Michał Kałuża: Na mistrzostwa Europy jedziemy po medal!
- Jedziemy na mistrzostwa Europy trzeci raz z rzędu, większość z nas już z jakimś bagażem doświadczeń z poprzednich Euro. Czemu nie mierzyć wysoko? – pytał po eliminacyjnym meczu z Turcją Michał Kałuża, zapowiadając walkę o najwyższe cele na turnieju, który na przełomie stycznia i lutego przyszłego roku odbędzie się na Litwie i Łotwie.
Biało-Czerwoni wygrali w czwartek w Mielcu z Turcją 6:0 i są już pewni awansu na mistrzostwa Europy. Po raz drugi w tych eliminacjach rywale nie zdołali wbić Polakom ani jednego gola (wcześniej w Lubinie nie udało się to Mołdawii). W pięciu meczach nasza reprezentacja straciła tylko trzy bramki.
W pomeczowej rozmowie z TVP Sport Michał Kałuża, który bronił dostępu do polskiej bramki do 35. minuty, przyznał, że był to dla niego najspokojniejszy jak dotąd pojedynek eliminacyjny. – Z tych wszystkich pięciu meczów w tej grupie najmniej pracy mnie dzisiaj czekało – mówił. – Ale takie mecze wbrew pozorom są troszkę zdradliwe dla bramkarza, gdzie na początku niewiele się dzieje, a jednak koncentrację trzeba zachować – zastrzegł. – Ale wydaje mi się, że nie dopuściliśmy dzisiaj Turków do jakichś groźniejszych sytuacji. Fajnie kolejny mecz zagrać na zero – podkreślił.
Bramkarz Bureli FS ocenił, że każdy awans UEFA Futsal Euro „smakuje tak samo, czyli bardzo dobrze”. – Ale przed nami jeszcze robota w tej grupie do wykonania – przypomniał. Nie powiem, że już myślimy o wtorku, bo jeszcze przyjdzie czas na świętowanie. Jeszcze nas czeka jeden mecz w tej grupie, także na spokojnie, ale jesteśmy megazadowoleni – mówił. We wtorek Polacy kończą eliminacje spotkaniem w Bratysławie ze Słowacją.
Podsumowując dotychczasowe mecze Kałuża ocenił, że razem z Krzysztofem Iwankiem, drugim bramkarzem, byli dla reprezentacji „dodatkiem”. – Pomagaliśmy wtedy, kiedy było trzeba, bo tak naprawdę nie mieliśmy bardzo dużo roboty w tej grupie – stwierdził. – Nasza gra obronna na pewno cieszy. Jest to coś, nad czym pracujemy i efekty tego widać. W pięciu meczach stracić tylko 3 bramki - to przede wszystkim pokłony tutaj dla drużyny. Wydaje mi się, że bardzo dobra gra w defensywie to taki element, na którym można w dzisiejszym futsalu bazować i dużo zdziałać. Mam nadzieję, że pójdziemy tak dalej – powiedział.
Rozmówca TVP Sport był też pytany, o co bić się będzie Polska na mistrzostwach Europy na Litwie i Łotwie. – Jedziemy po medal – odpowiedział wprost Kałuża. – Już to sobie mówiliśmy przed tymi eliminacjami, że w końcu chcemy na tym Euro zaistnieć. Jedziemy trzeci raz z rzędu, większość z nas już z jakimś bagażem doświadczeń z poprzednich turniejów. Czemu nie mierzyć wysoko? – zwrócił uwagę.
– Wiadomo, będziemy skupiać się na każdym kolejnym meczu tego Euro, zobaczymy jakich rywali przydzieli nam losowanie i będziemy się nad nimi pochylać. Ja bym obstawiał, że ta reprezentacja może dużo zdziałać – zapewnił polski bramkarz.
