Michał Kałuża: Sytuacje tworzymy, ale z ich wykorzystaniem jest coraz ciężej
- O wynikach czasami decydują detale i ten mecz to pokazał - mówi Michał Kałuża, bramkarz reprezentacji Polski, po porażce 0:1 ze Słowacją na zakończenie eliminacji mistrzostw Europy.
W pojedynku, rozegranym w Bratysławie, długo utrzymywał się bezbramkowy remis. O wyniku zdecydowała jedna bramka, zdobyta w 34. minucie przez Patrika Zaťovicia. Biało-Czerwoni nie skończyli więc kwalifikacji z kompletem zwycięstw. Jednak ich bilans wciąż jest imponujący - w całych kwalifikacjach stracili tylko cztery gole (po jednym w dwóch meczach ze Słowacją, po razie z Mołdawią i Turcją). Lepszy wynik pod tym względem zanotowała tylko Hiszpania (3 stracone bramki).
Duża w tym zasługa Michała Kałuży, który po wtorkowym meczu nie krył rozczarowania. - To kolejny materiał do analizy. Nie ma, niestety, kolejnego czystego konta. Na pewno to jest taki kamyczek do ogródka naszej defensywy. Chcieliśmy zagrać na zero, ale przede wszystkim chcieliśmy wygrać ten mecz i zakończyć eliminacje z kompletem zwycięstw – mówi w rozmowie z korespondentem Futsal-Polska.pl.
Bramkarz Bureli FS podkreśla jednak, że całościowo były to udane eliminacje. – Mamy teraz pół roku na przygotowanie się do Euro. Ale ten mecz dzisiaj pokazuje, że każdy pojedynek w Europie trzeba traktować na 100 proc., wykorzystywać przede wszystkim swoje sytuacje, bo o wynikach czasami decydują detale i ten mecz to pokazał – zauważa.
Jaki będzie cel dla reprezentacji na mistrzostwach Europy? – Na pewno chcemy jechać i zaistnieć w końcu na tym Euro – deklaruje Kałuża. – Wydaje mi się, że mamy teraz swój styl, który prezentujemy od dłuższego czasu. Przede wszystkim to jest dobra defensywa. Być może będziemy musieli pochylić się bardziej nad aspektem ofensywnym. Wtorkowy mecz pokazał, że sytuacje sobie tworzymy, ale z wykorzystaniem ich jest coraz ciężej – zwraca uwagę polski bramkarz.
– Myślę, że będziemy przez te pół roku pielęgnować swój styl gry. Szykują się naprawdę fajni przeciwnicy w sparingach, ale na to przyjdzie czas. Myślę, że te pół roku może dużo nam nakreślić, co będziemy chcieli zagrać na Euro i jak zagrać na Euro. Ale to już też przede wszystkim rola sztabu, a my będziemy starać się wykonywać naszą robotę – stwierdza golkiper.
Rozmówca Futsal-Polska.pl zaznacza, że sparingpartnerzy nie są jeszcze stuprocentowo pewni. – Na pewno będzie miało na to wpływ, kto przejdzie baraże do mistrzostw Europy. My jeszcze szczegółów nie znamy. Tak naprawdę jeszcze wszyscy z nas muszą skończyć ten sezon klubowy, bo reprezentacyjny właśnie się dzisiaj zakończył – konkluduje Michał Kałuża.
Burela, w której gra polski golkiper, broni się przed spadkiem z hiszpańskiej Primera División. Na pięć kolejek przed końcem fazy zasadniczej ma cztery punkty przewagi nad strefą spadkową.
