Tomasz Kriezel: Na mistrzostwa Europy jedziemy po medal, podtrzymuję
Porażka 0:1 ze Słowacją w ostatnim meczu kwalifikacji do mistrzostw Europy w futsalu to wypadek przy pracy - mówi kapitan reprezentacji Polski, Tomasz Kriezel.
Biało-Czerwoni na koniec udanych eliminacji grali we wtorek w Bratysławie ze Słowacją, która do końca drżała o przepustkę do barażów o mistrzostwa Europy. Polacy, tak jak w pierwszym meczu z tym rywalem w Gorzowie Wielkopolskim, stracili tylko jedną bramkę. Ale tym razem sami nie strzelili nic, stąd po raz pierwszy w tych kwalifikacjach schodzili z boiska pokonani.
– Miał być komplet zwycięstw i naprawdę podeszliśmy do tego meczu poważnie. Chcieliśmy to spotkanie wygrać - zapewnia w rozmowie z korespondentem Futsal-Polska.pl w Bratysławie Tomasz Kriezel, jako przyczynę porażki wskazując przede wszystkim nieskuteczność. – Było kilka naprawdę dobrych sytuacji, których nie wykorzystaliśmy, więc myślę, że to był taki główny aspekt, który zawiódł w tym meczu – mówi.
Kapitan polskiej reprezentacji przekonuje, że nie miało znaczenia to, iż Biało-Czerwoni byli już pewni awansu, a gospodarze pojedynku w Bratysławie walczyli o udział w barażach. – Każda drużyna podchodzi do meczu, żeby go wygrać. To jest reprezentacja, więc tu nie ma odpuszczania niezależnie od tego, czy ktoś ma już awans, czy to są eliminacje, czy nie. Każdy reprezentuje swój kraj, więc myślę, że zawsze gra na 100 proc. – ocenia. Walki na boisku nie brakowało. Słowacja kończyła mecz z czterema żółtymi kartkami i jedną czerwoną, Polska - z dwoma napomnieniami. W strzałach minimalnie lepsi (24 do 21) byli nasi zawodnicy, ale już w próbach celnych dominowali miejscowi futsaliści (12 do 8). To wskazuje, że pojedynek był wyrównany.
Czy po porażce Kriezel podtrzymuje zdanie wyrażone przez wielu reprezentantów i trenera Błażeja Korczyńskiego, ze na mistrzostwa Europy Polacy jadą bić się o czołowe lokaty? - Oczywiście, że tak. Nie wycofuję się z tego – deklaruje rozmówca Futsal-Polska.pl. – Uważam, że ten mecz to był wypadek przy pracy - w zasadzie ten wynik, może nawet nie cały mecz, bo uważam, że też nie był jakiś bardzo zły w naszym wykonaniu. Ale nadal to podtrzymuję – jedziemy po medal – mówi kapitan.
Na mistrzostwa Europy, które na przełomie stycznia i lutego odbędą się na Litwie i Łotwie, oprócz gospodarzy zagrają także Armenia, Białoruś, Chorwacja, Czechy, Hiszpania, Polska, Portugalia, Słowenia i Ukraina. W środę rozstrzygnie się, czy do tego grona dołączy z grupy 10 Francja czy Gruzja. W barażach, oprócz słabszego z tej pary, o cztery dodatkowe miejsca mierzyć się będą: Bośnia i Hercegowina, Kazachstan, Rumunia, Słowacja, Węgry, Włochy oraz Belgia lub Serbia.