Mołdawia - Polska 1:3. Błażej Korczyński: Ciągle naszą bolączką jest atak pozycyjny
– Cieszy, że zespół jest powtarzalny i nie przydarzają mu się wpadki – mówi Błażej Korczyński, trener futsalowej reprezentacji Polski, po wygranej 3:1 w wyjazdowym meczu eliminacji mistrzostw Europy. Selekcjoner przyznaje, że było to trudne spotkanie.
Po bezbramkowej pierwszej połowie, w której Biało-Czerwoni mieli wyraźny problem z kreowaniem groźniejszych sytuacji pod mołdawską bramką, w drugiej części gry nasi reprezentanci zaczęli strzelanie już w 27. sekundzie. Wynik otworzył Mikołaj Zastawnik, później podwyższył Sebastian Leszczak, na co rywale potrafili odpowiedzieć kontraktowym trafieniem. Po drugim golu Leszczaka nie zdołali się już podnieść.
Błażej Korczyński w rozmowie z Futsal-Polska.pl przyznaje, że nie był to najłatwiejszy pojedynek. – Wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz na trudnym terenie, tym bardziej, że nie potrafiliśmy otworzyć wyniku, więc im dalej w ten mecz szliśmy, tym rywal coraz więcej widział nadziei dla siebie przy korzystnym wyniku i ciężko nam się grało – mówi trener reprezentacji Polski. – Na całe szczęście znowu stałym fragmentem otworzyliśmy mecz. Później dwa szybkie ataki i jest zwycięstwo – dodaje. We wszystkich dotychczasowych meczach eliminacji - z Turcją, Słowacją i teraz z Mołdawią - wynik otwierali Biało-Czerwoni, za każdym razem po rozegraniu rzutu rożnego.
– Najważniejsze trzy punkty i to, że wygrywamy. Natomiast ciągle naszą bolączką jest atak pozycyjny – zauważa Korczyński, oceniając, że „to prowadzenie gry jest zbyt bojaźliwe”. – Na treningu potrafimy grać świetnie, a przychodzi mecz i sytuacja stresowa powoduje, że nagle zaczynamy grać bezpiecznie. A, umówmy się, że w bezpiecznej grze w ataku pozycyjnym niewiele da się zrobić – podkreśla.
– Cieszy to, że tracimy mało bramek, czyli wiedząc, że stracimy jedną bramkę, maksymalnie dwie, jesteśmy w stanie te mecze wygrywać nawet 3:1, czy jak z Turcją, 4:1. Cieszy, że zespół jest powtarzalny i nie przydarzają mu się wpadki – kontynuuje selekcjoner, deklarując, że woli skromne 3:1, niż „jakiś wynik typu 7:4, jakąś nerwówkę niepotrzebną i dopuszczenie rywala do wielu sytuacji i bramek”.
– Jedziemy teraz do Polski i mam nadzieję, że odrobimy lekcję stąd – zapowiada trener. Pytany, czy wyśle do kogoś dodatkowe powołanie, w związku z drugą żółtą kartką w tych eliminacjach dla Tomasza Kriezela, odpowiada, że zapewne tak. – Musimy teraz usiąść ze sztabem, pomyśleć, kogo ewentualnie – tłumaczy.
– Myślę, że w sobotę się ta sprawa rozstrzygnie. Na dziś nie podejmujemy jeszcze tematu, bo nie chcemy decydować na gorąco – mówi Błażej Korczyński.
