Mistrzostwa Europy w futsalu: Węgry - Polska 4:2. Nie tak to miało wyglądać
Reprezentacja Polski przegrała w Lublanie z Węgrami w pierwszym meczu na mistrzostwach Europy w futsalu.
Pierwsza połowa była prawdziwym rollercoasterem. Zaczęło się kiepsko, bo po kilku nieoczywistych sytuacjach na prowadzenie w 7. minucie wyszli Węgrzy. János Rábl przepchnął się - bo nie przedryblował - między właściwie wszystkimi polskimi zawodnikami i wystawił piłkę na czysty strzał Márkowi Fekete. Po straconym golu gra Biało-Czerwonych nadal niespecjalnie się kleiła, mimo strzałów Tomasz Kriezela (głową!), Mikołaja Zastawnika i Sebastiana Leszczaka. Po kontrze mógł nas pokarać Mátyás Kajtár, ale szybko po tej okazji wyrównał Kacper Pawlus - wykorzystując najprostsze podanie Kriezela z autu - wzdłuż boiska.
Trzy i pół minuty później Polacy już prowadzili. Przy strzale Zastawnika - znów po aucie - piłka szczęśliwie dla naszych zawodników odbiła się od Kajtára, całkowicie myląc bramkarza. Był to jednak ostatni taki akcent, później zaczęły się kłopoty. W 15. minucie Kriezel sfaulował wychodzącego sam na sam z Michałem Kałużą rywala, a sędziowie pokazali kapitanowi najpierw żółtą, a po challange'u trenera Sergio Mullora czerwoną kartkę. Do końca połowy Polaków w grze trzymał głównie Kałuża. Najbliżej wyrównania Madziarzy byli gdy minutę przed końcem w słupek huknął Máté Suscsák.
Niestety dla Polaków, Suscsák się dopiero rozpędzał. Wprawdzie druga połowa zaczęła się całkiem optymistycznie, od uderzenia w słupek Sebastiana Grubalskiego, to z czasem na parkiet wkradł się chaos. W pewnym momencie wydarzenia na parkiecie wymknęły się spod jakiejkolwiek taktycznej kontroli, na czym lepiej wyszli Węgrzy. Na 2:2 w 28. minucie trafił Patrik Pál, gdy po raz drugi w tym spotkaniu swoją bramkę opuścił przy rozegraniu piłki Marcell Alasztics.
Później było już tylko gorzej. Polacy oddawali sporo strzałów, ale rzadko zmierzały one w światło bramki. Gdy w końcu w 35. minucie takie uderzenie zanotował Mateusz Madziąg, przeciwnicy odpowiedzieli golem na 3:2. Suscsák bez problemów poradził sobie z Pawlusem, z odsieczą za późno nadciągnął Madziąg, a węgierski pivot między nogami Kałuży skierował piłkę do siatki. Trener Błażej Korczyński zareagował zmianą między słupkami, wprowadzając bardziej ofensywnie usposobionego Michała Widucha. Po zablokowaniu strzału golkipera Piasta Węgrzy, napędzani gardłami kilkuset kibiców, ustalili wynik na 4:2 uderzeniem do pustej bramki.
We wtorek Polska zagra w drugim meczu z Włochami. Italia będzie osłabiona brakiem dwóch zawodników, którzy dostali czerwone kartki w starciu z Portugalią, ale absencja Tomasza Kriezela wydaje się ważyć jeszcze więcej.
UEFA Futsal Euro 2026. Grupa D: Węgry - Polska 4:2 (1:2)
bramki: Márk Fekete (7), Patrik Pál (28), Máté Suscsák 2 (35, 38) - Kacper Pawlus (11), Mátyás Kajtár - samobójcza (14).
żółte kartki: Rafael Silva - Paweł Kaniewski.
czerwone kartki: Tomasz Kriezel (15).
Węgry: Marcell Alasztics (Gergő Gémesi) - Márk Fekete, Rafael Silva, János Rábl, Lajos Szabó - Dávid Vatamaniuc-Bartha, Zoltán Szalmás, Patrik Pál, Balázs Rutai, Máté Suscsák, Mátyás Kajtár, Baltazár Büki (Roland Bencsik).
Polska: Michał Kałuża, Michał Widuch – Mikołaj Zastawnik, Sebastian Grubalski, Kacper Pawlus, Tomasz Kriezel - Michał Kubik, Mateusz Madziąg, Piotr Skiepko, Paweł Kaniewski, Sebastian Leszczak, Michał Marek, Grzegorz Haraburda, Maciej Jankowski.
| Tabela grupy D | M | Pkty | Bramki |
| 1. |
1 | 3 | 6-2 |
| 2. |
1 | 3 | 4-2 |
| 3. |
1 | 0 | 2-4 |
| 4. |
1 | 0 | 2-6 |
