nadzieję, że tych meczów jeszcze trochę zagram i wspólnie awansujemy z reprezentacją na mistrzostwa Europy – dodaje 34-letni zawodnik.

Pytany o komentarz do meczu z Turcją Kubik ocenia, że Polacy zagrali w niezłym stylu. – Na początku były problemy – przyznaje. - Później natomiast, z biegiem czasu, kiedy Turcy zaczynali tracić siły, graliśmy już coraz lepiej – zaznacza.

– Mieliśmy swoje sytuacje, ale bardzo dobrze bronił bramkarz turecki. Jesteśmy więc zadowoleni z pierwszego kroku w eliminacjach. Mógł ten wynik być wyższy trochę, ale myślę, że nie ma się co przyczepiać – podsumowuje Michał Kubik.

Tuż przed meczem reprezentacji portal Sportowe Beskidy przekazał, że Kubik w przerwie zimowej rozstanie się z Rekordem Bielsko-Biała, do którego trafił przed sezonem 2017/18. Kilka dni później oficjalnie potwierdził to jego klub, jak i sam zawodnik.

„Cóż, przychodzi w życiu czas kiedy trzeba się pożegnać. Opuszczam klub, dzięki któremu mogłem osiągać wiele sukcesów. Klub, któremu zawdzięczam bardzo wiele. To właśnie w Rekordzie spełniłem swoje sportowe marzenia. Spotkałem wielu ludzi, którzy stanowili moją drugą rodzinę z racji czasu spędzanego razem i przeżyć, które doświadczaliśmy przez wiele lat. To właśnie tu na swojej drodze spotkałem ludzi którzy mają w sobie gen zwycięstwa i dla których nie ma rzeczy niemożliwych. Jestem dumny, że byłem częścią wielkiego Rekordu na którego nie było mocnych” – napisał Kubik na Facebooku.

„Nie mówię »do widzenia«, a »do zobaczenia«. Rekord zawsze będzie miał szczególne miejsce w moim sercu” - zapewnił futsalista, który według nieoficjalnych jeszcze doniesień przejdzie do AZS-u UŚ Katowice. Spotka tam kilku znajomych - podobny krok przed sezonem uczynili Tomasz Lutecki i Artur Popławski. W Katowicach gra też wychowanek Rekordu, Łukasz Biel.

Kto zastąpi Kubika w Rekordzie? - Przeglądamy rynek. Szukamy zawodnika o konkretnych parametrach. Chcemy aby ktoś w zimowym okienku do nas dołączył – powiedział Futsal-Polska.pl Piotr Szymura, wiceprezes klubu. Zapewnił jednocześnie, że odejście Kubika to jedyny zimowy ubytek Rekordu.