Reprezentanci Polski nie tracą nadziei. „Jeśli z Włochami damy z siebie wszystko, to wygramy” fot. Oliver Hardt – UEFA/UEFA via Getty Images

Reprezentanci Polski nie tracą nadziei. „Jeśli z Włochami damy z siebie wszystko, to wygramy”

Pomimo niespodziewanej porażki z Węgrami futsaliści polskiej reprezentacji nadal wierzą w możliwość wyjścia z grupy na mistrzostwach Europy. – Jeśli w następnym meczu damy z siebie wszystko, to wygramy – mówił Michał Kałuża. 

– Pierwsza połowa była, można powiedzieć, optymistyczna, bo prowadziliśmy 2:1. Momentem przełomowym była czerwona kartka dla Tomka Kriezela. Graliśmy w osłabieniu i udało się to jeszcze wybronić, więc ten optymizm pozostawał, natomiast w drugiej połowie Węgrzy już dominowali, przejęli inicjatywę i strzelili więcej bramek – podsumował sobotni pojedynek Mikołaj Zastawnik w rozmowie z TVP Sport.

To po strzale zawodnika Rekordu Bielsko-Biała Polacy wyszli w 14. minucie na jedyne w tym meczu prowadzenie. Finalnie jednak UEFA zapisała bramkę jako trafienie samobójcze znanego z występów w Wiarze Lecha Poznań Mátyása Kajtára. Zastawnik zauważył, że choć porażka ze słabszym rywalem boli, to „cały czas jesteśmy w turnieju”. – Wierzymy do końca. Teraz przed nami Włochy. Będziemy musieli wyciągnąć wnioski z dzisiejszego meczu, przeanalizować grę Włochów i zobaczymy, co będzie dalej – mówił. 

– Nie możemy się niczym tłumaczyć. Myślę, że dziś po prostu zawaliliśmy, a poprzeczka stoi teraz bardzo wysoko – musimy pokonać Włochów i Portugalczyków – stwierdził w podobnym tonie Michał Kubik, który po wyrzuceniu z boiska Kriezela przez sędziów przejął opaskę kapitańską.Właśnie ten moment wskazał jako kluczowy dla wygranej rywala. – Ta czerwona kartka dała Węgrom nowe życie. Nie wiem, czy była słuszna czy nie, ciężko mi to ocenić z ławki, ale dała im impuls – komentował.

– Broniliśmy się, mentalnie odbudowaliśmy zespół i wydawało mi się, że to tylko kwestia czasu, aż strzelimy gola i mecz się uspokoi. (...) Jeżeli nie strzelasz bramek, nie da się wygrać. Ta stara piłkarska prawda znowu się potwierdziła – mówił zawodnik AZS-u UŚ Katowice. – Daliśmy rywalowi odrabiać straty, zamiast kontynuować naszą grę – tę, z której słynęliśmy w okresie przygotowawczym. I przegrywamy 2:4 – podsumował. 

Podobnie jak Zastawnik, nie przekreślał jednak szans Polaków, zapowiadając walkę do końca o wygraną z Włochami. – Jak powiem, że to zrobimy, pewnie ludzie będą się śmiać, ale będziemy próbowali – dodał. Jego zdaniem z Węgrami było „zbyt dużo nerwów i niepotrzebnego stresu”. – W normalnej, poukładanej grze spokojnie dalibyśmy sobie radę, a dziś było dużo napięcia, niedokładności. Mieliśmy sytuacje trzy na jednego, strzały nie były do końca dopracowane. Ten mecz mógł potoczyć się zupełnie inaczej. Jest mi bardzo przykro i przepraszamy, że tak się stało – powiedział Kubik. 

W to, że Biało-Czerwoni nie zakończą udziału w mistrzostwach na fazie grupowej, wierzy także Michał Kałuża. – Spotkanie z Węgrami miało ogromne znaczenie, bo wiemy, jak trudna jest nasza grupa, ale to jeszcze nie koniec. Mamy dwa dni, by pomyśleć o meczu z Włochami i będziemy gotowi – obiecał polski bramkarz, cytowany na stronie UEFA. 

– Nie wiem, jak to możliwe, że wciąż nie odnieśliśmy zwycięstwa na turnieju takim jak Futsal Euro, ale mamy jeszcze dwie szanse, by to zmienić. Musimy strzelić więcej bramek niż rywale i jestem pewien, że jeśli w następnym meczu damy z siebie wszystko, to wygramy – zapowiedział Kałuża. 

Z Włochami Polska zagra we wtorek 27 stycznia o godz. 20.30. Transmisja spotkania w TVP Sport.