Polska - Serbia 5:2 w meczu towarzyskim w Zielonej Górze

Reprezentacja Polski wygrała z Serbią w pierwszym meczu towarzyskiego miniturnieju w Zielonej Górze i Gorzowie Wielkopolskim. 

Zielona Góra nie kojarzyła się najlepiej naszej futsalowej reprezentacji. Niemal równo sześć lat temu Biało-Czerwoni z kretesem polegli tam w turnieju kwalifikacyjnym do mistrzostw świata, przegrywając wszystkie trzy spotkania, z czego dwa z niżej notowanymi rywalami. Teraz jedną ze stolic województwa lubuskiego udało się choć częściowo odczarować. Niedzielna wygrana z Serbią była bodaj najłatwiejszym meczem z tym rywalem w historii kadry. 

Reprezentacja Serbii jest w trakcie przebudowy - zmienił się selekcjoner, a do Polski nie przyjechał m.in. kapitan Stefan Rakić, ale wciąż to przeciwnik groźny, do niedawna jedna z najpewniejszych firm w Europie. Tym razem zaimponował tylko na początku. W czwartej minucie Nemanja Milosavljević zamarkował uderzenie z rzutu wolnego i wyciągnął Krzysztofa Iwanka, naprawdę uderzał Dragan Tomić i zrobił to celnie, znajdując lukę w polskim murze. Gospodarze odpowiedzieli szybko - dwie minuty później Paweł Kaniewski, przy grze Polaków z wysuniętym na połowę rywala bramkarzem, kopnął piłkę z dalszej odległości, a ta po lekkim rykoszecie znalazła drogę do siatki. 

Po chwili, po świetnym podaniu Sebastiana Grubalskiego, pojedynek sam na sam z Jakovem Vuliciem przegrał Albert Betowski. Po krótkim okresie dominacji Serbii, Polacy otrząsnęli się i wyszli na prowadzenie, za sprawą Błażeja Korczyńskiego (który przed rzutem wolnym wziął czas), Mateusza Madziąga (który rzut wolny wykonywał) i Piotra Skiepki (od którego piłka odbiła się, trafiając do bramki). To, że do przerwy goście przegrywali tylko jedną bramką, zawdzięczają Vuliciowi. Serbski bramkarz znakomicie bronił po uderzeniach Kaniewskiego i Tomasza Kriezela, a przy próbie Grzegorza Haraburdy pomogła mu jeszcze poprzeczka. 

W drugiej połowie wynik 2:1 długo się nie utrzymał. Już po 20 sekundach piłkę wgraną po aucie przez Grubalskiego wepchnął na długim słupku do siatki Betowski. Futsalista Constractu Lubawa miał też kluczowy udział przy czwartym golu, strzelonym przez Jakuba Kąkola - to on odebrał piłkę rywalom pod ich polem karnym. W 31. minucie ponownie, w podobny sposób jak za pierwszym razem, trafił Betowski, całkiem już rozbrajając przeciwników. Bramek Polaków mogło być znacznie więcej, bo sam Betowski mógł pokusić się o hat tricka, a groźnie uderzali też m.in. Maciej Jankowski i debiutant, Martin Solzi. W końcówce Serbia nieco zmniejszyła stratę, ale nie zmieniła ogólnego obrazu - Polacy zdominowali groźnego rywala i to mimo absencji Mikołaja Zastawnika. 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

W poniedziałek w Gorzowie Wielkopolskim Serbia zagra z Holandią. Z drugim z tych zespołów Biało-Czerwoni rywalizować będą we wtorek, również w Gorzowie, w ostatnim meczu towarzyskiego miniturnieju. 

Mecz towarzyski: Polska - Serbia 5:2 (2:1)

bramki: Paweł Kaniewski (6), Piotr Skiepko (11), Albert Betowski 2 (21, 31), Jakub Kąkol (28) – Dragan Tomić (4), Ensar Redžović (37).
żółte kartki: Albert Betowski – Ensar Redžović, Pavle Savković, 
Polska: Krzysztof Iwanek (Michał Kałuża) – Albert Betowski, Sebastian Grubalski, Tomasz Kriezel, Grzegorz Haraburda – Mateusz Madziąg, Piotr Skiepko, Paweł Kaniewski, Martin Solzi, Sebastian Leszczak, Jakub Kąkol, Michał Marek, Maciej Jankowski, Jacek Dzienis. 
Serbia: Jakov Vulić, Slobodan Tomić (Petar Nikolić) - Nemanja Milosavljević, Dragan Tomić, Aleksandar Tomić, Djordje Rosić - Ninoslav Aleksić, Ensar Redžović, Lazar Milosavljević, Lazar Živanović, Ranko Marković, Aleksandar Janjić, Pavle Savković.