Mołdawia - Polska 1:3. Sebastian Leszczak: Cieszą mnie bramki, ale priorytetem jest awans
– Powoli wracam na odpowiednie tory, ale jeszcze dużo pracy przede mną – mówi Sebastian Leszczak, autor dwóch bramek w wygranym przez Polskę 3:1 meczu z Mołdawią w eliminacjach mistrzostw Europy.
Po bezbramkowej pierwszej połowie, w której Biało-Czerwoni mieli wyraźny problem z kreowaniem groźniejszych sytuacji pod mołdawską bramką, w drugiej części gry nasi reprezentanci zaczęli strzelanie już w 27. sekundzie. Wynik otworzył Mikołaj Zastawnik, później podwyższył Sebastian Leszczak, na co rywale potrafili odpowiedzieć kontraktowym trafieniem. Po drugim golu Leszczaka nie zdołali się już podnieść.
Podobać się mogły oba trafienia zawodnika BSF ABJ Bochnia. W 28. minucie Leszczak mógł podawać do znajdujących się na dobrych pozycjach Pawła Kaniewskiego lub Piotra Skiepki, ale pewny swoich umiejętności zdecydował się na samotny rajd i po raz drugi tego wieczoru Serghei Burduja musiał wyciągać piłkę z siatki. Cztery minuty później Polacy wyszli z atakiem trzech na dwóch, Leszczak tym razem podał do Skiepki, a po otrzymaniu piłki zwrotnej po raz drugi wpisał się na listę strzelców.
Druga połowa była w wykonaniu Biało-Czerwonych znacznie lepsza, niż pierwsza. W jedną minutę zawodnicy Błażeja Korczyńskiego oddali tyle celnych strzałów, co przez całą pierwszą część gry. Skąd taka przemiana? - W szatni powiedzieliśmy sobie przede wszystkim, że musimy podkręcić tempo - grać szybciej i strzelać jak najwięcej, a w końcu coś wpadnie. Na szczęście nie musieliśmy długo czekać na pierwszą bramkę - mówi Leszczak w rozmowie z Futsal-Polska.pl.
- Jeżeli chodzi o zespół Mołdawii, to znaliśmy ich mocne i słabsze strony, byliśmy przygotowani na ten mecz - zapewnia 33-latek. Zaznacza, że rywale "odrobinkę zmienili swoje zachowanie w obronie". - Potrzebowaliśmy trochę czasu na poukładanie naszej gry, co po przerwie dało pozytywny skutek i trzy punkty - dodaje. - Mecz rewanżowy rozegramy w domu, gdzie czujemy się zawsze wspierani przez naszych kibiców i mam nadzieję, że damy im mnóstwo emocji, a w końcowym rozrachunku zwycięstwo - zapowiada.
Dla Leszczaka to pierwsze trafienia w reprezentacji od czerwca 2023 r., w co trudno uwierzyć, wiedząc, jak ważną postacią jest dla reprezentacji. Ostatni raz na listę strzelców wpisał się w towarzyskim meczu z San Marino, wygranym 9:0. Później kilkakrotnie asystował kolegom. - Szczerze mówiąc, nie pamiętam mojej ostatniej bramki - mówi nasz rozmówca. - Teraz długo leczyłem kontuzje i powoli wracam na odpowiednie tory, ale jeszcze dużo pracy przede mną - ocenia.
- Bramki z Mołdawią cieszą, ale naszym celem jest przede wszystkim komplet zwycięstw i awans na mistrzostwa Europy z pierwszego miejsca w grupie. To jest nasz priorytet - podkreśla Sebastian Leszczak.
