Polska - Mołdawia 3:0. Mikołaj Zastawnik: Wiemy, ile mamy jakości z przodu fot. LPFM

Polska - Mołdawia 3:0. Mikołaj Zastawnik: Wiemy, ile mamy jakości z przodu

- Wiedzieliśmy, że w tym meczu z biegiem czasu będziemy przechylać szalę na naszą stronę - powiedział Mikołaj Zastawnik po wygranym przez Polskę 3:0 meczu z Mołdawią w eliminacjach mistrzostw Europy w futsalu.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

W środę w Lubinie, podobnie jak pięć dni wcześniej w Kiszyniowie, mimo przewagi w pierwszej połowie Biało-Czerwoni nie zdołali otworzyć wyniku. Udało się to dopiero po przerwie. Ponownie dwie bramki zdobył Sebastian Leszczak a jedną Mikołaj Zastawnik, przy czym w piątek to ten ostatni wpisał się pierwszy na listę strzelców, a tym razem ustalił końcowy wynik.

Zastawnik wpisywał się na listę strzelców we wszystkich meczach trwających eliminacji. Zaczął od dwóch bramek z Turcją, w kolejnych spotkaniach dopisywał na koncie po jednym trafieniu. W pomeczowej rozmowie z reportem TVP Sport zawodnik Rekordu Bielsko-Biała wskazywał, że mecz w Lubinie był „bardzo podobny do tego, co się działo w Kiszyniowie”. 

– W pierwszej połowie graliśmy zbyt statycznie - powielaliśmy błędy z pierwszego meczu. Graliśmy daleko od rywala. Chcieliśmy się też mocno zabezpieczyć, budując sobie głębię, takie bezpieczne podanie (...). Zbyt wolno graliśmy, nie rozrywaliśmy tak obrony i myślę, że to była główna przyczyna, dlaczego tak ta pierwsza połowa wyglądała – mówił Zastawnik, tłumacząc, dlaczego mimo dużej przewagi Polaków do przerwy był bezbramkowy remis. 

Zastawnik zwrócił jednak uwagę, iż „musimy się liczyć z tym, że nie w każdym meczu będziemy otwierać wynik, że się nam ułoży mecz”. – Tutaj wynik 0:0 do przerwy, utrzymujemy ciśnienie. Wiemy też, jak jesteśmy przygotowani. Wiemy też, ile mamy jakości z przodu. Wiedzieliśmy, że w tym meczu z biegiem czasu będziemy przechylać szalę na naszą stronę – wyjaśniał. 

Pytany o indywidualne zrywy w pierwszej połowie Mikołaj Zastawnik przyznał, że mimo prób „nic z tego nie wychodziło”. – Ale kto nie próbuje, to wiadomo - nigdy się nie dowie, co będzie dalej. Nie możemy też grać bezpiecznie. Druga połowa - fajnie Sebastian Leszczak otworzył wynik, potem dołożył drugą. Potem ja już zamknąłem wynik – opowiadał.

Kolejne spotkanie eliminacyjne Polacy rozegrają 10 kwietnia w Mielcu z Turcją. Ostatni mecz kwalifikacji to wyjazdowy pojedynek ze Słowacją w Bratysławie 15 kwietnia.